Motywacja 24/7, czyli EWA CHODAKOWSKA

Chodakowska

Pamiętam, jak określenie „trener personalny” było bardzo rzadko spotykane, sport kojarzony z grami zespołowymi, a jeśli ktoś się w ogóle tym sportem zajmował, to najczęściej był WF-istą. To były czasy, kiedy o konkretnej porze można było włączyć telewizor i zobaczyć jakąś panią w śmiesznym dresie, która ze swoją małą grupką pokazywała różne ćwiczenia. Nikt tego wówczas nie nazywał nawet fitnessem. To były żywiołowe ćwiczenia przy muzyce, czyli po prostu aerobik. Tak. Wtedy ćwiczyło się aerobik. Do tej pory zastanawiam się, jak wiele było kobiet, które przed telewizorem wymachiwały rękoma w lewo i prawo na komendę uśmiechniętej pani w ciekawym dresie…

W każdym razie w pewnym momencie nastąpił przełom. W 2012 roku do Polski wkroczyła Ewa Chodakowska. Nikt jej tu nie znał, nie wiedział, kim jest. Mniej więcej w połowie 2013 z Ewą ćwiczyło już około miliona Polek. Dzisiaj, a mamy 29 marca 2016 roku, ta kobieta ma na Fejsbuku dokładnie 1 863 066 polubień. Nie ma chyba osoby, która by choćby raz o niej nie usłyszała.

Ale kim dokładnie jest ta Ewa, skąd się wzięła i dlaczego wokół niej panuje takie zamieszanie? Postanowiłam dzisiaj przybliżyć wszystkim jej sylwetkę, chociaż większość z Was na pewno codziennie widzi tony jej zdjęć. Może jednak warto będzie wiedzieć o „najsławniejszej trenerce Polek”, „trenerce, która ruszyła Polki” nieco więcej?

Kim jest Ewa Chodakowska?
Zrobimy mały biogram ;). Ewa urodziła się w Sanoku 24 lutego 1982 roku. Jako mała dziewczynka zawsze lubiła się dużo ruszać. Niewiele wiadomo o jej okresie dorastania, natomiast pewne jest, że nie do końca była zdecydowana, co robić po szkole średniej. Początkowo zajęła się studiami stosunków międzynarodowych, jednak okazało się to zbyt nudne, więc spróbowała swoich sił w aktorstwie i fotografii. W celu dalszych poszukiwań wyjechała na dwa lata do Anglii, a następnie do Grecji. Tam miała zostać tylko na wakacje, dla relaksu. Ten słoneczny kraj okazał się jednak jej prawdziwie romantyczną historią.

Kiedy była na plaży, zauważył ją pewien mężczyzna. Od razu wiedział, co robić. Pobiegł do przyjaciela, żeby przekazać mu, że spotkał idealną dla niego dziewczynę. Ten nie chciał początkowo uwierzyć, ale poszedł we wskazane miejsce. Dzisiaj mówi, że wtedy dowiedział się, czym jest miłość od pierwszego wejrzenia. Poznał Ewę, która była nim tak samo zafascynowana. Postanowiła pozostać z nim w Grecji, zostali parą, a ponieważ od dawna ją ciągnęło w stronę sportu i dodatkowo jej chłopak był jednym z bardziej znanych greckich trenerów personalnych, zdecydowała się na studia w Pilates Academy Athens oraz IAFA College Athens. Zaraz po zdobyciu tytułu trenera założyła fanpage na fb, by promować swoją fitnessową działalność w Grecji. Dzięki temu zyskała całkiem sporą popularność. Była ciekawą postacią dla Greków, ponieważ budowała tam swoją karierę, wciąż mając dziwne, polskie nazwisko. Wreszcie uznała, że pora po dwóch latach spędzonych w Grecji wrócić do Polski i ruszyć tyłki Polek.

Lefteris Kavoukis – jej chłopak – miał jednak inne podejście do jej wyjazdu. Nie mógł ot tak wszystkiego rzucić w swojej ojczyźnie i wyjechać do obcego kraju. Miał już pewne zaplecze w Grecji, sukcesy trenerskie na koncie, zbudowaną całą karierę. Ewie jednak bardzo zależało na powrocie do kraju. Zawarli umowę – po roku życia w różnych krajach osoba, która odniesie mniejszy sukces, zamieszka w ojczyźnie zwycięskiej drugiej połówki. I tak też zrobili. Ewa wyjechała, od razu zabierając się do pracy w Polsce. Jednak tutaj nikt jej jeszcze nie znał.

