Łatki i plamki… słówko o KOMPLEKSACH

łatkaŁatki
Tak generalnie to wszystko gra, ale…

ALE!

Stajesz przed lustrem i widzisz, że boczki, które tak usilnie starasz się zrzucić, wciąż siedzą na miejscu. Wydajesz kasę na tony podkładów i pudrów, żeby tylko zamaskować piegi. Co dwa tygodnie siedzisz u fryzjera, aby nie było widać Twojego naturalnego koloru włosów. Może boisz się wyjść z domu, bo kobiety dookoła mają wielką przerwę między udami, a Ty nie. Może wszystkie mają hybrydy, a Ciebie na nie nie stać. Może walczysz z trądzikiem albo przez chorobę tarczycy masz „drugi podbródek”. Właściwie to najchętniej zamknęłabyś się w domu i nikomu już więcej nie pokazywała. Tylko Ty, Twoja szara bluza i wygodne łóżko. Ale, niestety, trzeba wyjść, bo szkoła, bo praca, bo dzieci, bo zakupy… I jak tu żyć?

Każda taka rzecz to jedna łatka na Tobie. Czasem siedzi wewnątrz, czasem jest na ciele. Wyobraź sobie taką sytuację, że stoisz na przystanku, a ktoś Ci się przygląda. Znajome uczucie? Od razu myślisz „pewnie uważa, że jestem gruba, ostatnio przecież przytyłam”. Prawdopodobna sytuacja, nie sądzisz? A teraz postaraj się być tym obserwującym. Co myślisz o takiej nieznajomej, tak obiektywnie? „Ma świetne włosy” albo „jakie piękne, długie rzęsy!”. Serio, tak to wygląda zazwyczaj. Więc czego się bać?

Spójrzmy inaczej. Masz przed sobą biały T-shirt. Ten T-shirt nie ma dziur, a mimo to go łatasz. Załatane są małe zgniecenia, których nie chciało się wyprasować. Łatwiej było naszyć łatkę. W miarę upływu czasu zgniecenia, które załatałaś, utrwalają się. Wiesz o tym i coraz bardziej nie chcesz zdjąć łaty i ich wyprasować, choć przecież możesz to zrobić.

Jaki w tym problem? A taki, że prasowanie może chwilę zająć. Może się okazać trudne, czasochłonne. Lepiej przecież chodzić z łatką, nie?

plamaPlamy
Zdarza się każdemu, że rozleje się kawa albo herbata. Zostają wtedy plamy. To trochę inaczej, niż z łatkami. Łatki wiążą się z czymś materialnym, z rzeczą. A plamy? Plamy pochodzą z wydarzeń. Kolejna przykładowa sytuacja – ludzie wokół Ciebie chwalą się awansem/dobrymi ocenami, a Ty nie masz takich osiągnięć i czujesz się gorsza. Wtedy pojawiają się plamy, które przypominają o sobie w kolejnych takich sytuacjach. To przez nie masz wrażenie, że jesteś nikim, że nic Ci w życiu nie wychodzi.

Ale powiedz, proszę, co robisz z plamami po kawie, kiedy te pojawią się na obrusie? Czy nie spierasz ich? Oczywiście, że to robisz. A więc w czym jest problem, kiedy plamy pojawiają się w Tobie?

Ja – ta gorsza
Trzeba podkreślić, że choć ja tu dzielę kompleksy na dwie grupy, każda z nich jest tak samo uciążliwa. Ciężko się pozbyć wrażenia bycia tą gorszą. Oto, jak działa mechanizm kompleksów:

WYDARZENIE –> OBRONA (łatka) –> PESYMIZM –> WIARA W KOMPLEKS

Z czwartego kroku jest najtrudniej wyjść. Wiara w kompleks powoduje lekkie utknięcie. Wtedy nie szuka się wyjścia z problemu, a tylko się go pogłębia. To moment, kiedy już tylko zewnętrzna motywacja może działać. Ewentualnie ofiara kompleksu sięga po „ostre środki”.

