BLOGILATES, to znaczy „spełniaj swoje marzenia”

Blogilates0

Była Chodakowska, była Lewandowska, czyli najbardziej znane trenerki w Polsce. A co ze skalą światową? No właśnie. Kobiety i dziewczęta bardzo chętnie sięgają po instruktorki ze Stanów Zjednoczonych, o których jest głośno. Najczęściej jest to Mel B, Jillian Michaels… i właśnie ona – Blogilates. Dlaczego? Myślę, że artykuł o niej wiele wyjaśni :).

Projektantka
Cassey ma pochodzenie chińsko-wietnamskie. Urodziła się jednak w Stanach, w Los Angeles 16 stycznia 1987 roku. Od dziecka miała wielkie pasje, które chciała realizować. Jak sama przyznaje, miała w sobie niezwykłą motywację, aby dążyć do spełniania swoich marzeń. A pierwszym z nich było projektowanie ubrań. Zawsze uwielbiała projektować, wymyślać różne stroje, a spełnieniem jej najpiękniejszych snów byłoby tworzenie kolekcji na czerwony dywan. Przyjaciele zawsze jej powtarzali, że jest wielką artystką, co tylko motywowało ją do dążenia do sukcesu.

Przyszedł czas, kiedy w wieku szesnastu lat oznajmiła rodzicom, że chciałaby pójść ścieżką kariery projektantki. I tu spotkała się z olbrzymim rozczarowaniem – jej ojciec z wielkim smutkiem w oczach powiedział jej tak: „nie osiągniesz sukcesu, nie będziesz mieć przyjaciół i nie zarobisz żadnych pieniędzy; nawet nie myśl o tym”. To niezwykle zraniło dorastającą dziewczynę, złamało jej wielkie marzenia i spowodowało chęć poddania się. Jak sama Cassey wspomina, to „złamało jej duszę” i zaprzepaściło największe marzenie jej dotychczasowego życia.

Biologia i początki fitnessu
Dziewczyna, która już nie wiedziała, co robić, zaczęła studiować biologię, gdyż jej rodzice twierdzili, że powinna zostać lekarzem lub inżynierem. Tam zapełniała swoje zeszyty projektami i w końcu znalazła staż jako projektantka. Jak sama przyznaje, wtedy poczuła, że żyje. Kiedy była na ostatnim roku postanowiła rzucić chemię organiczną, postawić na swoim, ponieważ dotarło do niej, że nigdy nie potrzebowała tego w życiu, nigdy nie chciała tego robić i szkoła medyczna absolutnie nie jest dla niej. Napisała o tym swoim rodzicom, którzy okazali się być przerażeni tym faktem, w końcu ich córka wybrała coś, co nie jest „pewne”, wyszła przed szereg. Zadała sobie wreszcie bardzo ważne pytania, które prawdopodobnie wpłynęły znacząco na jej późniejsze wybory.

Bardzo dużo płakałam na pierwszych latach studiów. (…) Czy żyję dla siebie? Czy żyję dla swoich rodziców? Kim teraz jestem? Ciężko mi powiedzieć, jak bardzo bolesne to było, jak bardzo było to rozrywające.

Ho postanowiła przenieść się na wschodnie wybrzeże, żeby zamieszkać w Bostonie, gdzie założyła POP Pilates. Nie odzywała się więcej do rodziców i tak samo oni nie odzywali się do niej. Zaczęła budować swoją karierę i zagłębiała się w modę i jej tworzenie. Wtedy zaczęła trenować jogę, co podnosiło ją na duchu, kiedy miała naprawdę niską samoocenę. Po sześciu miesiącach jej pracy z jogą i pilates znalazła się w magazynie Shape. Zaczęła projektować rzeczy dla samej siebie i nagrywać treningi, w których nosiła swoje ubrania.

