RELAKS, czyli chwila tylko dla Ciebie

000

Ach, ta codzienność!
Każda z nas ma ciężkie lub po prostu złe dni. Niezależnie od tego, czy jesteś wykończona użeraniem się z dziećmi, pracą, nauką, ludźmi dookoła, problemami, z którymi musisz się mierzyć, potrzebujesz odpoczynku. Tak, ja wiem. Ty musisz być niezawodna, przecież nie możesz zostawić dzieci samych ani na chwilę, nie odłożysz pracy na później, jutro masz sześć sprawdzianów, Twoi przyjaciele zasypują Cię swoimi zażaleniami, a Ty musisz ich wysłuchać, no i pomóc!
Tak. Wiem. MUSISZ być ZAWSZE na miejscu, gotowa do akcji.
Ale odpowiedz mi na kilka pytań.
1. Czy myślisz, że Twoje dzieci są szczęśliwe, kiedy widzą Cię zmęczoną?
2. Wydaje Ci się, że dostaniesz awans, skoro ledwo widzisz na oczy, co robisz?
3. Myślisz, że osiągniesz lepsze wyniki w nauce, kiedy będziesz zarywać noce?
4. Uważasz, że świat bez Ciebie nie da rady?

Powiem wprost. Ogarnij się. Musisz dostrzec to, że kręcisz się w miejscu. Będąc zmęczoną, przepracowaną, zasmucasz innych, nie dajesz z siebie stu procent w pracy/szkole, a także jako rodzic. Masz wrażenie, że osiągniesz więcej, jeśli się bardziej przyłożysz. Uważasz, że nie idzie Ci najlepiej, bo się nie starasz.
Jeszcze raz. Ogarnij się.
Powiedz mi, czego potrzebuje człowiek, by być wydajnym?
Energii.
Skąd czerpie energię?
Z wypoczynku.
Powiesz mi teraz, że „przecież nie możesz odpocząć!”. Tak? Udowodnij mi to. Może wtedy mnie przekonasz.
Najpierw jednak przeczytaj do końca.

Nie bądź robotem! Jesteś kobietą!
Droga Fitnesowiczko. Zrozum, że przepracowanie nie służy ani Tobie, ani nikomu z Twojego otoczenia.
I zrozum jeszcze jedno. To TY jesteś panią swojego życia. To TY jesteś władczynią swojego czasu. NIKT nie ma prawa TOBIE czegoś nakazywać! Bo jesteś przede wszystkim SOBĄ!
Nie bądź robotem. Dlaczego? Spójrz, jak wielka część tego społeczeństwa udaje roboty. Stara się jak może. I nic nie osiąga. Albo osiąga, ale jakim kosztem!
Nie bądź taka, jak oni. Po co Ci to? Chcesz się unieruchomić na całe życie?
Możesz być humanistką (jak ja, zresztą), ale musisz przyznać, że w kwestii życia to logiką należy się kierować :).

Jak się „ogarnąć”?
No właśnie. Powtarzam Ci, że masz się „ogarnąć”. Ale nie mówię, jak to zrobić. Spokojnie. Do tego w zasadzie zmierzam.

Po pierwsze – odpręż się. Mam dla Ciebie kilka sposobów na takie odprężenie. Pamiętaj, ze fitness oznacza dokładnie zdrowy styl życia, a nie rodzaj ćwiczeń ;). Dlatego właśnie piszę o tym na mojej Fitnesowni.
Po drugie – oczyść swoje myśli. To bardzo ważny element. Nie zapominaj o tym.
Wygospodaruj dla siebie przynajmniej 15 minut dziennie. Poświęć ten czas na to, co lubisz. Możesz wtedy pomalować paznokcie, wziąć gorącą kąpiel, poczytać książkę lub też wypić pyszną kawę. Nie bój się, że przez ten czas mogłabyś zrobić coś innego. Pamiętaj, że jutro tego „czegoś innego” możesz nie dać rady zrobić ponownie, jeśli nie dasz sobie szansy na odpoczynek.
So relax 😉

Ciało
Jak zadowolić ciało, odprężyć je i zadbać o nie?
To całkiem proste. Spójrz na siebie w lustro. Co widzisz? Czy coś powinnaś zmienić?
Ok.

