Jak przygotować się do ćwiczeń? MOTYWACJA dla wszystkich

41122

Wiele z Was pewnie nie raz podchodziła do ćwiczeń jak pies do jeża. Nie potrafiłyście zamknąć lodówki. Czasem udało się coś zacząć. „Coś”, czyli „poćwiczyłam dziesięć minut i tak się zmęczyłam, że potrzebuję cukru”. Tak, tak, na pewno poziom cukru spadł na tyle, żeby zaraz wcinać w ukryciu kolejną czekoladę mleczną z masą oreo w środku.
No, przyznać się. Która w swoim życiu nie obaliła kiedyś słoika Nutelli na raz? Nie bójmy się do tego przyznać. Na porażkach nauczymy się czegoś więcej. To nas w pewien sposób doświadcza.

Stwierdziłam, że muszę napisać taki post dla tych, którzy mają tak, jak powyżej napisałam. Sama kiedyś przecież zaczynałam. Tak, jak każda z Was. Pamiętam, że wtedy ciężko było się zmotywować. Dopiero teraz widzę, jak dokładnie należy to robić. Opracowałam kilka sposobów, które niesamowicie działają na mnie i powodują, że jestem w stanie zmotywować się do dalszej pracy.
Też chcecie mieć dzienną porządną dawkę motywacji? W takim razie nie ma na co czekać!

1. Facebook
Mało kto go nie ma, więc zakładam, że Ty również posiadasz swoje konto. Nawet, jeśli rzadko z niego korzystasz, znajdź takie strony, na których znajdziesz mnóstwo zdjęć z wysportowanymi ludźmi, modelki fitness, filmy z ćwiczeniami. Zaznacz, że ‚lubisz je’. Polecam, oczywiście, fejsbukową stronę Fitnesowni, ale także Michelle Lewin, Emily Skye, Motywujemy24, Fitness Girls, Power Girl Fitness czy Fitness Gurls.

2. Grupy
W grupie zawsze jest raźniej. Należąc do fitnessowych grup, łatwiej jest dostać porządny kopniak w tyłek. Łatwiej też odnaleźć właściwą drogę i nie błądzić w „tajemniczych zakamarkach fitnessu” ;).
Dlatego też zapraszam Cię TUTAJ. To grupa należąca do Fitnesowni i Save Yourself. Na pewno się w niej odnajdziesz :D.

2. Instagram
Tu dobre są dwie metody. Pierwsza: podobnie, jak na fb, znajdź fitnesski, które dadzą Ci motywację. Mogą być te wypisane w punkcie pierwszym, ale również Paige Hathaway, Laurasykora czy Diazdilya.
Druga metoda? Pod pięknym pseudonimem publikuj swoje zdjęcia (przecież nie musisz w nich pokazywać twarzy, jeśli nie chcesz). Dzięki temu będziesz miała wielki kop w dupę, żeby wstać i kolejnego dnia ćwiczyć z jeszcze większym zapałem, aby wkrótce opublikować kolejne zdjęcie, na którym będzie widać jeszcze większą różnicę. Grunt to się nie poddawać.

3. Dziennik
Załóż mały zeszycik, który zawsze będziesz miała pod ręką. Zapisuj w nim, co zjesz następnego dnia oraz jakie ćwiczenia wykonasz. Kiedy wieczorem będziesz się kładła spać, odhacz, co udało Ci się zrobić, zanotuj, co trzeba będzie poprawić (np. unikanie słodyczy, bo dziś zjadłam kolejne opakowanie landrynek). No i przygotuj zestaw na kolejny dzień.
Pamiętaj jednak o jednym dniu wolnym! Planuj wtedy troszkę odpoczynku i postaraj się znaleźć czas dla siebie. Bez tego ani rusz!

4. Kuchenne porządki
Wyrzuć z kuchni wszystko, co jest złe dla Twojego zdrowia i w żaden sposób nie nadaje się dla osoby ćwiczącej. Tak, weź wielki worek na śmieci i wrzuć do niego wszystkie Coca-Cole, soki (które mają w składzie jedynie 100% soku i ich data przydatności jest dłuższa niż trzy, cztery dni), zupki chińskie, wody smakowe, wszystkie napoje, które nie są naturalne i zawierają dziwne rzeczy w składzie, serki (skład prawdziwego serka nie ma serwatek w proszku!) i desery. Ale również przekąski słone i słodkie.
Co powinno zostać w Twojej kuchni? Chleb razowy (lub jakiś inny, byle nie biały i nie z pszenicą i spulchniaczami), warzywa, owoce, jogurty i kefiry (prawdziwe mają żywe kultury bakterii jogurtowych/kefirowych i nie mają serwatek w proszku ani innych dziwnych emulgatorów), produkty pochodzenia ekologicznego, produkty zbożowe, czekoladę (min. 60%). Tak, CZEKOLADA! 🙂

TUTAJ opisałam dość szczegółowo, jakie są główne zasady zdrowego odżywiania.