Nigdy, przenigdy nie rezygnuj z siebie
Cassey przekonała się o tym, że marzenia się spełniają, kiedy wkłada się w nie całe swoje serce. Zaczęła się bardziej skupiać na swojej pracy instruktorki. Jej historia wciąż uderza ją falą wielu emocji, ponieważ wie, że jest mnóstwo dziewczyn takich, jak ona, które słyszą od bliskich, że nie dadzą rady. I nie dają rady, bo wierzą w słowa rodziny i znajomych.

Ta historia wciąż czyni mnie roztrzęsioną, bo wiem, że istnieje i czuje się tak, jak ja, tak wiele dziewczyn lub też chłopców, którzy… wiesz, słyszysz od najbliższych przyjaciół, rodziców, rodziny, że nie dasz rady czegoś zrobić i nie dajesz! Bo nie wierzysz w siebie, nie wiesz, że ta wiara siedzi gdzieś w tobie. A ty musisz tylko iść naprzód po to i walczyć.

Ta wypowiedź pokazuje, jak prawdziwa jest Cassey, jak bardzo zależy jej na tym, aby inni mogli nauczyć się tego wszystkiego na jej przykładzie, nie powtarzając tej historii. Ta kobieta jest prawdziwym przykładem dla wielu na to, że trzeba się trzymać własnych pasji i spełniać swoje marzenia, wierzyć w siebie i tę wiarę budować.

Nie musisz dążyć do jakichś stereotypów. Potrzebujesz tylko tego, żeby być sobą, ok? Bo tylko ty możesz odkryć, kim jesteś i być sobą w stu procentach. Wtedy osiągniesz sukces.

POP Pilates i Blogilates
To największe przedsięwzięcia Cassey. Blogilates to jej blog i vlog, na którym umieszcza treningi, przepisy, porady, kalendarze ćwiczeń i zwykłe artykuły. POP Pilates to jej szkoła pilates, grupa wspaniałych instruktorów, większe treningi… No, wiele atrakcji dla zapaleńców fitness :). I co? Cassey została projektantką? Oczywiście, że tak! Projektuje odzież do treningów różnego rodzaju oraz inne akcesoria dla kobiet aktywnych. Sama uważa, że to spełnienie jej marzeń. Więc jak? Chyba warto iść do celu za swoimi pasjami, co? 😉

The „perfect” body
„The „perfect” body” to eksperyment, który zrobiła Cassey. To trenerka, która pokazuje, że nie trzeba mieć sześciopaka, żeby być wysportowanym, że naturalne jest najlepsze. Wstawiła zdjęcie całej siebie, a wśród komentarzy znalazła takie, jak „prawdziwy trener ma sześciopak i większe pośladki”, „nie masz piersi”, „jesteś tak gruba i nazywasz się trenerem?”. No, boli, nie? Po jakimś czasie wstawiła na fb kolejne zdjęcie po retuszu w photoshopie – większe piersi, chude uda, większy tyłek, wcięcie w talii… Podpisała je „wreszcie osiągnęłam cel” (czy jakoś tak). Wyobraź sobie, że znalazły się osoby, które w komentarzach napisały „wciąż za grubo”. Większość jednak gratulowała sukcesu. No cóż. Na tej podstawie Ho zrobiła film – „The „perfect” body”.

Treningi z Cassey
Oczywiście, polecam gorąco treningi z Blogilates. To energiczne, efektywne ćwiczenia, które wnoszą wiele radości. Sama trenerka jest bardzo ekspresyjna i potrafi świetnie zmotywować swoich widzów. Myślę, że Cassey jest przykładem na to, że trzeba realizować siebie i swoje marzenia, a nie podążać za utartymi schematami, nie sądzisz?