Wszystko zaczyna się od diety. To ona reguluje wszystko w Twoim ciele. Jeśli coś jest nie tak (włosy, które się przetłuszczają zbyt szybko, cellulit, trądzik itp.), możesz to zwalić na dietę. Ale nie zostawiaj tak tego. To nie jest wymówka, a rozsądne tłumaczenie. Skup się więc na tym. Zacznij zdrowo się odżywiać. To jest bardzo ważne dla Twojego organizmu. Spróbuj również namówić na to pozostałych domowników. Będzie Wam raźniej, gdy będziecie się wspierać!

Drugą rzeczą jest coś, co ja nazywam elastycznością. Co to znaczy? To znaczy ulepszać swoje ciało treningami, ale przede wszystkim pokochać je. Co nieco o tym pisałam w nocie o atrakcyjności. Kiedy zaakceptujesz siebie, zrozumiesz, czym jest elastyczność ;).

Kolejna sprawa dotyczy rozluźnienia całego ciała, co po części łączy się ze sprawą psychiki. Skóra, jak też mięśnie i cały organizm, potrzebuje wytchnienia i odprężenia. Dlatego najlepszym sposobem jest rozciąganie. Ciało czuje się lepiej, gdy jest po dobrym stretchingu :).
Proponuję więc jogę, rozciąganie i, uwaga, CALLANETICS!

Joga jest rodzajem medytacji i ćwiczeń. Dzięki niej osiągamy relaks nie tylko fizyczny, ale też psychiczny. Nie chodzi tu absolutnie o kwestię religii. Jest to zwyczajne odprężenie umysłu i mięśni.

Stretching (rozciąganie) to, jak wiadomo, najlepsza forma na osiągnięcie ulgi po ćwiczeniach. Jednak nie tylko wtedy. Na co dzień stresujemy się, bierzemy udział w wielu wydarzeniach, a wskutek tego mięśnie napinają się. Możesz nie czuć bólu, ale wierz mi, poczujesz ulgę, gdy się porozciągasz :).

Callanetics. To bardzo ciekawy rodzaj treningu, któremu poświęcę w przyszłości większy wpis. Podczas tych ćwiczeń działają najmniejsze i najgłębsze mięśnie ciała, dzięki czemu zyskać można smukłą sylwetkę, delikatny zarys mięśni i zupełne odprężenie oraz rozciągnięcie. Niesamowite, prawda? A wystarczy godzinka!

Przykłady treningów
Podam Ci przykładowe treningi, z których, mam nadzieję, skorzystasz. Dzięki nim poczujesz się zrelaksowana i pełna energii. Gotowa? 🙂

Rozciąganie
Blogilates (nogi)
Denise Austin
Zuzka Light

Joga
Adriene
BeFit
Basia Lipska

Callanetics
Sandra Hanna

Umysł
To stąd jest to prawdziwe spięcie. Większość odczuć naszego ciała jest wytwarzane głównie przez umysł. Gdybyś nad tym popracowała, byłabyś może w stanie pokonać na przykład część odczuć bólowych, rozluźnić wszystkie mięśnie, uspokoić się. Jak to zrobić? Podam Ci kilka przykładów.

Trening umysłu
Poświęcisz na to dosłownie kilka minut w ciągu całego dnia, a poczujesz się świetnie zrelaksowana. Co będzie potrzebne? Minimum dwie minuty (to zależy od Ciebie) i muzyka relaksacyjna lub po prostu cisza.

Zacznijmy od tej muzyki. Ja korzystam z rewelacyjnego portalu z muzyką między innymi relaksacyjną. TUTAJ podsyłam Ci tę stronę. Wybierz jeden z tych albumów: joga, medytacja, ocean, ogień, ptaki, sen, las. Ja szczególnie lubię jeden konkretny utwór, który zawsze pomaga mi się zrelaksować. Polecam go i Tobie. Oto ON. Nie martw się tym, że słuchasz muzyki do snu przy medytacji, a odgłosów lasu, aby się skupić. Ważne jest, aby te dźwięki Ci nie przeszkadzały, a pomagały się zrelaksować. Zawsze możesz wybrać zwykłą ciszę :).

Skoro muzyka (lub cisza) już wybrana, usiądź na piętach, a kolana lekko rozchyl. Nie odłączaj pośladków od pięt. Pięty nie mają się stykać, a jedynie palce u stóp. Wyprostuj się. Zrób kilka okrążeń ramionami do tyłu i rozluźnij je. Nie spinaj łopatek. To bardzo ważne, żebyś poprawnie wykonała tę pozycję. Wyobraź sobie, że Twój kręgosłup wieszakiem. Tak, wiem, głupio to brzmi. Ale pomaga. On jest prosty. Ty jesteś koszulką, która bezwiednie i lekko opada z tego wieszaka. Dasz radę ;).

