Cardio Dance: roztańczony trening

Musicie mi wybaczyć prawie dwa miesiące bezczynności. Jakoś to odpokutuję :'(. Niestety, ten rok akademicki zaczął się z przytupem i uczelnia razem z pracą zabrały mi mnóstwo uwagi. Teraz jednak wracam do Was ze wcale nie byle jakim tematem :).

Zdarza się brak motywacji, kiedy po prostu ma się dość rutynowych treningów, ćwiczeń powtarzanych po tysiąc razy, identycznych przeskoków, uderzeń, pompek i przysiadów. Zdarza się w ogóle wielka niechęć do samego fitnessu – do zwykłego cardio, interwałów czy siłowych. Jasne, można tego nie lubić. I nikt nie powiedział, że to jedyna droga do pięknego ciała!

Dzisiaj przedstawiam Wam formułę cardio dance. Zakładam, że część z Was słyszała o tych treningach, nie mogę jednak wykluczyć osób początkujących, które szukają swojej ulubionej dziedziny. Jest ktoś taki między Wami? Warto spróbować i przekonać się, czy ten rodzaj fitnessu jest dla Was, czy też wolicie inną formę. No to do dzieła!

Co to jest?
Łatwo się domyślić, że cardio dance to dynamiczny trening z wykorzystaniem tanecznych ruchów, oparty na choreografii. Dla wielu osób będzie on świetną rozrywką, a już na pewno wywoła wielki uśmiech. Oczywiście, najczęściej wykorzystywane są kroki i ruchy z tańców latynoskich. Lubicie? W takim razie powinniście spróbować ;).
Jeśli to Was jakoś zachęci, to ulubiony typ treningu dla Gwyneth Paltrow, Shakiry (a jak!), Naomi Watts czy Anne Hathaway. Wśród trenerów fitness również ktoś się znajdzie, choćby Blogilates!

Co będzie potrzebne i do czego?
Trochę miejsca, wygodne buty z miękką podeszwą (najlepsze będą te trzymające kostkę, ale zwykłe fitnessowe jak najbardziej wystarczą), równie wygodne ciuchy, które nie będą krępować ruchów, woda i trochę energii. Gwarantuję Wam, że po treningu ta energia wzrośnie ;P.
Będzie skakanie, tańczenie, obroty, „trząchanie” tyłkiem, palenie mnóstwa kalorii oraz pobudzanie dopaminy. Tak, tak, taki trening naprawdę wytwarza szczęście (jak wiele innych, ale ten chyba najbardziej).

Treningi
Dobra. Skoro już mamy przepis, teraz będzie wykonanie. Wkleję tu kilka linków, a Wy z nich do woli korzystajcie. Po coś tancerze-trenerzy tworzą te programy ;P.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam trening Sweaty Betty, ale wyjątkowo kusi mnie ten najdłuższy trening Deanne Berry (do tej pory tylko uważnie go przejrzałam) xD. Ostatnia propozycja to ten moment, kiedy naprawdę można się uśmiechnąć, wyluzować się i niekoniecznie powtarzać wszystkie ruchy, ale po prostu czerpać energię od tego tancerza ;P.

To co? Zabieramy się za trening? Kto podejmie się razem ze mną tygodniowego wyzwania treningów tanecznych? Szczegóły już wkrótce ;P!