Tak więc wygląda Cassey Ho. Uważam, że jest wspaniałą motywacją dla wielu kobiet – należy brać z niej przykład i gratulować jej odwagi, bo żeby wybrać siebie w życiu, trzeba być odważnym. 🙂

Anna Lewandowska – karateka i nie tylko

Lewandowska

Kiedy pojawiła się u boku Roberta Lewandowskiego, wszyscy zastanawiali się, kim jest. Później, gdy już wszyscy omówili temat ich ślubu, a ona rozkręcała swoją własną karierę, ludzie zaczęli mówić, że żeruje na nazwisku. Teraz raczej ma więcej fanów niż hejterów, a jej treningi podbijają serca Polek… i Polaków :). Czy faktycznie jest rywalką Ewy Chodakowskiej i robi to wszystko dla kasy? A może jednak sport naprawdę jest jej stylem życia i robi to z pasji? Kim więc jest Ania Lewandowska?

Ania Stachurska
Tradycyjnie i nudno zaczynając – urodziła się 7 września 1988 roku w Łodzi. Gdy była jeszcze małą dziewczynką, rodzice zaprowadzili ją na zajęcia baletu. To jej się nie spodobało. Szybko wybrała karate (po zdobyciu złota przez jej kuzynkę), gdzie zaczęła osiągać sukcesy. W 2007 roku podczas seminarium integracyjnego poznała Roberta. Mieli treningi niedaleko siebie, więc często razem z nich wracali. Anna sama śmieje się, że kiedy Lewandowski powiedział jej, że jest piłkarzem, pomyślała „picuś-glancuś, egoista” i niechętnie dała mu swój numer.

LEWAiLEWY
Robert i karate
Stachurska i Lewandowski zostali parą. On szedł naprzód ze swoją karierą piłkarza, ona zdobywała medale w karate. Skończyła studia w warszawskiej AWF, zdobyła certyfikat TRX, Insanity oraz u Jillian Michaels (WOW!). Na swoim koncie ma 38 medali – Mistrzostw Polski, Europy i Świata oraz tytuł Mistrzyni Świata w kumite drużynowym. Od 2007 reprezentuje Polskę w karate tradycyjnym. Jest zawodniczką Karate Klub Pruszków, ma 2 DAN (czyli lepiej nie wchodzić tej pani w drogę).

Karate jest nie tylko sportem, lecz także sztuką walki i pewną ideą, nauką życiową. Uczy szacunku dla innych, pokory. Zaczynamy od ukłonu do przeciwnika, oznaki uznania i szacunku do tego, co robimy. Odpowiednio musimy traktować ubiór, czyli kimono. W określony sposób je wieszamy, zawsze musi być czyste, a my wyglądać schludnie. Pewne zasady przekładam na życie codzienne, jak choćby punktualność, mobilizację, dążenie do założonych sobie celów. Samo karate ma wiele odmian. Ja preferuję kumite, czyli walkę z przeciwnikiem.
Tak powiedziała Anna o karate.

Robert od czasu do czasu przychodził popatrzyć na swoją dziewczynę, kiedy trenowała, ale, jak sama Ania mówi, nie mógł przeboleć widoku łamania nosa swojej ukochanej. Ona też wpadała do niego, aby przyjrzeć się grze w piłkę nożną. Zdarzało się, że zawody mieli w tym samym czasie. Była sytuacja, kiedy Robert miał mecz Polska-Czechy, a Ania walczyła na Mistrzostwach Świata. Po meczu Lewy zadzwonił do swojej dziewczyny z pytaniem „jak poszło?”. Wówczas zdobyła brąz, a polska reprezentacja w piłce nożnej wygrała. To zdecydowanie para zwycięzców.

W 2013 roku wzięli ślub, o czym było niesamowicie głośno w mediach. W końcu to najsławniejszy polski piłkarz i jego tajemnicza (jeszcze wtedy) żona.

Blog i Healthy Team
Ania założyła blog Healthy Plan by Ann. Pojawiają się na nim wpisy dotyczące zdrowego stylu życia, treningów, wiele ciekawych porad trenerskich i dietetycznych. Trenerka przyznaje, że kiedyś nie potrafiła gotować. Kiedy po raz pierwszy miała przygotować obiad dla Roberta, szybko kupiła coś z baru mlecznego (przyznała się jemu po dwóch latach). Szybko jednak załapała, o co w tym chodzi i teraz wymyśla własne, zdrowe i ciekawe, przepisy, które również można znaleźć na HPBA.