Łatka na plamę?
I to jest częste zjawisko. Staramy się zakryć kompleks z jakiegoś wydarzenia. Wkładamy maskę, że niby jesteśmy kimś innym. Udajemy, że nie przeżywamy tych emocji, które faktycznie nam towarzyszą. Oj, błąd. Duży błąd.

Niestety, kompleksy działają na zasadzie skojarzeń. Wszystko gra dopóki nie połączymy jednej rzeczy z innym, raczej negatywnym, wspomnieniem. I nagle bach, mamy problem. Tak, tak po prostu, w zasadzie znikąd, jak może się z pozoru wydawać.

Jak reagujemy? Zazwyczaj nerwowo. Najczęstszym objawem jest brak dystansu do własnej osoby. Wszystko odbieramy do siebie. Co więcej, zdarza się, że większość rzeczy (często nawet niezwiązanych z nami) jesteśmy w stanie odebrać jako obrazę. Przykre, co? Ale tak jest.

Seksualność a kompleksy
Kwestia raczej wąsko omawiana. A szkoda. Oczywistą jest, że kiedy są kompleksy, nie ma akceptacji. Problem tkwi w tym, że kiedy nie ma akceptacji i są kompleksy, pojawia się wstyd, lęk przed kontaktem seksualnym. Jeśli już do takiego dochodzi, bywa i tak, że nie czerpie się z niego satysfakcji. Nie sprawia to żadnej przyjemności. Winą obarcza się swoje kompleksy, niezależnie od tego, jakie by one nie były. Co gorsza, pojawia się uczucie, że partnerowi też się jakoś specjalnie nie podobało. No i cała ta relacja się zaczyna burzyć.

Och, ciężki i duży to temat. Partner nie lubi narzekania i złego humorku. Lepiej by było, gdyby się kobita wzięła w garść. A kobita potrzebuje opieki, pomocy. No i kto ją wspomoże? I tak to się dzieje dalej. Chyba że partner wspiera, rozumie, angażuje się w to wszystko. Ludzie jednak mają dziwny zwyczaj mówienia w duchu „radź sobie sam”. A co wtedy? Wtedy relacje się rozłażą, jest coraz mniej przyjemności w związku. Obarcza się partnera swoimi problemami, a partner nie chce tego słuchać. Zdrada? Też wchodzi w grę w takim układzie.

Apel do partnerów – SPRÓBUJCIE ZROZUMIEĆ I POMÓC, skoro jesteście najważniejszymi osobami dla poszkodowanych. Apel do poszkodowanych – WEŹCIE SIĘ W GARŚĆ i nie narzekajcie.

Jak z tego wyjść?
Otóż problemy służą do rozwiązywania ich, a nie do narzekania na nie. Masz jakieś kompleksy? Wydobądź je na światło dzienne, przyjrzyj się im i się ich pozbądź. No tak, powiesz, że łatwo mi mówić. Ok, rozumiem. Ale teraz mówię serio – weź się w garść i rozwiąż swoje problemy. Uważasz, że masz nadprogramowe kilogramy? Trenuj, jedz zdrowo i zrzuć je! Walczysz z okropnym trądzikiem? Wybierz się do dermatologa albo wyeliminuj z diety to, co Ci szkodzi. Czujesz się gorsza od innych? Zainwestuj w wymarzone, ale wygodne!, buty i zacznij uprawiać sport.

Dlaczego tak namawiam do sportu? Ponieważ podczas treningu wydzielają się hormony szczęścia, które po jakimś czasie pomagają Ci zaakceptować siebie, radzić sobie z problemami i nagle Twoje kompleksy znikają. Serio. Spróbuj, zanim powiesz, że się mylę.

Terapia antykompleksowa
Weź koszulkę i rozłóż ją przed sobą. Doklej do niej fiszki ze swoimi kompleksami. A potem przeanalizuj to dobrze i odklej te, które w zasadzie nie są kompleksami. Rozwieś ją, najlepiej przy lustrze. Codziennie stawaj przed swoim odbiciem i mów sobie jakiś komplement, a następnie zrywaj tę fiszkę, której komplement dotyczył. Dasz radę. To może potrwać więcej, niż jeden dzień, ale warto. To w końcu walka o Ciebie samą.

