Samoakceptacja

shutterstock_99170681

Słoik
Tak, tak, wiem. Dała jakieś łatki i plamki (artykuł o kompleksach), a teraz pisze o słoiku… wariatka. Ciekawych określeń ciąg dalszy, drodzy Fitnesowicze. Zapoznaję Was więc ze „słoikiem”. Wiecie, czym jest słoik, o którym będę pisać?

Wyobraźcie sobie, że macie 10 lat, Wasz umysł rozwinął się na tyle, by myśleć o tym, jak się wygląda. Słyszycie dookoła siebie ciche komentarze „ale ona jest gruba”, „co to w ogóle za ciuchy!”, a w domu: „ale zjedz jeszcze trochę”, „skupiaj się na nauce, a nie na wyglądzie”. Wy jesteście pośrodku tego wszystkiego, nie wiedząc, co z sobą dalej robić. Zostajecie wrzuceni do słoika, a aby się bronić, nakładacie na niego wieczko. Możecie krzyczeć, rzucać się, wiercić… Ale ewentualnie tylko przewrócicie swój słoik, a wtedy też nie będzie komfortowo. Jedyną drogą wyjścia jest odkręcenie wieczka…

Życie w zamknięciu
Będąc w zamknięciu, wcale nie zbieracie sił, jak się czasem może wydawać. To odcinanie się od problemu, który wciąż istnieje. Odkładacie go i odkładacie, aż w końcu staje się gigantyczny. Ludzie cały czas popychają Wasz słoik, kopią go, a Wy się w nim obijacie, zbierając bolesne siniaki. W pewnym momencie w słoiku zaczyna też brakować powietrza. Dusicie się, wszystko Was boli. Macie jedną możliwość przeżycia – otworzenie wieka albo czekanie, aż ktoś inny je otworzy.

im fine

(Nie)pomocna dłoń
Ludzie wokół Was, nawet jeśli widzą, że coś się dzieje, często wolą udawać, że nic nie zauważyli. Z drugiej strony również Wy, choć w głębi duszy wszystko krzyczy „pomóż mi, błagam!”, unikacie pomocy. Odwracacie się od tych, którzy wyciągają do Was pomocną dłoń i sami wolicie siedzieć cicho. Ludzie nie są w stanie Wam pomóc, jeśli sami na to nie pozwolicie. Tak to mniej więcej działa. Wyciągacie do innych rękę w długim rękawie, zakrywając tym samym wszystkie rany. Problem tkwi w tym, że sami te rany robicie, zamykając się w swoim słoiku, zakręcając wieko. Robicie i pozwalacie innym je robić. I po co?

awokado

Otwarty słoik
To już trochę lepsza sytuacja. Macie możliwość wyjścia, choć wciąż się tego boicie. Pojawia się poczucie wyobcowania, odrzucenia. Boicie się, że nie zostaniecie zaakceptowani przez innych. Przecież mogą powiedzieć, że jesteście grubi, że wszystko Wam nie wychodzi. Tak między nami – nikt nie ma wrodzonych większych czy mniejszych umiejętności osiągania sukcesu. Decydujecie o tym Wy sami. Tylko czy pozwolicie się wyciągnąć ze słoika lub sami z niego wyjdziecie…?

beautiful

Piękna czy nie?
Wystawiacie się na osąd publiczny i chcecie przypasować obecnie panującemu modelowi idealnego piękna. Jeszcze niedawno te ideały kreował świat mody, dziś kreuje je sport. Czy to znaczy, że tylko wysportowane dziewczyny i umięśnieni mężczyźni są bliscy ideałowi? Czy to w tym tkwi prawda? A co z osobami, które dążą do swojego celu, ale wciąż mają nadprogramowe kilogramy i z nimi walczą? Nie są piękne, a potem nagle się takie stają? To, że jest ktoś grubszy, ale walczy o szczupłą sylwetkę, nie znaczy, że dopóki jej nie osiągnie, ma się kisić w domu i czekać na odpowiedni moment!