Powstał także Healthy Team. Należą do niego zarówno specjaliści, jak też zwykli fani fitnessu. Jak to działa? Anna utworzyła Healthy Team z trenerów (Katrin Kargbo, Jakub Głąb, Henryk Pepliński, Edyta Litwiniuk, Artur Żółkiewicz), fizjoterapeuty (Damian Pawlik), specjalisty do spraw żywienia człowieka i suplementacji diety (Jacek Kucharski), specjalistki do spraw marketingu i organizacji wydarzeń (Aleksandra Dec) oraz dietetyka (Łukasz Sieńczewski). Pojawiało się jednak coraz więcej osób, które chciały trenować z Anią, szczególnie po wydaniu Karate cardio. Ludzie pytali ją o możliwość dołączenia do Healthy Teamu. Stąd też powstało wydarzenie na fb, zrzeszające całą „powszechną” część Healthy Teamu. Jak więc do tego dołączyć?

Jeśli cenisz nasze zasady zdrowego życia, lubisz ruch i pozytywne nastawienie do siebie i innych – jesteś w Healthy Teamie!
To cytat z bloga Ani – odpowiedź na tysiące pytań „co zrobić, żeby być w Healthy Teamie?”.

Karate cardio
Lewandowska nagrała kilka autorskich programów, w tym Karate cardio i Karate cardio military. To świetne treningi, dzięki którym można spalić zbędny tłuszczyk, a także wzmocnić mięśnie. To treningi cardio z użyciem siły, czyli miks tego, co najlepsze :). Gwarantowany sukces!

Lewalewalewa

Lewa na co dzień
Wszyscy, którzy ją poznali, twierdzą, że to najbardziej energiczna kobieta na świecie. Zawsze pełna optymizmu i z dobrym słowem dla innych. To widać już na jej blogu oraz fanpage’u. Świetnie motywuje, uczy innych, jak cieszyć się życiem. I o to właśnie chodzi, no nie?

Mieszka z mężem w Monachium, ale, jak sama przyznaje, ciągiem udaje jej się być w domu maksymalnie tydzień. Co chwilę lata do Polski, dwa razy do roku organizuje obozy dla Healthy Teamu, trenuje karate, prowadzi szkolenia i pojedyncze wielkie treningi. Co robi w wolnych chwilach? Czyta. Uwielbia czytać i się dokształcać. Nigdy nie ma dość.

Kiedy wyjeżdża dla relaksu, nie umie się oderwać od kolejnych projektów. Robert wyłącza komórkę, Internet i odpoczywa, a ona gdzieś po kryjomu zawsze dorwie się do swojej pracy.

Razem z mężem działa charytatywnie, zbierając pieniądze na chore i potrzebujące dzieci. Fundusze, które udaje jej się uzbierać na prowadzonych treningach, przeznacza właśnie na ten cel.

 

Teraz chyba możemy sobie odpowiedzieć na pytania ze wstępu. To na pewno bardzo pracowita kobieta, pełna uśmiechu, z ogromną pasją do sportu i absolutnie zakochana w swoim mężu. Nic dodać, nic ująć. Taka właśnie jest Anna. A to, że hejterzy i tak uznają, że wypromowała się na nazwisku Roberta, że robi to dla kasy, jest nic nie warte. Wiemy, jak sytuacja wygląda i tego się trzymajmy!

A teraz marsz po płytę Ani i na trening :D.