Jeśli chcesz bardziej efektownie, możesz użyć markera i skreślać te kompleksy, których się pozbywasz. Nie zapominaj – jedz zdrowo i trenuj! 🙂

Jak sobie pomóc?
Po coś ta Fitnesownia jest, nie? Po coś jestem trenerem. I po coś jest do mnie kontakt przez Facebook. Napisz do mnie wiadomość, daj znać, że potrzebujesz diety, treningu, motywacji… Nie bój się, nie gryzę ;). Razem damy radę. Zobaczysz, że kompleksów da się pozbyć bardzo szybko i nigdy więcej do nich nie wracać. To toksyczne związki. A toksyczne związki nie są dobrym rozwiązaniem.

Trzymaj się tam, Fitnesowiczko, pamiętaj o tym poście i pisz! 🙂

A tak w razie czego…

grafika3Zapisz tę grafikę, ustaw jako tapetę. Niech Ci towarzyszy. Zobaczysz, że od razu będzie Ci łatwiej :).

BLOGILATES, to znaczy „spełniaj swoje marzenia”

Blogilates0

Była Chodakowska, była Lewandowska, czyli najbardziej znane trenerki w Polsce. A co ze skalą światową? No właśnie. Kobiety i dziewczęta bardzo chętnie sięgają po instruktorki ze Stanów Zjednoczonych, o których jest głośno. Najczęściej jest to Mel B, Jillian Michaels… i właśnie ona – Blogilates. Dlaczego? Myślę, że artykuł o niej wiele wyjaśni :).

Projektantka
Cassey ma pochodzenie chińsko-wietnamskie. Urodziła się jednak w Stanach, w Los Angeles 16 stycznia 1987 roku. Od dziecka miała wielkie pasje, które chciała realizować. Jak sama przyznaje, miała w sobie niezwykłą motywację, aby dążyć do spełniania swoich marzeń. A pierwszym z nich było projektowanie ubrań. Zawsze uwielbiała projektować, wymyślać różne stroje, a spełnieniem jej najpiękniejszych snów byłoby tworzenie kolekcji na czerwony dywan. Przyjaciele zawsze jej powtarzali, że jest wielką artystką, co tylko motywowało ją do dążenia do sukcesu.

Przyszedł czas, kiedy w wieku szesnastu lat oznajmiła rodzicom, że chciałaby pójść ścieżką kariery projektantki. I tu spotkała się z olbrzymim rozczarowaniem – jej ojciec z wielkim smutkiem w oczach powiedział jej tak: „nie osiągniesz sukcesu, nie będziesz mieć przyjaciół i nie zarobisz żadnych pieniędzy; nawet nie myśl o tym”. To niezwykle zraniło dorastającą dziewczynę, złamało jej wielkie marzenia i spowodowało chęć poddania się. Jak sama Cassey wspomina, to „złamało jej duszę” i zaprzepaściło największe marzenie jej dotychczasowego życia.

Biologia i początki fitnessu
Dziewczyna, która już nie wiedziała, co robić, zaczęła studiować biologię, gdyż jej rodzice twierdzili, że powinna zostać lekarzem lub inżynierem. Tam zapełniała swoje zeszyty projektami i w końcu znalazła staż jako projektantka. Jak sama przyznaje, wtedy poczuła, że żyje. Kiedy była na ostatnim roku postanowiła rzucić chemię organiczną, postawić na swoim, ponieważ dotarło do niej, że nigdy nie potrzebowała tego w życiu, nigdy nie chciała tego robić i szkoła medyczna absolutnie nie jest dla niej. Napisała o tym swoim rodzicom, którzy okazali się być przerażeni tym faktem, w końcu ich córka wybrała coś, co nie jest „pewne”, wyszła przed szereg. Zadała sobie wreszcie bardzo ważne pytania, które prawdopodobnie wpłynęły znacząco na jej późniejsze wybory.