Redaktor naczelna magazynu Shape zgodziła się wydać w dodatku do gazety trening Chodakowskiej pod warunkiem, że będzie miała kilka tysięcy polubień polskiego fanpage’a. Ewa szybko się wyrobiła z tą ilością i na światło dzienne wyszła jej pierwsza płyta. Niedługo później nagrała kolejną, wciąż współpracując z Shape. W ten sposób stała się popularna i Lefteris musiał przyjechać do Polski.

W 2013 roku para wzięła ślub. Kolejne treningi Ewy były dosłownie pożerane przez pragnące pięknych ciał Polki. Trenerka założyła z mężem studio fitness, gdzie dołączył do nich fantastyczny trener Tomasz Choiński. Na początku 2014 roku Chodakowska była już okrzyknięta „trenerką wszystkich Polek”. Kiedy zakładałam Fitnesownię, to jest 29 lipca 2014 r. w polskich mediach mówiło się głównie o Ewie i jej przełomowym programie Skalpel. Od 2015 roku Ewa prowadzi własny magazyn Be Active. Dietetyka & Fitness.

„Po Chodakowskiej bolą kolana”
Takich oskarżeń można przeczytać całe mnóstwo na forach internetowych. Osiągając sukcesy na taką skalę, nie da się nie mieć swoich hejterów. Skoro jest tego tak dużo, trzeba się jednak przyjrzeć sprawie bliżej.

Nie raz dostałam na Fitnesowni wiadomość o treści „Jakie ćwiczenia powinnam wykonywać, żeby schudnąć? Ćwiczyłam do tej pory z Chodakowską, ale przez jej programy mam problemy z kolanami”. Tak, jest ta grupa ludzi i jest też druga grupa, ta oburzona tego typu skarżeniem. Sama Chodakowska, normalnie bardzo miła i cierpliwa osoba, denerwuje się w takich momentach. Co więc jest na rzeczy? Dlaczego tak wiele osób ma zniszczone kolana po tych treningach, a inne cieszą się pełnym zdrowiem?

Przyjrzałam się z bliska wszystkim treningom Ewy i myślę, że już wiem, gdzie leży problem.

Paniom bardzo zależy na pięknej figurze, a skoro Chodakowska jest na to jedynym lekiem, od razu sięgają właśnie po nią. Zaczynają od dość wymagającego dla początkujących, Skalpela. Skalpel jest o tyle trudny, że bardzo obciąża stawy kolanowe. To trening, którego ćwiczenia bazują na przysiadach, następnie na brzuchach. To około 20 minut naprawdę dużego nacisku na stawy kolanowe, gdyż często zostajemy w pozycji przysiadu przez całe ćwiczenie. Zdecydowanie nie jest to więc program dla zupełnie początkujących i nie należy go wykonywać codziennie. Wtedy naprawdę łatwo jest sobie popsuć kolana.

Co jest jeszcze nie tak? Należy pamiętać o technice wykonywania ćwiczeń! Jest jedna konkretna zasada: robisz przysiad – nie wypychaj kolan za linię palców. Inaczej może faktycznie boleć. Druga zasada, tym razem do brzuchów: robisz brzuszki – głowę podnoś do góry na spięciu mięśni brzucha, a nie z szyi do kolan. To może boleć jeszcze mocniej. A efektów nie daje żadnych.

A więc czy faktycznie błąd leży po stronie Ewy? Hmm… Nie sądzę. Gdybym miała się czepiać, może zbyt rzadko mówi o poprawności wykonywania ćwiczeń. Ale zabierając się do treningów, każdy powinien poznać troszkę teorii. Po to właśnie są blogi fitnessowe… Po to jest Fitnesownia! 😉

Czy więc Ewa popełnia gdzieś błędy? Ja zauważyłam jeden. Nie jestem teraz w stanie przypomnieć sobie, który był to trening, natomiast po mocnych ćwiczeniach siłowych, spięciu mięśni, nie wolno się od razu rozciągać. Należy skulić się, przyciągnąć nogi do klatki piersiowej, odetchnąć, rozluźnić mięśnie i dopiero wtedy je rozciągnąć. W przeciwnym razie grozi to kontuzją.

