Alergia w „fit-świecie” też istnieje

Tak, wiem, moje umiejętności rysowania na komputerze są zniewalające xD

Marzec – witaj, alergio wziewna!
Tak, tak. To całe kichanie, kasłanie, swędzące gardło… to wszystko ma swój początek najczęściej w marcu. Wszystko budzi się do życia, a alergicy zaszywają się w domach, żeby tylko nie mieć styczności z drzewami. Oczywiście, w styczniu i lutym również występuje pylenie, jednak w dużo mniejszym stopniu i u roślin, na które najmniej osób jest uczulonych. Potem jest tylko gorzej. A ten artykuł opieram również o własne doświadczenie. Pisząc go, sama przytykam do nosa chusteczki i nie mam ochoty podnosić się z łóżka. To jest jak choroba.

Jak przetrwać na co dzień?
To wszystko razem wydaje się wymagające, ale lepiej jest czasem zapobiegać w ten sposób, niż umierać przez kilka miesięcy.

  • Omijaj w miarę możliwości rośliny, na których pyłki jesteś uczulony, obchodź pracę w ogrodzie i spacery po parkach szerokim łukiem.
  • Spaceruj w deszczu lub po deszczu, bo przez następne nawet 50 minut powietrze jest oczyszczone.
  • Zamykaj okna w czasie pylenia tych drzew, na które masz alergię.
  • Wietrz mieszkanie nocą.
  • Odkurzaj mieszkanie jak najczęściej.
  • Nie trzymaj w domu kwiatków polnych.
  • Nie trzyj oczu dłońmi (mogą być na nich pyłki).
  • Po powrocie do domu najlepiej bierz prysznic, a przynajmniej myj twarz i ręce oraz wyczesuj włosy.
  • Najlepiej zainstaluj oczyszczacz powietrza w mieszkaniu, a w oknach filtry antypyłkowe.
  • Podczas podróży samochodem zamykaj okna.
  • Kąp psa stosunkowo często (jeśli go masz), bo przynosi strasznie dużo pyłków ze spacerów.
  • Śledź komunikaty o pyleniu i dostosuj do nich swój plan dnia, o ile to możliwe.
  • Usuń grzyb w domu (tak, ten z łazienek, ze ścian i kątów).
  • Usuń z domu (lub chociaż z pokoju, w którym najczęściej przebywasz) roślinki doniczkowe, klatki z ptakami i akwaria.
  • Zapewnij wentylację w kuchni i łazience.
  • Unikaj pokarmów z pleśnią, np. suszonych owoców oraz grzybów, sosu sojowego, niektórych gatunków sera, wina, piwa oraz kiszonej kapusty i kiszonych ogórków (to dotyczy raczej okresu jesiennego, gdzie grzyb i pleśń na nas – alergików – naprawdę mocno oddziałuje).
  • Myj i osuszaj lodówkę.
  • Nie przechowuj żywności w torebkach foliowych.
  • Unikaj kontaktu z liśćmi lub kompostem.

Leki
Pewnie część z Was zastanawia się, co na takie leki mówimy jako trenerzy. W końcu to chemia, więc też zło. Otóż nie. Sama dobrze wiem, że bez tabletek czasem się nie da. Właściwie w okresie połowa kwietnia-sierpień muszę brać leki codziennie ze zwiększoną dawką w maju i czerwcu, a potem znów od października do listopada. Tak, tak, może i chemia, ale bez niej czasem jest naprawdę bardzo źle. Niektórzy mają lekkie alergie i nie potrzebują wspomagania się pigułkami, ale tych o zaawansowanej alergii chcę utwierdzić w przekonaniu, że przyjmowanie leków na alergię nie jest niczym złym. Serio.

Tak, okej, wiem, od Zyrtecu się tyje. Owszem. Jednak ja polecam Allegrę (120 mg), którą można dostać w osiedlowych aptekach nawet za 9 zł (10 tabletek), a jeszcze bardziej Telfexo (sama go używam) i tutaj są dwie dawki do wyboru – standardowa, czyli 120 mg lub zwiększona przy drastycznych okresach alergicznych, tj. 180 mg. Ten lek można dostać wyłącznie na receptę, ale jedno opakowanie zawiera 20 tabletek i kosztuje między 10 a 20 złotymi.

Najlepiej się poradzić, oczywiście, alergologa, który powinien sam dobrać leki i zadecydować, czy nie będzie potrzebne odczulanie.

Co do tego ostatniego nie mam najlepszych wspomnień. Byłam odczulana jakoś koło 5 lat jako dziecko. Zdaje się, że pomogło, ale nie wyeliminowało zupełnie alergii z mojego życia, więc zdarza się, że nadal mam potężne bóle głowy, katar i swędzące gardło. Alergicy wiedzą, o czym mowa ;).

Aktywność fizyczna przy w okresie nasilonej alergii
Powiem wprost – nie wiń siebie za to, że czasem nie możesz potrenować. Oczywiście, najlepiej jest wykonywać trening, tylko ze zmniejszoną intensywnością lub krótszym czasem. Nie polecam jogi na ten czas – nie da się zrelaksować ;P. Jeśli czujesz się na siłach lub tabletki zupełnie pomogły Ci wrócić do normalnej kondycji, trenuj jak zawsze. Gdy jednak masz silny ból głowy, coś jak migrena, odpuść. Jeśli katar przeszkadza na tyle, że się po prostu nie da nic – odpuść. Proszę, nie wyrzucaj sobie braku treningu w przypadku alergii. Natomiast jeśli czujesz się umiarkowanie dobrze, ale nie najlepiej, zwolnij. Zrób callanetics czy cokolwiek wolniejszego lub krótszego. Nic na siłę. A biegaczom polecam po prostu maski antypyłkowe. Nie ma co się poddawać ;).