Bardzo dużo płakałam na pierwszych latach studiów. (…) Czy żyję dla siebie? Czy żyję dla swoich rodziców? Kim teraz jestem? Ciężko mi powiedzieć, jak bardzo bolesne to było, jak bardzo było to rozrywające.

Ho postanowiła przenieść się na wschodnie wybrzeże, żeby zamieszkać w Bostonie, gdzie założyła POP Pilates. Nie odzywała się więcej do rodziców i tak samo oni nie odzywali się do niej. Zaczęła budować swoją karierę i zagłębiała się w modę i jej tworzenie. Wtedy zaczęła trenować jogę, co podnosiło ją na duchu, kiedy miała naprawdę niską samoocenę. Po sześciu miesiącach jej pracy z jogą i pilates znalazła się w magazynie Shape. Zaczęła projektować rzeczy dla samej siebie i nagrywać treningi, w których nosiła swoje ubrania.

Nigdy, przenigdy nie rezygnuj z siebie
Cassey przekonała się o tym, że marzenia się spełniają, kiedy wkłada się w nie całe swoje serce. Zaczęła się bardziej skupiać na swojej pracy instruktorki. Jej historia wciąż uderza ją falą wielu emocji, ponieważ wie, że jest mnóstwo dziewczyn takich, jak ona, które słyszą od bliskich, że nie dadzą rady. I nie dają rady, bo wierzą w słowa rodziny i znajomych.

Ta historia wciąż czyni mnie roztrzęsioną, bo wiem, że istnieje i czuje się tak, jak ja, tak wiele dziewczyn lub też chłopców, którzy… wiesz, słyszysz od najbliższych przyjaciół, rodziców, rodziny, że nie dasz rady czegoś zrobić i nie dajesz! Bo nie wierzysz w siebie, nie wiesz, że ta wiara siedzi gdzieś w tobie. A ty musisz tylko iść naprzód po to i walczyć.

Ta wypowiedź pokazuje, jak prawdziwa jest Cassey, jak bardzo zależy jej na tym, aby inni mogli nauczyć się tego wszystkiego na jej przykładzie, nie powtarzając tej historii. Ta kobieta jest prawdziwym przykładem dla wielu na to, że trzeba się trzymać własnych pasji i spełniać swoje marzenia, wierzyć w siebie i tę wiarę budować.

Nie musisz dążyć do jakichś stereotypów. Potrzebujesz tylko tego, żeby być sobą, ok? Bo tylko ty możesz odkryć, kim jesteś i być sobą w stu procentach. Wtedy osiągniesz sukces.

POP Pilates i Blogilates
To największe przedsięwzięcia Cassey. Blogilates to jej blog i vlog, na którym umieszcza treningi, przepisy, porady, kalendarze ćwiczeń i zwykłe artykuły. POP Pilates to jej szkoła pilates, grupa wspaniałych instruktorów, większe treningi… No, wiele atrakcji dla zapaleńców fitness :). I co? Cassey została projektantką? Oczywiście, że tak! Projektuje odzież do treningów różnego rodzaju oraz inne akcesoria dla kobiet aktywnych. Sama uważa, że to spełnienie jej marzeń. Więc jak? Chyba warto iść do celu za swoimi pasjami, co? 😉

The „perfect” body
„The „perfect” body” to eksperyment, który zrobiła Cassey. To trenerka, która pokazuje, że nie trzeba mieć sześciopaka, żeby być wysportowanym, że naturalne jest najlepsze. Wstawiła zdjęcie całej siebie, a wśród komentarzy znalazła takie, jak „prawdziwy trener ma sześciopak i większe pośladki”, „nie masz piersi”, „jesteś tak gruba i nazywasz się trenerem?”. No, boli, nie? Po jakimś czasie wstawiła na fb kolejne zdjęcie po retuszu w photoshopie – większe piersi, chude uda, większy tyłek, wcięcie w talii… Podpisała je „wreszcie osiągnęłam cel” (czy jakoś tak). Wyobraź sobie, że znalazły się osoby, które w komentarzach napisały „wciąż za grubo”. Większość jednak gratulowała sukcesu. No cóż. Na tej podstawie Ho zrobiła film – „The „perfect” body”.