5. Jedzenie
Zapisuj przepisy, gromadź je, zamiast codziennie błądzić po Internecie. Na Fitnesowni również od czasu do czasu znajdziesz dobre przepisy, które na pewno przypadną Ci do gustu :).
Jedz CZĘSTO i W MAŁYCH ILOŚCIACH! To jest dietetyczny klucz do sukcesu. Naprawdę. I tu nie chodzi, oczywiście o podjadanie. Po prostu zjadaj 5-6 posiłków, z czego ostatni koło 2-3 godzin przed snem.
No i wzbogać swoją dietę w błonnik 🙂 On czyni cuda.

6. Strój i wyposażenie
Dużo lepiej będziesz się czuła w staniku sportowym i spodenkach do ćwiczeń podczas treningu. Zainwestuj w coś, co da Ci pełen komfort i nie będzie odciągać od pracy.
Zakup również matę do ćwiczeń, o ile trenujesz w domu, nieduże ciężarki i stepper. To jest te kilka rzeczy, które pomoże Ci w przyjemny sposób osiągnąć swój cel.

7. CZAS
Trening powinien zabierać od 3 do 6 dni w tygodniu, dlatego, w pozostałe dni/dzień, zawsze zrób coś tylko dla siebie. Nie chodzi tu, oczywiście o cały dzień. A jedynie o chwilę dla siebie. To przecież może być choćby 10 minut. Jednak dzięki tej krótkiej chwili, możesz zyskać olbrzymią energię. Kąpiel, maseczka, body wrapping, wypad na zakupy, spotkanie z koleżankami, kino, kolacja z ukochanym. Dbaj o to. Nie zapominaj nigdy o rodzinie, przyjaciołach i miłości. Pielęgnuj to, nie uciekaj w „brak czasu”!

Mam nadzieję, że w jakiś sposób Ci pomogłam. Właśnie dostałaś na talerzu pełną motywację. Do zobaczenia!
Daj znać, czy post jest przydatny, czy coś Ci dał :). Czekam na Wasze komentarze!

RELAKS, czyli chwila tylko dla Ciebie

000

Ach, ta codzienność!
Każda z nas ma ciężkie lub po prostu złe dni. Niezależnie od tego, czy jesteś wykończona użeraniem się z dziećmi, pracą, nauką, ludźmi dookoła, problemami, z którymi musisz się mierzyć, potrzebujesz odpoczynku. Tak, ja wiem. Ty musisz być niezawodna, przecież nie możesz zostawić dzieci samych ani na chwilę, nie odłożysz pracy na później, jutro masz sześć sprawdzianów, Twoi przyjaciele zasypują Cię swoimi zażaleniami, a Ty musisz ich wysłuchać, no i pomóc!
Tak. Wiem. MUSISZ być ZAWSZE na miejscu, gotowa do akcji.
Ale odpowiedz mi na kilka pytań.
1. Czy myślisz, że Twoje dzieci są szczęśliwe, kiedy widzą Cię zmęczoną?
2. Wydaje Ci się, że dostaniesz awans, skoro ledwo widzisz na oczy, co robisz?
3. Myślisz, że osiągniesz lepsze wyniki w nauce, kiedy będziesz zarywać noce?
4. Uważasz, że świat bez Ciebie nie da rady?

Powiem wprost. Ogarnij się. Musisz dostrzec to, że kręcisz się w miejscu. Będąc zmęczoną, przepracowaną, zasmucasz innych, nie dajesz z siebie stu procent w pracy/szkole, a także jako rodzic. Masz wrażenie, że osiągniesz więcej, jeśli się bardziej przyłożysz. Uważasz, że nie idzie Ci najlepiej, bo się nie starasz.
Jeszcze raz. Ogarnij się.
Powiedz mi, czego potrzebuje człowiek, by być wydajnym?
Energii.
Skąd czerpie energię?
Z wypoczynku.
Powiesz mi teraz, że „przecież nie możesz odpocząć!”. Tak? Udowodnij mi to. Może wtedy mnie przekonasz.
Najpierw jednak przeczytaj do końca.