Da się przetrwać?
Da! Oczywiście, że tak. Dobrze wiem, że to trudne, ale nie mamy wyboru, no nie? ;P Wytrwałości, moi Alergicy! ;*

Wszystko o bieganiu i jeszcze trochę

ad9c9d089acf546b42f2feade815c361Pamiętam, jak po raz pierwszy postanowiłam tak na poważnie biegać. Po 5 minutach biegu, musiałam przejść do marszu. Nie dawałam rady. Dlaczego? Zadyszka plus brak doświadczenia, lenistwo, waga i… brak kondycji.
W tym roku wróciłam do tego. Obrałam trasę na kilometr. Wróciłam z wielkim uśmiechem i niedosytem. Następnego dnia – 2 kilometry. To samo. Cóż, chyba muszę wydłużyć dystans :).
Biegam w zasadzie po to, żeby się dotlenić i odchudzić psa. Tak, robię to dla niego :D.

BIEGANIE – dla kogo?
Mówię od razu – dla wszystkich. Wiele razy słyszałam takie tłumaczenia, jak: alergia, astma, za ciężko, nudno, zbyt męcząco, nie mam kondycji, nie lubię, to głupie itd.
Alergia? Bieg Ci nawet pomoże w pokonaniu jej do pewnego stopnia. Astma? O ile nie jest bardzo zaawansowana i nie musisz się inhalować codziennie, po prostu uważaj przy bieganiu. Wystarczy, że zwolnisz tempo, często będziesz przechodzić w marsz. W pewnym momencie cała ta astma może nawet dać Ci za wygraną. Uwierz, sprawdzone info 😉
Co do reszty – no błagam. Serio? Chyba pora ruszyć się z kanapy i coś zrobić ze swoim życiem, co?
Usprawiedliwieni są chyba tylko Ci, którzy są chorzy fizycznie i w niektórych psychicznych przypadkach. A tak, to raczej nie widzę przeszkód. Naprawdę.

Jak zacząć?
Nie od kupienia najnowszej linii ciuchów jakiejś znanej marki, a od wyznaczenia celu. Na dobrą sprawę, potrzebujesz dobrych butów, wody i odrobiny motywacji. No, i miejsca. Ale o to raczej nietrudno.
Jeśli jesteś początkujący, podziel swój trening na dwie sekcje – biegu i marszu. Tu nie chodzi o to, żeby przebiec jak najwięcej i następnego dnia już nienawidzić biegania. Jeśli przebiegniesz kawałek, przejdziesz do marszu, potem powrócisz do biegu – i tak naprzemiennie – zaczerpniesz z tego więcej radości. Co więcej, spalisz więcej kalorii i nie będziesz narażać swojego zdrowia na niebezpieczeństwo. Pamiętajmy o racjonalnym myśleniu!
Oto tabelka, która może Ci pomóc w rozumieniu tego treningu:
bieganie
Dzięki tej tabeli, Twój trening stanie się łatwiejszy. Pilnuj się jej, o ile do tej pory nie miałeś pojęcia, jak biegać (może to dziwnie brzmi, ale technika też jest tu ważna; to nie podwórkowe wyścigi ze znajomymi z dzieciństwa 😉 ).

 

Jak biegać? – odpowiednia technika i spalanie
Oczywiście, można biegać tak, żeby przebiec 20 kilometrów i się nie zmęczyć. Ale jeśli chodzi o spalanie – nic to nie da. Także zostawię temat biegania „oszczędnego” i przejdę do techniki biegania, które pomaga nie tylko w poprawieniu kondycji, ale także w pozbyciu się zbędnych kilogramów.
Zacznijmy więc od tego, że nie biegamy na piętach. Na dobrą sprawę, pięty nawet nie muszą brać udziału w biegu. Stawiamy stopy z palca na piętę (przy czym, jak mówiłam, pięta nie musi dotykać podłoża). Sylwetka powinna być wyprostowana, a brzuch „wbity” w kręgosłup, to znaczy – napięty. Ręce ugięte w łokciach pod katem 90 stopni, wprawione w ruch naprzemiennie z nogami (lewa noga-prawa ręka i na odwrót) pomogą w utrzymaniu równowagi i spalaniu kalorii.

Co z oddechem?
Oddech powinien być miarowy. Wdychamy nosem, wydychamy ustami. Wdech na dwa kroki, wydech też na dwa. Jeśli przyspieszamy bieg, przyspieszamy też oddychanie. Dzięki prawidłowej wentylacji organizmu, nie dostaniesz zadyszki i nie wyplujesz płuc 😉

WODA!
Nie zapomnij wziąć ze sobą butelki wody niegazowanej. Dlaczego? Wierz mi, w pewnym momencie poczujesz jej wielki brak ;). Podczas biegu, ciało wypuszcza wodę w postaci pary i potu. Musisz uzupełniać płyny. W przeciwnym razie, może się to skończyć nawet omdleniem.
Dlaczego niegazowaną? Bąbelki powietrza powodują kolki i zapowietrzenia. Także odradzam!
Jak pić? To ważne, żeby co jakiś czas popijać. I to nie tylko w momentach, w których silnie potrzebujesz nawodnienia, ale co jakiś konkretny dystans. Pamiętaj też o tym, aby nie wlewać w siebie hektolitrów za jednym razem. To nic nie da. Nawadniaj mało, ale często!

Wydaje mi się, że powiedziałam wszystko. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach 🙂
Powodzenia w bieganiu. Wierzę w Was i życzę przyjemnego treningu!