Akceptacja siebie i innych
Nie zaakceptujecie w pełni drugiej osoby, jeśli nie będziecie akceptować siebie. Taka jest prawda. Nie chodzi o to, żeby kochać swoje ciało, ale żeby żyć z nim w zgodzie, bo jest swoje, własne i jedyne. Nie każda kobieta będzie mieć nogi jak Chodakowska, bo mamy różne figury. Spójrzcie na Blogilates – ma figurę gruszki i jej uda w górnej części nigdy nie będą proste jak od linijki, bo taką ma budowę miednicy. Ja na przykład mam podobny „problem”, gdyż mam figurę klepsydry. I wiecie co? Fajnie mieć taką figurę, nawet jeśli ciężko jest się pozbyć górnej części ud, nawet jeśli się styka. Dlaczego? Bo za to mam duże wcięcie w talii. Nie porównujcie się do innych fitnessek, nie dążcie do ich sylwetek, bo może się okazać, że różne budowy ciała to uniemożliwią, a wówczas można się zawieść.

Zaakceptujcie innych takimi, jakimi są. I akceptujcie siebie. Nie ma nic złego w tym, że każdy z nas ma inną sylwetkę, jedni są chudsi, inni grubsi, jedni mają kaloryfer, a inni wręcz nie chcą go mieć. Świat jest piękny, gdy jest różnorodny.

Nie zamykajcie się jednak w swoich słoikach, nie zakręcajcie wiek. I nie dajcie innym się się w niego wpędzić, ani nie twórzcie słoików dla ludzi wokół siebie. Pomagajmy sobie nawzajem, budujmy tę pewność siebie.

Gra na 5 palców
Grę wymyśliła Beata Pawlikowska, ja ją nieco zmodyfikowałam. Kiedy budzicie się rano, wystawcie przed siebie dłoń. Patrząc na każdy palec po kolei, „doczepiajcie” do niego te cechy, które są w Was dobre, dzięki którym jesteście piękni.
Do drugiej dłoni „doczepcie” te rzeczy, które zrobiliście dobrze dla innych lub dla siebie. Grajcie w to często. To ważna gra, która pomaga.

Na zakończenie mam dla Was małą grafikę, która podsumowuje cały ten post :).
porównanie

Body Wrapping

body-wrapping

Zauważyłam, że bardzo dużo się ostatnio na ten temat pisze. Postanowiłam więc przybliżyć Wam ten naprawdę przyjemny temat ;).

Body Wrapping polega na wmasowaniu w skórę ujędrniającego, antycellulitowego środka i owinięciu go folią spożywczą.
Można to robić na każdej części ciała.

Body Wrap działa w ten sposób:
folia uciska skórę, dzięki czemu krążenie krwi jest pobudzane, a pory otwierają się pod wpływem ciepła. Dzięki temu wszystkie substancje aktywne balsamu mogą wniknąć w skórę. Tak, wiem, powiecie, że przecież te substancje i tak nigdy nie działają. Działają! Tylko trzeba umieć ich używać.

Celem jest ujędrnienie skóry, pozbycie się cellulitu, wyszczuplenie i wygładzenie. Ogólnie – polepszenie stanu skóry.

Chcesz zrobić z siebie wrapa w domu?
Nie ma sprawy! Przed wrappingiem, zrób peeling wybranej części ciała. Po osuszeniu, nałóż grubą warstwę swojego kremu/maści/czegokolwiek antycellulitowego. Następnie owiń szczelnie tę część folią spożywczą. Usiądź wygodnie z dobrym czasompismem/książką/serialem na 45 minut, przykryta kocykiem. Po tym czasie spłucz ciało samą wodą i posmaruj balsamem nawilżającym. Efekty powinny się pojawić po 10-15 seriach (jeśli zabieg będziesz wykonywać 2 razy w tygodniu).

Jeśli jesteś osobą, która:
– jest w ciąży,
– choruje na miażdżycę,
– ma wysokie ciśnienie (dolegliwości sercowe),
– ma problemy z nerkami,
– ma żylaki,
– jest po operacji,
– jest w trakcie infekcji;
nie rób tego zabiegu! Jeśli bardzo Ci na nim zależy, skonsultuj się najpierw z lekarzem. W innym wypadku, może dojść do poważnego uszczerbku na Twoim zdrowiu!

Po zabiegu uważaj na słońce i nie chodź na solarium przez 3 dni!

Dajcie znać, jak efekty 😉