Nie bądź robotem! Jesteś kobietą!
Droga Fitnesowiczko. Zrozum, że przepracowanie nie służy ani Tobie, ani nikomu z Twojego otoczenia.
I zrozum jeszcze jedno. To TY jesteś panią swojego życia. To TY jesteś władczynią swojego czasu. NIKT nie ma prawa TOBIE czegoś nakazywać! Bo jesteś przede wszystkim SOBĄ!
Nie bądź robotem. Dlaczego? Spójrz, jak wielka część tego społeczeństwa udaje roboty. Stara się jak może. I nic nie osiąga. Albo osiąga, ale jakim kosztem!
Nie bądź taka, jak oni. Po co Ci to? Chcesz się unieruchomić na całe życie?
Możesz być humanistką (jak ja, zresztą), ale musisz przyznać, że w kwestii życia to logiką należy się kierować :).

Jak się „ogarnąć”?
No właśnie. Powtarzam Ci, że masz się „ogarnąć”. Ale nie mówię, jak to zrobić. Spokojnie. Do tego w zasadzie zmierzam.

Po pierwsze – odpręż się. Mam dla Ciebie kilka sposobów na takie odprężenie. Pamiętaj, ze fitness oznacza dokładnie zdrowy styl życia, a nie rodzaj ćwiczeń ;). Dlatego właśnie piszę o tym na mojej Fitnesowni.
Po drugie – oczyść swoje myśli. To bardzo ważny element. Nie zapominaj o tym.
Wygospodaruj dla siebie przynajmniej 15 minut dziennie. Poświęć ten czas na to, co lubisz. Możesz wtedy pomalować paznokcie, wziąć gorącą kąpiel, poczytać książkę lub też wypić pyszną kawę. Nie bój się, że przez ten czas mogłabyś zrobić coś innego. Pamiętaj, że jutro tego „czegoś innego” możesz nie dać rady zrobić ponownie, jeśli nie dasz sobie szansy na odpoczynek.
So relax 😉

Ciało
Jak zadowolić ciało, odprężyć je i zadbać o nie?
To całkiem proste. Spójrz na siebie w lustro. Co widzisz? Czy coś powinnaś zmienić?
Ok.

Wszystko zaczyna się od diety. To ona reguluje wszystko w Twoim ciele. Jeśli coś jest nie tak (włosy, które się przetłuszczają zbyt szybko, cellulit, trądzik itp.), możesz to zwalić na dietę. Ale nie zostawiaj tak tego. To nie jest wymówka, a rozsądne tłumaczenie. Skup się więc na tym. Zacznij zdrowo się odżywiać. To jest bardzo ważne dla Twojego organizmu. Spróbuj również namówić na to pozostałych domowników. Będzie Wam raźniej, gdy będziecie się wspierać!

Drugą rzeczą jest coś, co ja nazywam elastycznością. Co to znaczy? To znaczy ulepszać swoje ciało treningami, ale przede wszystkim pokochać je. Co nieco o tym pisałam w nocie o atrakcyjności. Kiedy zaakceptujesz siebie, zrozumiesz, czym jest elastyczność ;).

Kolejna sprawa dotyczy rozluźnienia całego ciała, co po części łączy się ze sprawą psychiki. Skóra, jak też mięśnie i cały organizm, potrzebuje wytchnienia i odprężenia. Dlatego najlepszym sposobem jest rozciąganie. Ciało czuje się lepiej, gdy jest po dobrym stretchingu :).
Proponuję więc jogę, rozciąganie i, uwaga, CALLANETICS!

Joga jest rodzajem medytacji i ćwiczeń. Dzięki niej osiągamy relaks nie tylko fizyczny, ale też psychiczny. Nie chodzi tu absolutnie o kwestię religii. Jest to zwyczajne odprężenie umysłu i mięśni.

Stretching (rozciąganie) to, jak wiadomo, najlepsza forma na osiągnięcie ulgi po ćwiczeniach. Jednak nie tylko wtedy. Na co dzień stresujemy się, bierzemy udział w wielu wydarzeniach, a wskutek tego mięśnie napinają się. Możesz nie czuć bólu, ale wierz mi, poczujesz ulgę, gdy się porozciągasz :).