Sztuczna Chodakowska?
Co chwilę zarzuca się jej operację ust, ktoś nawet twierdził, że policzków. Podobno sprzedała się, robi z siebie gwiazdę…

Ewa miała jedną operację plastyczną, z którą się nie ukrywa. Dorobiła sobie piersi, żeby czuć się lepiej. No i ok. W porządku. Ja akurat jestem zwolenniczką naturalności, jednak akceptuję to w Ewie i innych kobietach. To ich decyzje. Nie potępiam. Ale usta? Co, na zdjęciach z podstawówki też jest już po operacji? Oj, wstydzilibyście się, hejterzy. Jak już chcecie hejtować, zapoznajcie się chociaż z tematem. Pusty hejt nie jest nic wart.

Kariera Chodakowskiej? Cóż, osiągnęła wielki sukces, media nie mogą milczeć, a ona musi się promować. Uważam natomiast, że w żaden sposób nie utraciła na swojej naturalności i jest wciąż sobą. Tyle w temacie.

Chodakowska2

Fejsbuki, Insta i Snapy – MOTYWACJA
Ewa nie rozstaje się ze swoim telefonem, dzięki czemu (lub przez co) znamy jej życie prywatne. Czy to dobrze, czy nie, każdy może oceniać, ale, jak wiadomo, to decyzja samej Chodakowskiej. Trenerka daje dostęp każdemu do zajrzenia w jej codzienność, pokazuje się ze swoim mężem, którego nazywa Puzlem (nazwa wzięła się z jej twierdzenia, że pasują do siebie jak dwa puzzle).

Jednak dzięki tej otwartości, zainteresowani mają ze swoją idolką kontakt cały czas. Ewa potrafi niesamowicie zmotywować nawet największego leniucha. Pomijając błędy w interpunkcji i stylu (wybaczcie, ale tu już chyba zboczenie zawodowe), jej motywacja jest naprawdę wielka – Chodakowska ma w sobie dużo energii i szczęścia, czym dzieli się z innymi. I to jest w niej najbardziej niezwykłe. Całą tę swoją radość przekazuje światu. To piękna postawa, której wielu może tylko pozazdrościć.

Babochłop?
Chodakowska jest co chwilę określana babochłopem, koniem itp. Sama przyznaje, że ma dość dyskusyjną urodę. To, że są ludzie, którym się nie podoba jej muskulatura, to zupełnie drugorzędna sprawa. Przecież to jej ciało, nikogo innego. Nie chcesz takiego, przecież nie musisz go mieć. Więc po co krytykować?

Bardzo dużo dziewczyn jednak marzy, aby chociaż po części mieć taką figurę, jak ich ulubiona trenerka. No i fajnie. Każdy jest inny i pracuje na własne konto. Wystarczy iść do swojego celu, zamiast krytykować cele innych.

Aby pokazać, że Chodakowska nie jest babochłopem, tylko naprawdę zadbaną kobietą z pięknym ciałem, wklejam kolejne trzy zdjęcia.

Chodak4

Na podsumowanie
Nie podoba Ci się Chodakowska – wybierz innego trenera. Sama z nią nigdy nie trenowałam, jednak bardzo mi się podoba to, jak motywuje inne osoby. Podziwiam ją jako świetnego motywatora i życzę jej jak najwięcej sukcesów!

Jak przygotować się do ćwiczeń? MOTYWACJA dla wszystkich

41122

Wiele z Was pewnie nie raz podchodziła do ćwiczeń jak pies do jeża. Nie potrafiłyście zamknąć lodówki. Czasem udało się coś zacząć. „Coś”, czyli „poćwiczyłam dziesięć minut i tak się zmęczyłam, że potrzebuję cukru”. Tak, tak, na pewno poziom cukru spadł na tyle, żeby zaraz wcinać w ukryciu kolejną czekoladę mleczną z masą oreo w środku.
No, przyznać się. Która w swoim życiu nie obaliła kiedyś słoika Nutelli na raz? Nie bójmy się do tego przyznać. Na porażkach nauczymy się czegoś więcej. To nas w pewien sposób doświadcza.

Stwierdziłam, że muszę napisać taki post dla tych, którzy mają tak, jak powyżej napisałam. Sama kiedyś przecież zaczynałam. Tak, jak każda z Was. Pamiętam, że wtedy ciężko było się zmotywować. Dopiero teraz widzę, jak dokładnie należy to robić. Opracowałam kilka sposobów, które niesamowicie działają na mnie i powodują, że jestem w stanie zmotywować się do dalszej pracy.
Też chcecie mieć dzienną porządną dawkę motywacji? W takim razie nie ma na co czekać!