Teraz mam dla Ciebie trzy ćwiczenia.

1 ćwiczenie
Znajdź jeden nieruchomy punkt przed sobą. Wpatrz się w niego i poświęć mu całą swoją uwagę. Nie ruszaj się i oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

2 ćwiczenie
Zamknij oczy. Skup swoją uwagę na wszystkich dźwiękach, które Cię otaczają. Wsłuchaj się we wszystko. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

3 ćwiczenie
Zamknij oczy. Odnajdź swój umysł i wejdź wgłąb siebie. Poczuj każdy kawałek swojego ciała, wysyłając w jego stronę myśli. Sprawdź, czy są gdzieś napięte mięśnie. Jeśli tak – rozluźnij je. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty lub do momentu, w którym odczujesz pełne rozluźnienie.

Efekt
Efektem będzie na pewno to, że będziesz wypoczęta, zrelaksujesz się, będziesz wydajniejsza, a Twoi bliscy również będą czerpać z tego radość.
Cieszę się, że dotrwałaś ze mną do końca tego postu. Mam nadzieję, że przyda Ci się i pomoże w codziennych zmartwieniach.

Do następnego wpisu! 🙂

Body Wrapping

body-wrapping

Zauważyłam, że bardzo dużo się ostatnio na ten temat pisze. Postanowiłam więc przybliżyć Wam ten naprawdę przyjemny temat ;).

Body Wrapping polega na wmasowaniu w skórę ujędrniającego, antycellulitowego środka i owinięciu go folią spożywczą.
Można to robić na każdej części ciała.

Body Wrap działa w ten sposób:
folia uciska skórę, dzięki czemu krążenie krwi jest pobudzane, a pory otwierają się pod wpływem ciepła. Dzięki temu wszystkie substancje aktywne balsamu mogą wniknąć w skórę. Tak, wiem, powiecie, że przecież te substancje i tak nigdy nie działają. Działają! Tylko trzeba umieć ich używać.

Celem jest ujędrnienie skóry, pozbycie się cellulitu, wyszczuplenie i wygładzenie. Ogólnie – polepszenie stanu skóry.

Chcesz zrobić z siebie wrapa w domu?
Nie ma sprawy! Przed wrappingiem, zrób peeling wybranej części ciała. Po osuszeniu, nałóż grubą warstwę swojego kremu/maści/czegokolwiek antycellulitowego. Następnie owiń szczelnie tę część folią spożywczą. Usiądź wygodnie z dobrym czasompismem/książką/serialem na 45 minut, przykryta kocykiem. Po tym czasie spłucz ciało samą wodą i posmaruj balsamem nawilżającym. Efekty powinny się pojawić po 10-15 seriach (jeśli zabieg będziesz wykonywać 2 razy w tygodniu).

Jeśli jesteś osobą, która:
– jest w ciąży,
– choruje na miażdżycę,
– ma wysokie ciśnienie (dolegliwości sercowe),
– ma problemy z nerkami,
– ma żylaki,
– jest po operacji,
– jest w trakcie infekcji;
nie rób tego zabiegu! Jeśli bardzo Ci na nim zależy, skonsultuj się najpierw z lekarzem. W innym wypadku, może dojść do poważnego uszczerbku na Twoim zdrowiu!

Po zabiegu uważaj na słońce i nie chodź na solarium przez 3 dni!

Dajcie znać, jak efekty 😉

Cellulit, pomarańczowa skórka – bezsilna walka?

z7195142QStajesz przed lustrem i myślisz „Wow!, schudłam”. Odwracasz się i widzisz dziwne zmarszczenia na skórze, które wcale Ci się nie podobają. Wgłębienia przy napięciu mięśni robią się jeszcze głębsze. W pewnym momencie, nie chcesz na nie patrzyć, wstydzisz się ich. Wolisz nie wychodzić na plażę, a w łóżku chowasz się pod kołdrą, żeby Twój mężczyzna nic nie wykrył. Zaczynasz szukać w Internecie informacji na temat tzw. „pomarańczowej skórki”. Wydajesz mnóstwo pieniędzy na kremy, które i tak nic nie pomagają. W końcu, poddajesz się i z braku pomysłu idziesz na chirurgię plastyczną. I i tak nie pozbywasz się na stałe swojego wroga.
Tak, to CELLULIT, którego tak panicznie się boimy i nie wiemy, jak go zwyciężyć. A więc – czym on jest? Skąd się bierze? Jak z nim walczyć? Postaram się Wam odpowiedzieć na te pytania, choć temat niełatwy ;).