Callanetics. To bardzo ciekawy rodzaj treningu, któremu poświęcę w przyszłości większy wpis. Podczas tych ćwiczeń działają najmniejsze i najgłębsze mięśnie ciała, dzięki czemu zyskać można smukłą sylwetkę, delikatny zarys mięśni i zupełne odprężenie oraz rozciągnięcie. Niesamowite, prawda? A wystarczy godzinka!

Przykłady treningów
Podam Ci przykładowe treningi, z których, mam nadzieję, skorzystasz. Dzięki nim poczujesz się zrelaksowana i pełna energii. Gotowa? 🙂

Rozciąganie
Blogilates (nogi)
Denise Austin
Zuzka Light

Joga
Adriene
BeFit
Basia Lipska

Callanetics
Sandra Hanna

Umysł
To stąd jest to prawdziwe spięcie. Większość odczuć naszego ciała jest wytwarzane głównie przez umysł. Gdybyś nad tym popracowała, byłabyś może w stanie pokonać na przykład część odczuć bólowych, rozluźnić wszystkie mięśnie, uspokoić się. Jak to zrobić? Podam Ci kilka przykładów.

Trening umysłu
Poświęcisz na to dosłownie kilka minut w ciągu całego dnia, a poczujesz się świetnie zrelaksowana. Co będzie potrzebne? Minimum dwie minuty (to zależy od Ciebie) i muzyka relaksacyjna lub po prostu cisza.

Zacznijmy od tej muzyki. Ja korzystam z rewelacyjnego portalu z muzyką między innymi relaksacyjną. TUTAJ podsyłam Ci tę stronę. Wybierz jeden z tych albumów: joga, medytacja, ocean, ogień, ptaki, sen, las. Ja szczególnie lubię jeden konkretny utwór, który zawsze pomaga mi się zrelaksować. Polecam go i Tobie. Oto ON. Nie martw się tym, że słuchasz muzyki do snu przy medytacji, a odgłosów lasu, aby się skupić. Ważne jest, aby te dźwięki Ci nie przeszkadzały, a pomagały się zrelaksować. Zawsze możesz wybrać zwykłą ciszę :).

Skoro muzyka (lub cisza) już wybrana, usiądź na piętach, a kolana lekko rozchyl. Nie odłączaj pośladków od pięt. Pięty nie mają się stykać, a jedynie palce u stóp. Wyprostuj się. Zrób kilka okrążeń ramionami do tyłu i rozluźnij je. Nie spinaj łopatek. To bardzo ważne, żebyś poprawnie wykonała tę pozycję. Wyobraź sobie, że Twój kręgosłup wieszakiem. Tak, wiem, głupio to brzmi. Ale pomaga. On jest prosty. Ty jesteś koszulką, która bezwiednie i lekko opada z tego wieszaka. Dasz radę ;).

Teraz mam dla Ciebie trzy ćwiczenia.

1 ćwiczenie
Znajdź jeden nieruchomy punkt przed sobą. Wpatrz się w niego i poświęć mu całą swoją uwagę. Nie ruszaj się i oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

2 ćwiczenie
Zamknij oczy. Skup swoją uwagę na wszystkich dźwiękach, które Cię otaczają. Wsłuchaj się we wszystko. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

3 ćwiczenie
Zamknij oczy. Odnajdź swój umysł i wejdź wgłąb siebie. Poczuj każdy kawałek swojego ciała, wysyłając w jego stronę myśli. Sprawdź, czy są gdzieś napięte mięśnie. Jeśli tak – rozluźnij je. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty lub do momentu, w którym odczujesz pełne rozluźnienie.

Efekt
Efektem będzie na pewno to, że będziesz wypoczęta, zrelaksujesz się, będziesz wydajniejsza, a Twoi bliscy również będą czerpać z tego radość.
Cieszę się, że dotrwałaś ze mną do końca tego postu. Mam nadzieję, że przyda Ci się i pomoże w codziennych zmartwieniach.