1. Facebook
Mało kto go nie ma, więc zakładam, że Ty również posiadasz swoje konto. Nawet, jeśli rzadko z niego korzystasz, znajdź takie strony, na których znajdziesz mnóstwo zdjęć z wysportowanymi ludźmi, modelki fitness, filmy z ćwiczeniami. Zaznacz, że ‚lubisz je’. Polecam, oczywiście, fejsbukową stronę Fitnesowni, ale także Michelle Lewin, Emily Skye, Motywujemy24, Fitness Girls, Power Girl Fitness czy Fitness Gurls.

2. Grupy
W grupie zawsze jest raźniej. Należąc do fitnessowych grup, łatwiej jest dostać porządny kopniak w tyłek. Łatwiej też odnaleźć właściwą drogę i nie błądzić w „tajemniczych zakamarkach fitnessu” ;).
Dlatego też zapraszam Cię TUTAJ. To grupa należąca do Fitnesowni i Save Yourself. Na pewno się w niej odnajdziesz :D.

2. Instagram
Tu dobre są dwie metody. Pierwsza: podobnie, jak na fb, znajdź fitnesski, które dadzą Ci motywację. Mogą być te wypisane w punkcie pierwszym, ale również Paige Hathaway, Laurasykora czy Diazdilya.
Druga metoda? Pod pięknym pseudonimem publikuj swoje zdjęcia (przecież nie musisz w nich pokazywać twarzy, jeśli nie chcesz). Dzięki temu będziesz miała wielki kop w dupę, żeby wstać i kolejnego dnia ćwiczyć z jeszcze większym zapałem, aby wkrótce opublikować kolejne zdjęcie, na którym będzie widać jeszcze większą różnicę. Grunt to się nie poddawać.

3. Dziennik
Załóż mały zeszycik, który zawsze będziesz miała pod ręką. Zapisuj w nim, co zjesz następnego dnia oraz jakie ćwiczenia wykonasz. Kiedy wieczorem będziesz się kładła spać, odhacz, co udało Ci się zrobić, zanotuj, co trzeba będzie poprawić (np. unikanie słodyczy, bo dziś zjadłam kolejne opakowanie landrynek). No i przygotuj zestaw na kolejny dzień.
Pamiętaj jednak o jednym dniu wolnym! Planuj wtedy troszkę odpoczynku i postaraj się znaleźć czas dla siebie. Bez tego ani rusz!

4. Kuchenne porządki
Wyrzuć z kuchni wszystko, co jest złe dla Twojego zdrowia i w żaden sposób nie nadaje się dla osoby ćwiczącej. Tak, weź wielki worek na śmieci i wrzuć do niego wszystkie Coca-Cole, soki (które mają w składzie jedynie 100% soku i ich data przydatności jest dłuższa niż trzy, cztery dni), zupki chińskie, wody smakowe, wszystkie napoje, które nie są naturalne i zawierają dziwne rzeczy w składzie, serki (skład prawdziwego serka nie ma serwatek w proszku!) i desery. Ale również przekąski słone i słodkie.
Co powinno zostać w Twojej kuchni? Chleb razowy (lub jakiś inny, byle nie biały i nie z pszenicą i spulchniaczami), warzywa, owoce, jogurty i kefiry (prawdziwe mają żywe kultury bakterii jogurtowych/kefirowych i nie mają serwatek w proszku ani innych dziwnych emulgatorów), produkty pochodzenia ekologicznego, produkty zbożowe, czekoladę (min. 60%). Tak, CZEKOLADA! 🙂

TUTAJ opisałam dość szczegółowo, jakie są główne zasady zdrowego odżywiania.

5. Jedzenie
Zapisuj przepisy, gromadź je, zamiast codziennie błądzić po Internecie. Na Fitnesowni również od czasu do czasu znajdziesz dobre przepisy, które na pewno przypadną Ci do gustu :).
Jedz CZĘSTO i W MAŁYCH ILOŚCIACH! To jest dietetyczny klucz do sukcesu. Naprawdę. I tu nie chodzi, oczywiście o podjadanie. Po prostu zjadaj 5-6 posiłków, z czego ostatni koło 2-3 godzin przed snem.
No i wzbogać swoją dietę w błonnik 🙂 On czyni cuda.

6. Strój i wyposażenie
Dużo lepiej będziesz się czuła w staniku sportowym i spodenkach do ćwiczeń podczas treningu. Zainwestuj w coś, co da Ci pełen komfort i nie będzie odciągać od pracy.
Zakup również matę do ćwiczeń, o ile trenujesz w domu, nieduże ciężarki i stepper. To jest te kilka rzeczy, które pomoże Ci w przyjemny sposób osiągnąć swój cel.