Treningi z Cassey
Oczywiście, polecam gorąco treningi z Blogilates. To energiczne, efektywne ćwiczenia, które wnoszą wiele radości. Sama trenerka jest bardzo ekspresyjna i potrafi świetnie zmotywować swoich widzów. Myślę, że Cassey jest przykładem na to, że trzeba realizować siebie i swoje marzenia, a nie podążać za utartymi schematami, nie sądzisz?

Tak więc wygląda Cassey Ho. Uważam, że jest wspaniałą motywacją dla wielu kobiet – należy brać z niej przykład i gratulować jej odwagi, bo żeby wybrać siebie w życiu, trzeba być odważnym. 🙂

– Nigdy nie będziesz wystarczająco chuda – powiedziała ANOREKSJA.

o2O anoreksji każdy słyszał, a już na pewno każda dziewczyna. Od mamy, babci, koleżanek. Raczej nikt nie słyszał natomiast, żeby to było coś dobrego. A co to jest? Większość osób powie, że to nadmierna chudość. No to skoro wszyscy wiedzą, że anoreksja jest raczej zła, skąd biorą się osoby, które na nią chorują? Tak, tak, chorują, to jest choroba. Dzisiaj trochę przybliżę ten temat, żeby już więcej wątpliwości nie było.

Czym jest anoreksja?
Anoreksja nosi nazwę jadłowstrętu psychicznego. Jak więc z samej już nazwy wynika, nie ma to jedynie podłoża fizycznego. Osoba chorująca na anoreksję odczuwa silny lęk przed przytyciem, a z tego wynika dążenie do jak najchudszej sylwetki. Najczęściej jest to chęć pokazania światu swojej siły i wytrzymałości w dążeniu do celu, jednak również teoretyczny sposób na pokazanie samemu sobie posiadanej kontroli nad własnym życiem i ciałem. Głodówka, jaka często występuje podczas anoreksji, to rodzaj kary za brak doskonałości.

Osoba chora, mimo nawet gwałtownej utraty wagi, nie widzi zmian w swoim ciele. Dochodzi do silnych zmian psychicznych, przez które choremu wydaje się, że jest niesamowicie gruby. To wrażenie niespełnienia, odsuwania się od celu prowadzi natomiast do depresji. A więc to nie jest, jak niektórym się wydaje, tylko fanaberia.

e0091b9c6fb5d247ec8ba90d8dfb19b3Skąd bierze się anoreksja?
Przyczyny mogą być różne: brak akceptacji w społeczeństwie, deficyt wiary w siebie, podążanie za sztucznymi ideałami… Mnogość! Czasem wystarczy, że słyszy się od kogoś „nie dasz rady, nie potrafisz” albo „uważaj, bo to ci pójdzie w brzuch, a nie w cycki”. To też, niestety, choroba występująca u dziewcząt już w wieku 12, 13 lat, czyli w okresie dojrzewania. Dlaczego one też temu ulegają? Może ktoś w szkole powiedział „jesteś gruba” albo z innych przyczyn jest obgadywana i doskonale zdaje sobie z tego sprawę? Może wszyscy dookoła mają jakieś talenty, chodzą w grupach, zajmują się różnymi rzeczami, a ona jest inna i ma nietypową pasję? Wystarczy raz kogoś odrzucić, żeby przybrało to przykrą postać.

Dziewczęta, jak też dojrzałe kobiety (ostatnimi czasy coraz częściej również chłopcy i mężczyźni) chcą sobie i innym udowodnić, że mogą osiągnąć coś więcej, że mogą być chude, że są wyjątkowe. I tu rodzi się anoreksja – obsesyjna myśl o tym, że jest się nie tylko za grubym, ale też po prostu do niczego.

anoreksja-212x300

Za gruba, za gruba… za późno
Nie masz anoreksji, bulimii, nic z tych rzeczy? Super. Zdarzyło Ci się może jednak pomyśleć, że anoreksja to głupota, a nie choroba? A może spotkałaś na ulicy dziewczynę z wymiarami Donatelli Versace i spojrzałaś na nią krzywo? Nie sądzisz, że swoim odrzuceniem nie pomożesz tej osobie, a jej zaszkodzisz?

