– Nigdy nie będziesz wystarczająco chuda – powiedziała ANOREKSJA.

o2O anoreksji każdy słyszał, a już na pewno każda dziewczyna. Od mamy, babci, koleżanek. Raczej nikt nie słyszał natomiast, żeby to było coś dobrego. A co to jest? Większość osób powie, że to nadmierna chudość. No to skoro wszyscy wiedzą, że anoreksja jest raczej zła, skąd biorą się osoby, które na nią chorują? Tak, tak, chorują, to jest choroba. Dzisiaj trochę przybliżę ten temat, żeby już więcej wątpliwości nie było.

Czym jest anoreksja?
Anoreksja nosi nazwę jadłowstrętu psychicznego. Jak więc z samej już nazwy wynika, nie ma to jedynie podłoża fizycznego. Osoba chorująca na anoreksję odczuwa silny lęk przed przytyciem, a z tego wynika dążenie do jak najchudszej sylwetki. Najczęściej jest to chęć pokazania światu swojej siły i wytrzymałości w dążeniu do celu, jednak również teoretyczny sposób na pokazanie samemu sobie posiadanej kontroli nad własnym życiem i ciałem. Głodówka, jaka często występuje podczas anoreksji, to rodzaj kary za brak doskonałości.

Osoba chora, mimo nawet gwałtownej utraty wagi, nie widzi zmian w swoim ciele. Dochodzi do silnych zmian psychicznych, przez które choremu wydaje się, że jest niesamowicie gruby. To wrażenie niespełnienia, odsuwania się od celu prowadzi natomiast do depresji. A więc to nie jest, jak niektórym się wydaje, tylko fanaberia.

e0091b9c6fb5d247ec8ba90d8dfb19b3Skąd bierze się anoreksja?
Przyczyny mogą być różne: brak akceptacji w społeczeństwie, deficyt wiary w siebie, podążanie za sztucznymi ideałami… Mnogość! Czasem wystarczy, że słyszy się od kogoś „nie dasz rady, nie potrafisz” albo „uważaj, bo to ci pójdzie w brzuch, a nie w cycki”. To też, niestety, choroba występująca u dziewcząt już w wieku 12, 13 lat, czyli w okresie dojrzewania. Dlaczego one też temu ulegają? Może ktoś w szkole powiedział „jesteś gruba” albo z innych przyczyn jest obgadywana i doskonale zdaje sobie z tego sprawę? Może wszyscy dookoła mają jakieś talenty, chodzą w grupach, zajmują się różnymi rzeczami, a ona jest inna i ma nietypową pasję? Wystarczy raz kogoś odrzucić, żeby przybrało to przykrą postać.

Dziewczęta, jak też dojrzałe kobiety (ostatnimi czasy coraz częściej również chłopcy i mężczyźni) chcą sobie i innym udowodnić, że mogą osiągnąć coś więcej, że mogą być chude, że są wyjątkowe. I tu rodzi się anoreksja – obsesyjna myśl o tym, że jest się nie tylko za grubym, ale też po prostu do niczego.

anoreksja-212x300

Za gruba, za gruba… za późno
Nie masz anoreksji, bulimii, nic z tych rzeczy? Super. Zdarzyło Ci się może jednak pomyśleć, że anoreksja to głupota, a nie choroba? A może spotkałaś na ulicy dziewczynę z wymiarami Donatelli Versace i spojrzałaś na nią krzywo? Nie sądzisz, że swoim odrzuceniem nie pomożesz tej osobie, a jej zaszkodzisz?

Wyobraź sobie, że zewsząd słyszysz, że nic Ci nie idzie, że jesteś do dupy. Może masz problemy finansowe, miłosne… jakiekolwiek. Dużo ludzi na ulicy zwraca na Ciebie uwagę, a Ty jesteś przekonana, że po prostu wyglądasz tragicznie i dlatego patrzą. Na pewno Twój widok ich obrzydza. Jesteś w końcu zmęczona życiem, masz niedofarbowane włosy, połamane ze stresu paznokcie i… jesteś gruba. Przecież jak siadasz, cały brzuch Ci się roluje. Okropność! Kto by chciał na taką w ogóle spojrzeć?

Robi się przykro? Wierz mi, że to tylko preludium. Każdy człowiek się roluje na brzuchu? Co z tego, skoro to akurat Twoje zmartwienie? Masa kobiet ma połamane paznokcie? Tego nie widać, w końcu większość ma czas zrobić hybrydy. Mówiąc prosto – czujesz, że jesteś nikim. A nawet niczym. Ale chcesz to zmienić, bo masz w sobie jeszcze jakąś siłę walki.

Pierwsze, co myślisz – ładne, zadbane dziewczyny są szczupłe. Więc Ty też musisz taka być. Ograniczasz jedzenie, jak tylko się da. Musisz schudnąć jak najszybciej. Jeśli włączasz treningi, to tylko ostre spalacze tłuszczu. W końcu nie masz siły trenować. Jest Ci niedobrze, ale wciąż jesz niewiele.

Patrzysz w lustro, a tam co? Wciąż gruba kobieta? Nie do wiary! Przecież tak się starasz! Pewnie chodzi o to, że wciąż (za dużo) jesz. Więc może lepiej nie jeść…?