7. CZAS
Trening powinien zabierać od 3 do 6 dni w tygodniu, dlatego, w pozostałe dni/dzień, zawsze zrób coś tylko dla siebie. Nie chodzi tu, oczywiście o cały dzień. A jedynie o chwilę dla siebie. To przecież może być choćby 10 minut. Jednak dzięki tej krótkiej chwili, możesz zyskać olbrzymią energię. Kąpiel, maseczka, body wrapping, wypad na zakupy, spotkanie z koleżankami, kino, kolacja z ukochanym. Dbaj o to. Nie zapominaj nigdy o rodzinie, przyjaciołach i miłości. Pielęgnuj to, nie uciekaj w „brak czasu”!

Mam nadzieję, że w jakiś sposób Ci pomogłam. Właśnie dostałaś na talerzu pełną motywację. Do zobaczenia!
Daj znać, czy post jest przydatny, czy coś Ci dał :). Czekam na Wasze komentarze!

Powitanie wiosny

powitaniewiosnytlo3

„Powitanie wiosny, czyli piękne nogi i mocne włosy  na wiosnę” pojawiło się koło tygodnia temu na fejsbuku. To jest wydarzenie, którego zakończenie przypada na początek wiosny. Dołącz i Ty, a ja tutaj opiszę każdy szczegół i wstawię grafik ;). WYDARZENIE

Cel wyzwania
Celem jest osiągnięcie efektu nóg baletnicy i wzmocnienie struktury włosów – polepszenie ich kondycji (ale więcej powie Wam o tym Save Yourself, z którą to wyzwanie mam zaszczyt prowadzić). Pozwólcie, że skupię się tylko na treningach, bo to właśnie moja działka ;).

Dlaczego baletnica?
Jakiś czas temu zauważyłam, że to nie trenerki mają najładniejsze rozłożenie mięśni i idealne nogi. Posiadaczkami tych najpiękniejszych są baletnice. Dlaczego tak się dzieje? Balet skupia się na efekcie długich, prostych nóg. A więc baletnice uczą się relevé (stawanie na palce najwyżej, jak się da) zarówno w baletkach, jak też w pointach; odpowiedniej postawy baletowej; wielu figur, które składają się na ich piękne nogi. Chodzi tutaj o wyćwiczenie konkretnych partii mięśni, tzn. w grę wchodzi mięsień prosty uda, mięsień przyśrodkowy, tylko po części mięsień obszerny, półścięgnisty oraz dwugłowy, a w łydce: mięsień brzuchaty, piszczelowy przedni i płaszczkowaty. Wiem, że te nazwy niewiele większości z Was mówią, więc napiszę prościej – środkowy długi mięsień z przodu uda, wszystkie mięśnie łydki oraz środkowe mięśnie tyłu uda. Tamten opis był dla zafascynowanych anatomią ludzi ;). Wyćwiczenie tych właśnie stref nie powoduje pojawienia się wielkich worów nad kolanami ani nadmiernych mięśni po wewnętrznej stronie ud. Absolutnie. Dlatego też żadna baletnica nie wygląda jak superbohater Marvela. Oczywiście, nie mówię, że przez inne treningi tak się wygląda. Chociaż… jak dla mnie nadmierne pakowanie nie wygląda najlepiej. Ale co kto lubi! Jak to mówią, de gustibus non est disputandum.

Co to jest fitness barre?
To, póki co, mało znana forma fitness, która łączy ze sobą zwykłe treningi z elementami baletu. Kojarzycie „Karate Cardio” Anny Lewandowskiej (swoją drogą bardzo polecam!)? Wyobraźcie sobie, że zamiast elementów karate, dodane są formy baletowe. To ciekawe ćwiczenia, które świetnie wpływają na sylwetkę, rzeźbią odpowiednie, wyżej wypisane, partie mięśni, ale też dodają prawdziwej gracji i delikatności w zwykłych ruchach.

Co poza nogami?
Rzecz jasna, u baletnic nie ma co patrzyć na piersi, więc tę kwestię treningową pominę. Jednak w oczy może się rzucać idealna talia, piękne ramiona, długa szyja, proste, wyćwiczone plecy. Te elementy też pojawią się w naszym wyzwaniu, żeby nie tylko nogi były przygotowane na wiosnę.