Co to jest cellulit?
Po pierwsze – nie należy go mylić z cellulitisem, gdyż ten drugi to zapalenie tkanki łącznej. Tego się wystrzegajmy.
Cellulit to kosmetyczna łacińska nazwa. W medycynie znajdziemy go pod nazwą „lipodystrofia”. Lipodystrofia to nic innego, jak nieprawidłowe rozmieszczenie lipidów, czyli tłuszczów, które pojawia się wraz ze zmianami tkanki podskórnej. Dla jaśniejszego objaśnienia tej całej biologii cellulitu, pokażę to na grafice.

Aby wszystko było zrozumiałe, od razu tłumaczę. Adipocyty to komórki magazynujące tłuszcze proste.

Skąd u nas pomarańczowa skórka?
Tak, jak to widać na obrazku powyżej, w grę wchodzi krążenie, tłuszcze oraz skóra. Zaburzone krążenie często wynika z braku ruchu i otyłości. Z tymi tłuszczami to już wiemy, jak jest. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o tłuszczyku zapraszam TU.
Jeśli idzie o skórę, należy o nią dbać, a jak wiadomo, nie każdemu to idealnie wychodzi. Najczęściej jednak nasza skóra traci swoją elastyczność poprzez niedobór wody. W końcu, to woda jest bardzo ważnym elementem człowieka i nie można o niej zapominać. Moment, w którym zapominamy o nawadnianiu się, jest tragiczny dla naszej skóry.

Nienawadniany organizm stara się sam wytworzyć wodę, opierając cały proces właśnie na tłuszczach. Tym chce wypełnić braki H2O. I to w nadmiarze. Fajnie? Raczej nie. A im mniej wody i więcej adipocytów, w których są lipidy, tym więcej sflaczałej, suchej skóry z cellulitem. A my tego właśnie chcemy uniknąć, no nie?

Jak się pozbyć cellulitu?
Krem na skórę. On się tak wchłonie, że zmniejszy komórki tłuszczowe, poprawi krążenie i uelastyczni skórę. MIT! Tak nie myślimy. To myślenie jest złe. To skreślamy ;).
Po pierwsze – trzeba nawodnić organizm! Osoby aktywne fizycznie potrzebują więcej wody, niż te, które się za bardzo nie ruszają. Dlatego w Internecie można znaleźć przeliczniki, jakie jest Wasze zapotrzebowanie na wodę. Oczywiście, tego też używajmy z głową. Chodzi generalnie o to, aby pić nie tylko wtedy, kiedy czujemy, że musimy, ale co jakiś czas. W miarę często. I pamiętajmy – herbata, kawa, soki – to nas nie nawodni! Potrzebujemy WODY, a nie produktów na wodzie opartych. Polecam pić ok. 2 litrów wody dziennie (czyli koło ośmiu szklanek).
Po drugie – poprawić krążenie, a ku temu służą ćwiczenia (najlepiej interwałowe (HIIT), aerobik (wodny również), kardio). Poza tym, należy uzupełniać niedobory witamin, a szczególnie zadbać o witaminy C, D i E. Tę pierwszą znajdziemy w owocach, takich jak cytryna. D znajduje się w słońcu, choć w Polsce, niestety, mamy jego niedobór. Tutaj polecam więc, odpowiednio do masy ciała, witaminę D w kapsułkach i tranie. Za to witaminę E znajdziemy w kremie Dermosan, który jest naprawdę niesamowity i działa cuda.

Oczywiście, jeśli możecie i chcecie, polecam też Body Wrapping. Dzięki niemu uelastycznimy skórę i pobudzimy swoje krążenie 😉

Po trzecie – treningi, treningi i jeszcze raz TRENINGI! Najlepiej się sprawdzą, jak już pisałam, cardio. Tutaj można sprawdzić cardio Mel B – uwielbianej przez wszystkich trenerki.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Wam wszystko, co chcieliście wiedzieć. Jeśli jednak nasuwają się Wam jakieś pytania, macie jakiekolwiek wątpliwości, piszcie o tym w komentarzach (zawsze mile widziane!). 🙂