Motywacja 24/7, czyli EWA CHODAKOWSKA

Chodakowska

Pamiętam, jak określenie „trener personalny” było bardzo rzadko spotykane, sport kojarzony z grami zespołowymi, a jeśli ktoś się w ogóle tym sportem zajmował, to najczęściej był WF-istą. To były czasy, kiedy o konkretnej porze można było włączyć telewizor i zobaczyć jakąś panią w śmiesznym dresie, która ze swoją małą grupką pokazywała różne ćwiczenia. Nikt tego wówczas nie nazywał nawet fitnessem. To były żywiołowe ćwiczenia przy muzyce, czyli po prostu aerobik. Tak. Wtedy ćwiczyło się aerobik. Do tej pory zastanawiam się, jak wiele było kobiet, które przed telewizorem wymachiwały rękoma w lewo i prawo na komendę uśmiechniętej pani w ciekawym dresie…

W każdym razie w pewnym momencie nastąpił przełom. W 2012 roku do Polski wkroczyła Ewa Chodakowska. Nikt jej tu nie znał, nie wiedział, kim jest. Mniej więcej w połowie 2013 z Ewą ćwiczyło już około miliona Polek. Dzisiaj, a mamy 29 marca 2016 roku, ta kobieta ma na Fejsbuku dokładnie 1 863 066 polubień. Nie ma chyba osoby, która by choćby raz o niej nie usłyszała.

Ale kim dokładnie jest ta Ewa, skąd się wzięła i dlaczego wokół niej panuje takie zamieszanie? Postanowiłam dzisiaj przybliżyć wszystkim jej sylwetkę, chociaż większość z Was na pewno codziennie widzi tony jej zdjęć. Może jednak warto będzie wiedzieć o „najsławniejszej trenerce Polek”, „trenerce, która ruszyła Polki” nieco więcej?

Kim jest Ewa Chodakowska?
Zrobimy mały biogram ;). Ewa urodziła się w Sanoku 24 lutego 1982 roku. Jako mała dziewczynka zawsze lubiła się dużo ruszać. Niewiele wiadomo o jej okresie dorastania, natomiast pewne jest, że nie do końca była zdecydowana, co robić po szkole średniej. Początkowo zajęła się studiami stosunków międzynarodowych, jednak okazało się to zbyt nudne, więc spróbowała swoich sił w aktorstwie i fotografii. W celu dalszych poszukiwań wyjechała na dwa lata do Anglii, a następnie do Grecji. Tam miała zostać tylko na wakacje, dla relaksu. Ten słoneczny kraj okazał się jednak jej prawdziwie romantyczną historią.

Kiedy była na plaży, zauważył ją pewien mężczyzna. Od razu wiedział, co robić. Pobiegł do przyjaciela, żeby przekazać mu, że spotkał idealną dla niego dziewczynę. Ten nie chciał początkowo uwierzyć, ale poszedł we wskazane miejsce. Dzisiaj mówi, że wtedy dowiedział się, czym jest miłość od pierwszego wejrzenia. Poznał Ewę, która była nim tak samo zafascynowana. Postanowiła pozostać z nim w Grecji, zostali parą, a ponieważ od dawna ją ciągnęło w stronę sportu i dodatkowo jej chłopak był jednym z bardziej znanych greckich trenerów personalnych, zdecydowała się na studia w Pilates Academy Athens oraz IAFA College Athens. Zaraz po zdobyciu tytułu trenera założyła fanpage na fb, by promować swoją fitnessową działalność w Grecji. Dzięki temu zyskała całkiem sporą popularność. Była ciekawą postacią dla Greków, ponieważ budowała tam swoją karierę, wciąż mając dziwne, polskie nazwisko. Wreszcie uznała, że pora po dwóch latach spędzonych w Grecji wrócić do Polski i ruszyć tyłki Polek.