Do następnego wpisu! 🙂

Cellulit, pomarańczowa skórka – bezsilna walka?

z7195142QStajesz przed lustrem i myślisz „Wow!, schudłam”. Odwracasz się i widzisz dziwne zmarszczenia na skórze, które wcale Ci się nie podobają. Wgłębienia przy napięciu mięśni robią się jeszcze głębsze. W pewnym momencie, nie chcesz na nie patrzyć, wstydzisz się ich. Wolisz nie wychodzić na plażę, a w łóżku chowasz się pod kołdrą, żeby Twój mężczyzna nic nie wykrył. Zaczynasz szukać w Internecie informacji na temat tzw. „pomarańczowej skórki”. Wydajesz mnóstwo pieniędzy na kremy, które i tak nic nie pomagają. W końcu, poddajesz się i z braku pomysłu idziesz na chirurgię plastyczną. I i tak nie pozbywasz się na stałe swojego wroga.
Tak, to CELLULIT, którego tak panicznie się boimy i nie wiemy, jak go zwyciężyć. A więc – czym on jest? Skąd się bierze? Jak z nim walczyć? Postaram się Wam odpowiedzieć na te pytania, choć temat niełatwy ;).

Co to jest cellulit?
Po pierwsze – nie należy go mylić z cellulitisem, gdyż ten drugi to zapalenie tkanki łącznej. Tego się wystrzegajmy.
Cellulit to kosmetyczna łacińska nazwa. W medycynie znajdziemy go pod nazwą „lipodystrofia”. Lipodystrofia to nic innego, jak nieprawidłowe rozmieszczenie lipidów, czyli tłuszczów, które pojawia się wraz ze zmianami tkanki podskórnej. Dla jaśniejszego objaśnienia tej całej biologii cellulitu, pokażę to na grafice.

Aby wszystko było zrozumiałe, od razu tłumaczę. Adipocyty to komórki magazynujące tłuszcze proste.

Skąd u nas pomarańczowa skórka?
Tak, jak to widać na obrazku powyżej, w grę wchodzi krążenie, tłuszcze oraz skóra. Zaburzone krążenie często wynika z braku ruchu i otyłości. Z tymi tłuszczami to już wiemy, jak jest. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o tłuszczyku zapraszam TU.
Jeśli idzie o skórę, należy o nią dbać, a jak wiadomo, nie każdemu to idealnie wychodzi. Najczęściej jednak nasza skóra traci swoją elastyczność poprzez niedobór wody. W końcu, to woda jest bardzo ważnym elementem człowieka i nie można o niej zapominać. Moment, w którym zapominamy o nawadnianiu się, jest tragiczny dla naszej skóry.

Nienawadniany organizm stara się sam wytworzyć wodę, opierając cały proces właśnie na tłuszczach. Tym chce wypełnić braki H2O. I to w nadmiarze. Fajnie? Raczej nie. A im mniej wody i więcej adipocytów, w których są lipidy, tym więcej sflaczałej, suchej skóry z cellulitem. A my tego właśnie chcemy uniknąć, no nie?

Jak się pozbyć cellulitu?
Krem na skórę. On się tak wchłonie, że zmniejszy komórki tłuszczowe, poprawi krążenie i uelastyczni skórę. MIT! Tak nie myślimy. To myślenie jest złe. To skreślamy ;).
Po pierwsze – trzeba nawodnić organizm! Osoby aktywne fizycznie potrzebują więcej wody, niż te, które się za bardzo nie ruszają. Dlatego w Internecie można znaleźć przeliczniki, jakie jest Wasze zapotrzebowanie na wodę. Oczywiście, tego też używajmy z głową. Chodzi generalnie o to, aby pić nie tylko wtedy, kiedy czujemy, że musimy, ale co jakiś czas. W miarę często. I pamiętajmy – herbata, kawa, soki – to nas nie nawodni! Potrzebujemy WODY, a nie produktów na wodzie opartych. Polecam pić ok. 2 litrów wody dziennie (czyli koło ośmiu szklanek).
Po drugie – poprawić krążenie, a ku temu służą ćwiczenia (najlepiej interwałowe (HIIT), aerobik (wodny również), kardio). Poza tym, należy uzupełniać niedobory witamin, a szczególnie zadbać o witaminy C, D i E. Tę pierwszą znajdziemy w owocach, takich jak cytryna. D znajduje się w słońcu, choć w Polsce, niestety, mamy jego niedobór. Tutaj polecam więc, odpowiednio do masy ciała, witaminę D w kapsułkach i tranie. Za to witaminę E znajdziemy w kremie Dermosan, który jest naprawdę niesamowity i działa cuda.