Poza tym wszystkim mam dla Was dodatek specjalny. Oczywiście dla chętnych! Będziemy się uczyć SZPAGATU. Także ruszamy tyłeczki i jedziemy do grafiku ćwiczeń. Rzecz jasna, wyzwanie jest tylko początkiem fitness barre. Zobaczymy, jak wiele osiągniecie po 3 tygodniach. Nie obiecuję efektów jak po 3 latach ćwiczeń. Jednak będąc systematycznym i zmotywowanym, można osiągnąć bardzo dużo.

Kalendarz

powitaniewiosnykalendarzTreningi

Poprawna postawa: BALLERINA FIGURE

Poniedziałek:

Wtorek:

Środa:

Czwartek:

Piątek:

Sobota:

Niedziela:

Oprócz tego dla chętnych mam rozciąganie do szpagatu, które robimy codziennie. Nie trzeba wykonywać go w całości. Tyle, ile dacie radę. Każde rozciąganie to krok naprzód! 😉

Powtarzam – wykreślamy codziennie kolejny dzień. Jeśli któregoś nie udało Wam się zaliczyć, weź inny kolor i odhacz. Będzie to Was motywować do dalszej pracy :D.

Podczas treningów pojawiają się różne figury baletowe, o których już niedługo w poście na temat fitness barre!

Trzymajcie się, dołączcie do wydarzenia na fb i dajcie z siebie wszystko!

DIY: PUPA, czyli jak ją zdobyć i zatrzymać przy sobie ;)

perfect butt2Jest obiektem pożądania zarówno kobiet, jak i mężczyzn. To właśnie ją panowie wyznaczają jako najbardziej seksowną część kobiety. A najlepiej, żeby była duża, jędrna i „podniesiona”. Panie coraz częściej również wybierają model „dwóch piłeczek”. I bardzo dobrze. Bo żeby taką mieć, trzeba potrenować. A taka motywacja, jak na zdjęciu powyżej jest dobrym popychaczem do ćwiczeń ;).

Wszyscy chcemy fajne tyłki!
Jestem jedną z członkiń pewnej grupy na fb. To grupa zrzeszająca kobiety, które walczą o lepszą wersję siebie, motywują się nawzajem. Coś pięknego. Jestem tam chyba jedną z nielicznych trenerek. Co jakiś czas udzielę się, żeby pomóc, doradzić, podesłać odpowiednie treningi. Tak się stało i teraz, gdy jedna z dziewczyn spytała o to, czy da się wyrobić pośladki treningami.
Zatkało mnie. Oczywiście, że się da. Ale w komentarzach były też takie odpowiedzi, jak „tylko operacją plastyczną”, „ta ze zdjęcia to ma kwas hialuronowy”, „Chodakowska też sobie wstrzykuje”… Zatkało mnie jeszcze bardziej. Nie wyobrażam sobie, żeby jakaś trenerka musiała sobie cokolwiek wstrzykiwać w tyłek! Skoro jest trenerką, na pewno wie, jak osiągnąć taki tyłek.
Generalnie byłam w szoku i pod wpływem emocji napisałam, co myślałam. Momentalnie zwaliła się do mnie grupa kobiet, ubiegających się o treningi. Okej, nie ma problemu. Chętnie dam te treningi.
Tylko do takich treningów trzeba cierpliwości. Pupa nie podnosi się tak szybko. Trzeba być wytrwałym w działaniach.

Jak osiągnąć podniesione i większe pośladki?
Jak mówiłam – cierpliwość i wytrwałość. Jeśli jesteś gotowa podjąć się tych dwóch, mam dla Ciebie trening.

Trening
Wiadomo, najpierw rozgrzewka. Następnie polecam zrobić koło 15 minut cardio (Mel B, BeFit, Tiffany…). Dzięki temu wymodelujesz swoje ciało i przygotujesz je do porządnej pracy.
Opracowałam dla Ciebie zestaw ćwiczeń na pośladki. Wykonuj je po 20-30 razy w 2-3 seriach. Zwiększaj ten zakres w miarę możliwości. Dzięki temu uzyskasz lepsze i szybsze efekty.

Ważne uwagi:
– nie wykraczaj kolanami poza linię stóp,
– napinaj mocno mięśnie brzucha,
– spinaj pośladki, kiedy prostujesz pozycję,
– wydychaj powietrze w momencie największego wysiłku,
– trzymaj plecy prosto.

pośladki

Ciesz się treningiem! I nie zapomnij o rozciąganiu!

Włącz sobie rytmiczną muzykę i baw się dobrze.

 

Daj później znać, jak Ci poszło, a po jakimś czasie – jak efekty ;).