Wyobraź sobie, że zewsząd słyszysz, że nic Ci nie idzie, że jesteś do dupy. Może masz problemy finansowe, miłosne… jakiekolwiek. Dużo ludzi na ulicy zwraca na Ciebie uwagę, a Ty jesteś przekonana, że po prostu wyglądasz tragicznie i dlatego patrzą. Na pewno Twój widok ich obrzydza. Jesteś w końcu zmęczona życiem, masz niedofarbowane włosy, połamane ze stresu paznokcie i… jesteś gruba. Przecież jak siadasz, cały brzuch Ci się roluje. Okropność! Kto by chciał na taką w ogóle spojrzeć?

Robi się przykro? Wierz mi, że to tylko preludium. Każdy człowiek się roluje na brzuchu? Co z tego, skoro to akurat Twoje zmartwienie? Masa kobiet ma połamane paznokcie? Tego nie widać, w końcu większość ma czas zrobić hybrydy. Mówiąc prosto – czujesz, że jesteś nikim. A nawet niczym. Ale chcesz to zmienić, bo masz w sobie jeszcze jakąś siłę walki.

Pierwsze, co myślisz – ładne, zadbane dziewczyny są szczupłe. Więc Ty też musisz taka być. Ograniczasz jedzenie, jak tylko się da. Musisz schudnąć jak najszybciej. Jeśli włączasz treningi, to tylko ostre spalacze tłuszczu. W końcu nie masz siły trenować. Jest Ci niedobrze, ale wciąż jesz niewiele.

Patrzysz w lustro, a tam co? Wciąż gruba kobieta? Nie do wiary! Przecież tak się starasz! Pewnie chodzi o to, że wciąż (za dużo) jesz. Więc może lepiej nie jeść…?

Tragiczny koniec dramatu
Wpadasz w anoreksję. Co się dzieje, kiedy jest już bardzo poważnie? Zanikają mięśnie (nie tylko tkanka tłuszczowa), co uniemożliwia swobodne poruszanie się. Towarzyszem staje się hipotermia, czyli temperatura ciała utrzymuje się poniżej 36 stopni Celsjusza. Obniża się poziom hormonów tarczycy, który jest też odpowiedzialny za metabolizm. Zmniejsza się częstotliwość oddechu.

Nie, to nie wszystko. Zmniejsza się masa mięśniowa serca, pojawia się bradykardia, czyli serce zwalnia, czemu towarzyszą skurcze. Obniżone jest ciśnienie krwi, co prowadzi do omdleń i zawrotów głowy.

Co się dzieje z układem pokarmowym? Zęby i dziąsła są osłabione i ich stan pogarsza się. Nastają problemy z żołądkiem i opróżnianiem go. Towarzyszą też bóle brzucha, wzdęcia i uczucie pełnego brzucha.

Mówi się, że osoby chorujące na anoreksję nie mogą mieć dzieci. Mit czy prawda? Przy zaawansowanej anoreksji znika miesiączkowanie, a jeśli choroba postępuje, nie jest leczona, dochodzi do trwałej bezpłodności.

Poza tym wypadają włosy, skóra staje się sucha i krucha. Kości miękną i są na tyle osłabione, że nie trudno o złamania. Niestety, w większości przypadków również układ nerwowy nie reaguje najlepiej. Przy anoreksji zaawansowanej dochodzi do uszkodzeń nerwów i tkanki mózgowej. Mogą też pojawić się dziwne odczucia w dłoniach i stopach, zaburzenia myślenia, a także napady padaczkowe.