Lefteris Kavoukis – jej chłopak – miał jednak inne podejście do jej wyjazdu. Nie mógł ot tak wszystkiego rzucić w swojej ojczyźnie i wyjechać do obcego kraju. Miał już pewne zaplecze w Grecji, sukcesy trenerskie na koncie, zbudowaną całą karierę. Ewie jednak bardzo zależało na powrocie do kraju. Zawarli umowę – po roku życia w różnych krajach osoba, która odniesie mniejszy sukces, zamieszka w ojczyźnie zwycięskiej drugiej połówki. I tak też zrobili. Ewa wyjechała, od razu zabierając się do pracy w Polsce. Jednak tutaj nikt jej jeszcze nie znał.

Redaktor naczelna magazynu Shape zgodziła się wydać w dodatku do gazety trening Chodakowskiej pod warunkiem, że będzie miała kilka tysięcy polubień polskiego fanpage’a. Ewa szybko się wyrobiła z tą ilością i na światło dzienne wyszła jej pierwsza płyta. Niedługo później nagrała kolejną, wciąż współpracując z Shape. W ten sposób stała się popularna i Lefteris musiał przyjechać do Polski.

W 2013 roku para wzięła ślub. Kolejne treningi Ewy były dosłownie pożerane przez pragnące pięknych ciał Polki. Trenerka założyła z mężem studio fitness, gdzie dołączył do nich fantastyczny trener Tomasz Choiński. Na początku 2014 roku Chodakowska była już okrzyknięta „trenerką wszystkich Polek”. Kiedy zakładałam Fitnesownię, to jest 29 lipca 2014 r. w polskich mediach mówiło się głównie o Ewie i jej przełomowym programie Skalpel. Od 2015 roku Ewa prowadzi własny magazyn Be Active. Dietetyka & Fitness.

„Po Chodakowskiej bolą kolana”
Takich oskarżeń można przeczytać całe mnóstwo na forach internetowych. Osiągając sukcesy na taką skalę, nie da się nie mieć swoich hejterów. Skoro jest tego tak dużo, trzeba się jednak przyjrzeć sprawie bliżej.

Nie raz dostałam na Fitnesowni wiadomość o treści „Jakie ćwiczenia powinnam wykonywać, żeby schudnąć? Ćwiczyłam do tej pory z Chodakowską, ale przez jej programy mam problemy z kolanami”. Tak, jest ta grupa ludzi i jest też druga grupa, ta oburzona tego typu skarżeniem. Sama Chodakowska, normalnie bardzo miła i cierpliwa osoba, denerwuje się w takich momentach. Co więc jest na rzeczy? Dlaczego tak wiele osób ma zniszczone kolana po tych treningach, a inne cieszą się pełnym zdrowiem?

Przyjrzałam się z bliska wszystkim treningom Ewy i myślę, że już wiem, gdzie leży problem.

Paniom bardzo zależy na pięknej figurze, a skoro Chodakowska jest na to jedynym lekiem, od razu sięgają właśnie po nią. Zaczynają od dość wymagającego dla początkujących, Skalpela. Skalpel jest o tyle trudny, że bardzo obciąża stawy kolanowe. To trening, którego ćwiczenia bazują na przysiadach, następnie na brzuchach. To około 20 minut naprawdę dużego nacisku na stawy kolanowe, gdyż często zostajemy w pozycji przysiadu przez całe ćwiczenie. Zdecydowanie nie jest to więc program dla zupełnie początkujących i nie należy go wykonywać codziennie. Wtedy naprawdę łatwo jest sobie popsuć kolana.

Co jest jeszcze nie tak? Należy pamiętać o technice wykonywania ćwiczeń! Jest jedna konkretna zasada: robisz przysiad – nie wypychaj kolan za linię palców. Inaczej może faktycznie boleć. Druga zasada, tym razem do brzuchów: robisz brzuszki – głowę podnoś do góry na spięciu mięśni brzucha, a nie z szyi do kolan. To może boleć jeszcze mocniej. A efektów nie daje żadnych.

