WF – plaga zwolnień. Czy na pewno to wina lenistwa?

Uwaga, tekst może wzbudzać kontrowersje, ale raczej tylko u tych, którzy nie wiedzą, jak dziś wyglądają lekcje WF’u. Od dłuższego czasu spotykam się z kampaniami o hasłach przewodnich „Stop zwolnieniom z WF’u”. Co więcej, w całą akcję pakują się trenerzy, a co mają do powiedzenia dzieciaki? Nic. Pamiętaj, że tekst piszę jako trener, a nie ktoś, kto najchętniej ominąłby wszelki wysiłek fizyczny.

keep-calm-and-love-wf-17

Bez WF’u dzieciaki już w ogóle nie będą się ruszać!
Serio? No, niekoniecznie. Spójrzmy na to tak. Coraz więcej uczniów nie chce chodzić na WF. Błagają o zwolnienia rodziców, lekarzy, wypisują je sami lub po prostu „gubią/zapominają wziąć strój”. Jak na to reaguje środowisko sportowe, WF-iści? „Trzeba z tym walczyć!”, „oni mają ćwiczyć”, „sport to zdrowie” etc., etc. I jeszcze raz – serio?

A tutaj wystarczy zadać sobie jedno konkretne pytanie. Jakie? DLACZEGO?

Pomyślmy więc, dlaczego uczniowie tak wystrzegają się WF’u. Aby ułatwić tę sprawę, opowiem Ci moją historię.

Fitnesownia na WF’ie
Wiadomo, od pierwszej do trzeciej klasy podstawówki były woreczki, piłeczki, fikołki i tym podobne. No i fajnie. Nie miałam nic przeciwko tym zajęciom. Później przyszedł czas na klasę czwartą. Wówczas miałam zajęcia z WF-istą, który był niczego sobie, graliśmy w różne gry zespołowe. No ale właśnie – wtedy zaczęłam powoli nie lubić tych lekcji. W podstawówce mieliśmy dwie klasy – moja była jeszcze w porządku, ale uczniowie z tej równoległej nie przepadali za mną. Byłam wtedy też nieco pulchniejsza, może nie jakaś gruba, ale no, byli szczuplejsi ode mnie. Zaczęły się jakieś pierwsze kompleksy, lęk przed przebieraniem się przy innych dziewczynach, a ponieważ byłam jeszcze wtedy astmatykiem – wolniej biegałam, szybciej się męczyłam. Efekt? Czułam się gorsza i niekoniecznie lubiłam gry zespołowe, przy których byłam wybierana jako ostatnia do drużyn ze względu na szybkie przemęczenie.

W piątej klasie dziewczyny przeszły pod opiekę WF-istki, z którą się bynajmniej nie polubiłam. Znasz na pewno nauczycieli, którzy wybierają sobie osoby, jakie będą uwielbiać i te, które będą poniżać, jak tylko się da. Należałam do tych drugich. Nauczycielka starała mi się udowodnić, jak bardzo kiepska jestem, jak bardzo mi nie idzie i jak bardzo jestem do niczego. Mieliśmy zespół szkół, więc w gimnazjum również to ona miała z nami WF. U mnie natomiast zaczęły się poważne problemy z kręgosłupem. Zdarzały się dni, kiedy leżałam bez ruchu na łóżku, nie mogąc zrobić dosłownie nic. Ona wiedziała o moim problemie, jednak nadal było „dlaczego tak wolno?”, „uderz w tę piłkę mocniej!” (co gorsza, mówiła zamiast …), „nie widzę, żebyś ćwiczyła!”… W końcu doszło do sytuacji, kiedy przy wystawianiu ocen usłyszałam takie słowa „Numer 1 szóstka, numer 2… a co ja będę wymieniać. Wszyscy mają szóstki, tylko numer 14 ma cztery”. Numerem czternastym byłam ja, jakżeby inaczej.

1321458207_by_luca92_500

Sytuacja z kręgosłupem była na tyle poważna, że dostałam zwolnienie lekarskie z WF’u do końca gimnazjum. Cieszyłam się. Bardzo! I współczułam koleżankom, które bardzo nie lubiły chodzić na ten WF.

Przez kręgosłup nie brałam udział w zajęciach WF’u do końca liceum. Uprawiałam natomiast fitness od drugiej klasy gimnazjum z przerwą w pierwszej liceum. Jednak od tamtej pory trenuję regularnie. Jestem trenerem, układam plany treningowe, a moi Fitnesowicze są zadowoleni. Czyżby WF-istka źle mnie oceniła?

Dodam jeszcze, że dziewczyny zawsze były chętne na zajęcia z aerobiku czy fitnessu. Niestety, nasza nauczycielka potrafiła jedynie podpierać ściany, gwizdać przez gwizdek i ogłaszać „ręczna”, a od święta „siatkówka”. Wierz mi, do dziś nie cierpię ręcznej.

Wina nauczycieli?
W dużej mierze. Często to właśnie nauczyciele nie potrafią poprowadzić atrakcyjnych zajęć, choć wiem, że i to się na szczęście zmienia, również dzięki rozwojowi branży fitness. Wielu moich znajomych ma jednak podobne doświadczenia do mojego, stąd moje stanowisko w tym temacie.

wf

Pytanie brzmi: czy warto namawiać uczniów na WF, skoro to nie oni są winni?
Odpowiedź jest dość prosta. Apel natomiast jest taki, aby rodzice ubiegali się do dobrych nauczycieli tego przedmiotu. WF jest bardzo ważny! Nie można go lekceważyć. Jednak przynosi efekty tylko wtedy, gdy staje się polem zainteresowania uczniów i jest dobrze prowadzony. A tak się składa, że dziewczynki i dziewczyny przeważnie wolą fitness niż ręczną.

Co zmienić?
Może warto by zorganizować WF (dla starszych dziewcząt), który obejmowałby różne partie mięśniowe, treningi siłowe, cardio, aerobik, interwały, HIIT… Tego oczekują uczniowie! Gwarantuję, że ilość zwolnień by zmalała.

Przyłącz się do Fitnesowni i trenerów, którzy wprowadzają rewolucyjne zmiany do aktywności uczniów, którzy proponują zajęcia fitness na WF’ie, czyli choćby Ani Lewandowskiej czy Ewy Chodakowskiej.

Zawalczmy o porządny WF, a nie byle jakie zajęcia, które skłaniają jedynie do szukania powodów, by nie iść na te lekcje.

W tym miejscu chciałabym podziękować tym WF-istom, którzy przykładają się do swojego przedmiotu i urozmaicają zajęcia swoim uczniom. TAK TRZYMAĆ! 🙂

Udostępnij ten post swoim znajomym, na swojej stronie, szerz wiadomość o dobrym WF’ie! 😉

Print Friendly, PDF & Email