Krzywe kolana, stykające się uda… czyli co wkurza kobiety i dlaczego w ogóle piszę o oczywistościach.

Uff… Namęczyłam się przy tym obrazku. Nic nie było w szacownym Internecie, trzeba było narysować. A to, że totalnie nie umiem rysować w komputerze, cóż, musicie wybaczyć xD.

Jak pozbyć się tłuszczu z wewnętrznej partii ud? RATUNKU!!!
Ile razy ja sama tak pomyślałam…! No bo która nie chciałaby mieć idealnie szczupłych nóg, długich, nóg modelki? Kobiety chcą się podobać wszystkim facetom, dorównywać chudziutkim koleżankom, mieścić się we wszystkie piękne jeansy z sieciówek. Ja wiem, to ostatnie byłoby naprawdę wygodne. Ale zdradzę Wam, że na wysportowanym ciele żadne jeansy z sieciówek nie będą dobrze leżeć. Jak już znajdą się dobre na tyłek, to będą wisieć na łydkach i biodrach. Jak będą przylegać do łydek, do od połowy ud się nie wcisną… albo od tyłka właśnie. Odwieczny kłopot. Jeśli więc kiedykolwiek zastanawialiście się, drodzy Fitnesowicze, dlaczego te wszystkie fit-kobiety często wybierają joggery, dresy lub legginsy, macie odpowiedź ;).

Dlaczego inne dziewczyny mają szparę między udami, a ja chudnę i jej nie mam?
No właśnie – dlaczego? Często, cudowne moje Fitnesowiczki, staracie się za wszelką cenę zdobyć tę szparę. Sześć dni w tygodniu trenujecie nogi, odpalacie treningi o tytułach „slim legs workout”, „best workout for inner-tighs”… Nawet Chodakowska oferuje jakiś krótki trening na wewnętrzne partie ud. Na siłowni zajmujecie się tylko maszynami adduction, czyli po mojemu „motylkami wewnętrznymi”. A to nie w samych ćwiczeniach leży przyczyna.

Wiele zależy od budowy ciała!
Ciała, a konkretniej – budowy miednicy. Promowany typ budowy to ten androgyniczny, który mają również Anna Lewandowska czy Ewa Chodakowska (pamiętajcie, że to kwestia biologii, a nie ich zachcianek!). Typ gruszki (A) lub klepsydry (X) nie jest raczej „zadowalający”, ponieważ masywność ud (A) lub ud i ramion (X) jest często uznawana za oznakę zbędnego tłuszczu. No błagam! Mam figurę klepsydry i nie raz słyszałam, żebym nie jadła: po 18/20/22/kiedykolwiek, owoców dokładnie po 14:00, nie ćwiczyła W OGÓLE na uda, bo „pójdzie ci w tyłek”. Jak się okazało, te osoby często myślały, że moje porządnie wytrenowane pośladki to tylko i wyłącznie kwestia „złej diety”. To chyba nigdy nie przestanie wkurzać, serio xD.

Takie „modelowe” typy budowy CIAŁA to:

  • ektomorficzny – delikatny szkielet i „subtelne” umięśnienie; ten typ nie będzie miał problemów z uzyskaniem pożądanej przerwy międzyudowej;
  • endomorficzny – to masywna budowa i przewaga tkanki tłuszczowej nad mięśniową; problem z uzyskaniem przerwy;
  • mezomorficzny – masywna budowa i przewaga tkanki mięśniowej nad tłuszczową; problem z uzyskaniem przerwy.

Tak to właśnie wygląda. Ale mamy jeszcze cztery typy budowy miednicy:

  • gynoidalny – szeroka miednica, uda pełne do wewnątrz, jednak skłonność do przerwy;
  • platypeloidalny – szeroka miednica, obecność przerwy,
  • androidalny – wąska miednica, muskularne pośladki, silne uda;
  • antropoidalny – węższa miednica.

(Chciałam w tym miejscu wstawić jakiś ładny obrazek dobrze to ilustrujący, ale pod hasłami dotyczącymi miednicy pojawiają się stare zdjęcia Dody lub wizualizacje porodu…)

Przerwa zależy od rozstawienia na szerokość kości udowych (czyli od szerokości miednicy), a także od zbliżenia do 90 stopni kąta między miednicą a kością udową.

No i kolejną sprawą jest budowa mięśni ud. Wiele też zależy od przywodziciela uda, a konkretniej od jego najgrubszej części, czyli brzuśca. Kiedy brzusiec umiejscowiony jest wyżej, uda prawdopodobnie będą się stykać, bez względu na masę tkanki tłuszczowej.

Czy mam więc w ogóle jakikolwiek wpływ na te uda?
Czasem tak, czasem nie. U niektórych po prostu będą się one stykać, u innych nie. U jednych stykanie się ud wynika z otłuszczenia, u drugich z budowy. Oczywiście, warto zadbać o szczupłe nogi, wykonywać odpowiednie dla siebie treningi, jednak jeśli widzicie, że mimo już szczupłego ciała, uda nadal się stykają, proponuję to po prostu zaakceptować. Post o samoakceptacji znajdziecie tu > AKCEPTACJA, a ten o kompleksach tu > KOMPLEKSY.

Poza powyższymi postami mogę przekazać Wam jeszcze jedno – kreujcie WŁASNE piękno, nie powtarzajcie piękna innych!

Skąd w ogóle pomysł na ten post? Czyli co nieco o operacjach.
Jedną sprawą jest to, że wiele ludzi nie zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy, a Internet powie im tylko, żeby dalej trenowali te biedne uda, bo przecież „każdy może mieć przerwę, TY też!”. Wielki medialny świat fitnessu nie bierze pod uwagę indywidualnych potrzeb. Bo przecież KAŻDY może trenować z Ewą przy Skalpelu, KAŻDY może mieć ośmiopak, KAŻDY musi dostarczać akurat 6 tys. jednostek witaminy D, KAŻDY będzie najlepiej funkcjonował po śniadaniu białkowym, KAŻDY nie może jeść glutenu, laktozy i orzechów. KAŻDY może więc też mieć przerwę między udami…

Druga sprawa jawi się następująco – widziałam ostatnio reklamę nowego sposobu prostowania kolan. Żeby nie było iksów, igreków i takich tam różnych… Chodzi o rozcięcie po zewnętrznej stronie kości tuż nad kolanem, włożenie wypełniacza, podtrzymanie specjalnym umocowaniem… i oczekiwanie na zrost kości. Wyobrażacie to sobie? Owszem, te poprawki są małe, ale… to powoduje inny nacisk na miednicę. Albo w drugą stronę – zbyt mocne zbliżenie piszczeli i ustawianie stóp po skosie.

Fitnesiaki! Żadnych takich operacji! One są potrzebne przy poważnych zmianach, które uniemożliwiają stabilizację, utrudniają czynność chodzenia.

Mam nadzieję, że ten post przyda się Wam i Waszym znajomym. Pamiętajcie o tym, że najważniejsze w tym wszystkim jest zdrowie i zachowanie umiaru. Zdrowy rozsądek, Fitnesowicze, a nie uparte dążenie do niemożliwego!

Na koniec zamieszczam dla Was humorystyczną grafikę, która mnie rozbawiła przy poszukiwaniu obrazków do tego posta.

Proszę się nie sugerować tą bzdurą, która jest zamieszczona na czarnym tle ;).

Buziaki dla wszystkich klepsydr i gruszek! Twórzmy własne piękno, nie powtarzajmy piękna, które jest nieosiągalne! ;*

Print Friendly, PDF & Email