Oczywiście, jeśli możecie i chcecie, polecam też Body Wrapping. Dzięki niemu uelastycznimy skórę i pobudzimy swoje krążenie 😉

Po trzecie – treningi, treningi i jeszcze raz TRENINGI! Najlepiej się sprawdzą, jak już pisałam, cardio. Tutaj można sprawdzić cardio Mel B – uwielbianej przez wszystkich trenerki.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Wam wszystko, co chcieliście wiedzieć. Jeśli jednak nasuwają się Wam jakieś pytania, macie jakiekolwiek wątpliwości, piszcie o tym w komentarzach (zawsze mile widziane!). 🙂

FitBall – piłka przyjacielem Twojego ciała

Z piłką mamy do czynienia prawie od początku życia. Najpierw turlaliśmy do mamy, potem rzucaliśmy z przyjaciółmi, graliśmy w nogę, ręczną czy siatkówkę. Ale te sporty nie są dla każdego.
Jest jednak jedna piłka, którą polubicie jak żadną inną.

Fitness-Stock-Photos-balance

FitBall to rozwiązanie dobre dla każdego! To najcudowniejsza piłka na świecie! Przygotowałam dla Was kilka ćwiczeń, ale najpierw troszkę opowiem ;).

O co chodzi w FitBall?
O to, aby polepszyć postawę, wypracować piękną sylwetkę i nabrać siły. Piłka nie służy do robienia kaloryferka, ale do redukcji wad kręgosłupa i ku polepszeniu wydajności pracy mięśni. Nie musicie się więc obawiać, że przez przyjemną pracę, zrobicie sobie zbyt umięśnione ciało ;).

Jak dopasować FitBall?
Trzeba na niej po prostu usiąść. Jeśli, opierając się całym ciężarem ciała, macie kąt prosty w kolanach, to piłka jest idealna. Nieco rozwarty kąt też jest w porządku, jednak nie ostry! Piłka powinna być napompowana nie do końca, ale też nie może być flakiem. Przy siadaniu, powinna się lekko uginać.

A teraz ćwiczonka 🙂
1. Podciąganie kolan do klatki – oprzyj się na dłoniach, a nogi na piłce na wysokości łydek. Następnie unieś tułów i, napinając mięśnie brzucha, przyciągnij kolana do klatki piersiowej.
2. Grzbiety – połóż się brzuchem na piłce i podeprzyj rękoma. Złącz stopy w powietrzu i unoś je najwyżej, jak możesz.
3. Wypady – stojąc, zegnij nogę w kolanie i oprzyj stopę na piłce. Wyprostuj plecy! Obniż pozycję, zginając drugą nogę, a tę „piłkową” turlając piłkę.
4. Ręce i nogi – oprzyj ręce na ziemi i nogi na piłce. Dłonie rozstaw na szerokość barków. Tułów równoległy do ziemi! Na przemian unoś jedną i drugą rękę przed siebie. Potem unoś na przemian nogi. Nie skręcaj bioder ani barków!
5. Skręt tułowia – oprzyj jeden bok na piłce, obejmując ją ręką. Skrzyżuj nogi. Wolne ramię unoś w górę, a potem „przytulaj” piłkę, opuszczając tę rękę.
6. Biodra – oprzyj plecy na piłce tak, aby pośladki jej nie dotykały. Unieś głowę, napinając brzuch, a nogi ustaw w zgięciu 90 stopni. Następnie unoś na przemian wyprostowaną jedną, później drugą nogę.
7. Pompki – oprzyj łydki na piłce, a ręce na podłodze. Pamiętaj o tym, aby ciało było równoległe do ziemi. Zrób pełną pompkę.
8. Przetaczanie – uklęknij, a ręce oprzyj łokciami na piłce. Turlaj ją do przodu, wysuwając biodra przed kolana.

Jeśli te punkty są według Was źle skomponowane i nie chce Wam się czytać, poniżej macie dla fajne filmy instruktażowe, które dadzą Wam dużo radości.

Serdecznie polecam FitBall. To wysmukli Wasze ciała, doda sił i zrównoważy postawę. Będziecie piękne.
Masz już swoją piłkę? Ja mam zieloną! 😉

Powitanie wiosny

powitaniewiosnytlo3

„Powitanie wiosny, czyli piękne nogi i mocne włosy  na wiosnę” pojawiło się koło tygodnia temu na fejsbuku. To jest wydarzenie, którego zakończenie przypada na początek wiosny. Dołącz i Ty, a ja tutaj opiszę każdy szczegół i wstawię grafik ;). WYDARZENIE

Cel wyzwania
Celem jest osiągnięcie efektu nóg baletnicy i wzmocnienie struktury włosów – polepszenie ich kondycji (ale więcej powie Wam o tym Save Yourself, z którą to wyzwanie mam zaszczyt prowadzić). Pozwólcie, że skupię się tylko na treningach, bo to właśnie moja działka ;).