A więc czy faktycznie błąd leży po stronie Ewy? Hmm… Nie sądzę. Gdybym miała się czepiać, może zbyt rzadko mówi o poprawności wykonywania ćwiczeń. Ale zabierając się do treningów, każdy powinien poznać troszkę teorii. Po to właśnie są blogi fitnessowe… Po to jest Fitnesownia! 😉

Czy więc Ewa popełnia gdzieś błędy? Ja zauważyłam jeden. Nie jestem teraz w stanie przypomnieć sobie, który był to trening, natomiast po mocnych ćwiczeniach siłowych, spięciu mięśni, nie wolno się od razu rozciągać. Należy skulić się, przyciągnąć nogi do klatki piersiowej, odetchnąć, rozluźnić mięśnie i dopiero wtedy je rozciągnąć. W przeciwnym razie grozi to kontuzją.

Sztuczna Chodakowska?
Co chwilę zarzuca się jej operację ust, ktoś nawet twierdził, że policzków. Podobno sprzedała się, robi z siebie gwiazdę…

Ewa miała jedną operację plastyczną, z którą się nie ukrywa. Dorobiła sobie piersi, żeby czuć się lepiej. No i ok. W porządku. Ja akurat jestem zwolenniczką naturalności, jednak akceptuję to w Ewie i innych kobietach. To ich decyzje. Nie potępiam. Ale usta? Co, na zdjęciach z podstawówki też jest już po operacji? Oj, wstydzilibyście się, hejterzy. Jak już chcecie hejtować, zapoznajcie się chociaż z tematem. Pusty hejt nie jest nic wart.

Kariera Chodakowskiej? Cóż, osiągnęła wielki sukces, media nie mogą milczeć, a ona musi się promować. Uważam natomiast, że w żaden sposób nie utraciła na swojej naturalności i jest wciąż sobą. Tyle w temacie.

Chodakowska2

Fejsbuki, Insta i Snapy – MOTYWACJA
Ewa nie rozstaje się ze swoim telefonem, dzięki czemu (lub przez co) znamy jej życie prywatne. Czy to dobrze, czy nie, każdy może oceniać, ale, jak wiadomo, to decyzja samej Chodakowskiej. Trenerka daje dostęp każdemu do zajrzenia w jej codzienność, pokazuje się ze swoim mężem, którego nazywa Puzlem (nazwa wzięła się z jej twierdzenia, że pasują do siebie jak dwa puzzle).

Jednak dzięki tej otwartości, zainteresowani mają ze swoją idolką kontakt cały czas. Ewa potrafi niesamowicie zmotywować nawet największego leniucha. Pomijając błędy w interpunkcji i stylu (wybaczcie, ale tu już chyba zboczenie zawodowe), jej motywacja jest naprawdę wielka – Chodakowska ma w sobie dużo energii i szczęścia, czym dzieli się z innymi. I to jest w niej najbardziej niezwykłe. Całą tę swoją radość przekazuje światu. To piękna postawa, której wielu może tylko pozazdrościć.

Babochłop?
Chodakowska jest co chwilę określana babochłopem, koniem itp. Sama przyznaje, że ma dość dyskusyjną urodę. To, że są ludzie, którym się nie podoba jej muskulatura, to zupełnie drugorzędna sprawa. Przecież to jej ciało, nikogo innego. Nie chcesz takiego, przecież nie musisz go mieć. Więc po co krytykować?

Bardzo dużo dziewczyn jednak marzy, aby chociaż po części mieć taką figurę, jak ich ulubiona trenerka. No i fajnie. Każdy jest inny i pracuje na własne konto. Wystarczy iść do swojego celu, zamiast krytykować cele innych.

Aby pokazać, że Chodakowska nie jest babochłopem, tylko naprawdę zadbaną kobietą z pięknym ciałem, wklejam kolejne trzy zdjęcia.

Chodak4

Na podsumowanie
Nie podoba Ci się Chodakowska – wybierz innego trenera. Jej treningi są jednak jak najbardziej przemyślane i zdecydowanie obfitują w efekty ;). Podziwiam ją jako świetnego motywatora i życzę jej jak najwięcej sukcesów!