Anorektyczna psychika
Początkowo osoby wpadające w anoreksję cieszą się swoim stanem, są wręcz podekscytowane tym, że coś zmieniają w swoim życiu, widzą swój cel. Anoreksja jednak ma to do siebie, że chory nie dostrzega postępów w swoich działaniach. Choć trudno to sobie wyobrazić, chory staje przed lustrem chudy, a widzi siebie coraz grubszego (nie, to nie bajka, serio tak jest). W ten sposób postępuje jego działanie, dążenie do chudości, a za tym idzie rozdrażnienie, w końcu apatia. Świat staje się obojętny, liczy się tylko to, by utrzymać swoje działania, choć brak już siły do życia.

Kolejnym etapem jest depresja, ale nie ta powierzchowna, serialowa. To nie jest tak, że chory zawija się w szlafrok, boli go głowa i nic mu się nie chce, więc ogląda durne filmy. Nie, tu pojawiają się myśli samobójcze. A musimy pamiętać, że depresji często nie widać po osobach na nią cierpiących.

A potem…?
Są dwa wyjścia – leczenie lub śmierć. Niestety, brzmi to tragicznie, ale chyba po przeczytaniu poprzednich punktów każdy widzi, jak reaguje organizm. Cóż, pisząc ten tekst miałam wrażenie, że naprawdę opisuję symptomy śmierci. Także temat jest poważny.

Leczenie
Osoba chora musi przezwyciężyć swój wstręt do tycia, a więc też do jedzenia. Musi postarać się zaakceptować siebie i swoje życie, nauczyć się pewności siebie. Zdania co do tego, gdzie się leczyć, są podzielone. Jedni uważają, że dobry jest szpital, opieka lekarska, dietetyczna. Inni wybierają gabinet psychiatryczny lub psychoterapeutyczny. Ale nie bez powodu piszę to jako trener tu, na Fitnesowni. Wybrać można też trenera personalnego. Oczywiście mam tu na myśli osobę w pełni kompetentną, znającą zasady dietetyki, a także motywacji i pozytywnego myślenia. Wiem też, że wiele osób bałoby się takiego kroku, więc tym właśnie polecam wizytę u dietetyka, a także psychoterapeuty.

Jak wygląda leczenie? Psychoterapeuta/trener ma za zadanie doprowadzić do zrozumienia swojej sytuacji przez chorego, nakierować go na sukces. To wymaga cierpliwości, niełatwo jest ot tak wyciągnąć kogoś z anoreksji. Trzeba sprawić, aby chory w pełni rozumiał siebie i swoją chorobę, pokonał swoje lęki, a szczególnie lęk przed tyciem i wstręt do jedzenia. Tutaj ostrzegam – to może trwać niesamowicie długo. Wiele zależy od samego chorego i stopnia zaawansowania jego choroby.

Happy end
Oczywiście, z anoreksji można wyjść szczęśliwym, pełnym energii do życia. Pamiętajmy jednak, że to doświadczenie jest bardzo ciężkie i nie znika z pamięci. Zawsze będzie się kłaść cieniem na psychice. Może to i dobrze, bo to też wzmaga ostrożność w przyszłości. Mówi się, że jak już raz miało się anoreksję, nigdy się z niej do końca nie wyjdzie. To właśnie ten cień doświadczenia. Może być tak, że osoba po anoreksji znów w nią wpadnie, gdyż uzna, że już raz przez to przechodziła i dała radę, więc tym razem będzie bardziej ostrożna. To jednak nie jest najlepszy sposób.

Co może pomóc po walce z anoreksją? Zaprzyjaźnienie się ze sportem. Oczywiście, najlepiej jest wszystko ustalić z trenerem personalnym. Świeżo po chorobie można się tylko dobić niektórymi treningami. Należy więc być ostrożnym. Jednak zdrowa dieta i odpowiednie treningi zawsze dają szczęście i jakąś harmonię. Da się z tego wyjść? Da się!

Na koniec artykułu życzę wszystkim zdrowia, rozwagi, a tym, którzy przeszli anoreksję chcę pogratulować! Tak trzymać, Fitnesowicze! 🙂