Dlaczego baletnica?
Jakiś czas temu zauważyłam, że to nie trenerki mają najładniejsze rozłożenie mięśni i idealne nogi. Posiadaczkami tych najpiękniejszych są baletnice. Dlaczego tak się dzieje? Balet skupia się na efekcie długich, prostych nóg. A więc baletnice uczą się relevé (stawanie na palce najwyżej, jak się da) zarówno w baletkach, jak też w pointach; odpowiedniej postawy baletowej; wielu figur, które składają się na ich piękne nogi. Chodzi tutaj o wyćwiczenie konkretnych partii mięśni, tzn. w grę wchodzi mięsień prosty uda, mięsień przyśrodkowy, tylko po części mięsień obszerny, półścięgnisty oraz dwugłowy, a w łydce: mięsień brzuchaty, piszczelowy przedni i płaszczkowaty. Wiem, że te nazwy niewiele większości z Was mówią, więc napiszę prościej – środkowy długi mięsień z przodu uda, wszystkie mięśnie łydki oraz środkowe mięśnie tyłu uda. Tamten opis był dla zafascynowanych anatomią ludzi ;). Wyćwiczenie tych właśnie stref nie powoduje pojawienia się wielkich worów nad kolanami ani nadmiernych mięśni po wewnętrznej stronie ud. Absolutnie. Dlatego też żadna baletnica nie wygląda jak superbohater Marvela. Oczywiście, nie mówię, że przez inne treningi tak się wygląda. Chociaż… jak dla mnie nadmierne pakowanie nie wygląda najlepiej. Ale co kto lubi! Jak to mówią, de gustibus non est disputandum.

Co to jest fitness barre?
To, póki co, mało znana forma fitness, która łączy ze sobą zwykłe treningi z elementami baletu. Kojarzycie „Karate Cardio” Anny Lewandowskiej (swoją drogą bardzo polecam!)? Wyobraźcie sobie, że zamiast elementów karate, dodane są formy baletowe. To ciekawe ćwiczenia, które świetnie wpływają na sylwetkę, rzeźbią odpowiednie, wyżej wypisane, partie mięśni, ale też dodają prawdziwej gracji i delikatności w zwykłych ruchach.

Co poza nogami?
Rzecz jasna, u baletnic nie ma co patrzyć na piersi, więc tę kwestię treningową pominę. Jednak w oczy może się rzucać idealna talia, piękne ramiona, długa szyja, proste, wyćwiczone plecy. Te elementy też pojawią się w naszym wyzwaniu, żeby nie tylko nogi były przygotowane na wiosnę.

Poza tym wszystkim mam dla Was dodatek specjalny. Oczywiście dla chętnych! Będziemy się uczyć SZPAGATU. Także ruszamy tyłeczki i jedziemy do grafiku ćwiczeń. Rzecz jasna, wyzwanie jest tylko początkiem fitness barre. Zobaczymy, jak wiele osiągniecie po 3 tygodniach. Nie obiecuję efektów jak po 3 latach ćwiczeń. Jednak będąc systematycznym i zmotywowanym, można osiągnąć bardzo dużo.

Kalendarz

powitaniewiosnykalendarzTreningi

Poprawna postawa: BALLERINA FIGURE

Poniedziałek:

Wtorek:

Środa:

Czwartek:

Piątek:

Sobota:

Niedziela:

Oprócz tego dla chętnych mam rozciąganie do szpagatu, które robimy codziennie. Nie trzeba wykonywać go w całości. Tyle, ile dacie radę. Każde rozciąganie to krok naprzód! 😉

Powtarzam – wykreślamy codziennie kolejny dzień. Jeśli któregoś nie udało Wam się zaliczyć, weź inny kolor i odhacz. Będzie to Was motywować do dalszej pracy :D.

Podczas treningów pojawiają się różne figury baletowe, o których już niedługo w poście na temat fitness barre!

Trzymajcie się, dołączcie do wydarzenia na fb i dajcie z siebie wszystko!