Tragiczny koniec dramatu
Wpadasz w anoreksję. Co się dzieje, kiedy jest już bardzo poważnie? Zanikają mięśnie (nie tylko tkanka tłuszczowa), co uniemożliwia swobodne poruszanie się. Towarzyszem staje się hipotermia, czyli temperatura ciała utrzymuje się poniżej 36 stopni Celsjusza. Obniża się poziom hormonów tarczycy, który jest też odpowiedzialny za metabolizm. Zmniejsza się częstotliwość oddechu.

Nie, to nie wszystko. Zmniejsza się masa mięśniowa serca, pojawia się bradykardia, czyli serce zwalnia, czemu towarzyszą skurcze. Obniżone jest ciśnienie krwi, co prowadzi do omdleń i zawrotów głowy.

Co się dzieje z układem pokarmowym? Zęby i dziąsła są osłabione i ich stan pogarsza się. Nastają problemy z żołądkiem i opróżnianiem go. Towarzyszą też bóle brzucha, wzdęcia i uczucie pełnego brzucha.

Mówi się, że osoby chorujące na anoreksję nie mogą mieć dzieci. Mit czy prawda? Przy zaawansowanej anoreksji znika miesiączkowanie, a jeśli choroba postępuje, nie jest leczona, dochodzi do trwałej bezpłodności.

Poza tym wypadają włosy, skóra staje się sucha i krucha. Kości miękną i są na tyle osłabione, że nie trudno o złamania. Niestety, w większości przypadków również układ nerwowy nie reaguje najlepiej. Przy anoreksji zaawansowanej dochodzi do uszkodzeń nerwów i tkanki mózgowej. Mogą też pojawić się dziwne odczucia w dłoniach i stopach, zaburzenia myślenia, a także napady padaczkowe.

Anorektyczna psychika
Początkowo osoby wpadające w anoreksję cieszą się swoim stanem, są wręcz podekscytowane tym, że coś zmieniają w swoim życiu, widzą swój cel. Anoreksja jednak ma to do siebie, że chory nie dostrzega postępów w swoich działaniach. Choć trudno to sobie wyobrazić, chory staje przed lustrem chudy, a widzi siebie coraz grubszego (nie, to nie bajka, serio tak jest). W ten sposób postępuje jego działanie, dążenie do chudości, a za tym idzie rozdrażnienie, w końcu apatia. Świat staje się obojętny, liczy się tylko to, by utrzymać swoje działania, choć brak już siły do życia.

Kolejnym etapem jest depresja, ale nie ta powierzchowna, serialowa. To nie jest tak, że chory zawija się w szlafrok, boli go głowa i nic mu się nie chce, więc ogląda durne filmy. Nie, tu pojawiają się myśli samobójcze. A musimy pamiętać, że depresji często nie widać po osobach na nią cierpiących.

A potem…?
Są dwa wyjścia – leczenie lub śmierć. Niestety, brzmi to tragicznie, ale chyba po przeczytaniu poprzednich punktów każdy widzi, jak reaguje organizm. Cóż, pisząc ten tekst miałam wrażenie, że naprawdę opisuję symptomy śmierci. Także temat jest poważny.

Leczenie
Osoba chora musi przezwyciężyć swój wstręt do tycia, a więc też do jedzenia. Musi postarać się zaakceptować siebie i swoje życie, nauczyć się pewności siebie. Zdania co do tego, gdzie się leczyć, są podzielone. Jedni uważają, że dobry jest szpital, opieka lekarska, dietetyczna. Inni wybierają gabinet psychiatryczny lub psychoterapeutyczny. Ale nie bez powodu piszę to jako trener tu, na Fitnesowni. Wybrać można też trenera personalnego. Oczywiście mam tu na myśli osobę w pełni kompetentną, znającą zasady dietetyki, a także motywacji i pozytywnego myślenia. Wiem też, że wiele osób bałoby się takiego kroku, więc tym właśnie polecam wizytę u dietetyka, a także psychoterapeuty.

Jak wygląda leczenie? Psychoterapeuta/trener ma za zadanie doprowadzić do zrozumienia swojej sytuacji przez chorego, nakierować go na sukces. To wymaga cierpliwości, niełatwo jest ot tak wyciągnąć kogoś z anoreksji. Trzeba sprawić, aby chory w pełni rozumiał siebie i swoją chorobę, pokonał swoje lęki, a szczególnie lęk przed tyciem i wstręt do jedzenia. Tutaj ostrzegam – to może trwać niesamowicie długo. Wiele zależy od samego chorego i stopnia zaawansowania jego choroby.

Happy end
Oczywiście, z anoreksji można wyjść szczęśliwym, pełnym energii do życia. Pamiętajmy jednak, że to doświadczenie jest bardzo ciężkie i nie znika z pamięci. Zawsze będzie się kłaść cieniem na psychice. Może to i dobrze, bo to też wzmaga ostrożność w przyszłości. Mówi się, że jak już raz miało się anoreksję, nigdy się z niej do końca nie wyjdzie. To właśnie ten cień doświadczenia. Może być tak, że osoba po anoreksji znów w nią wpadnie, gdyż uzna, że już raz przez to przechodziła i dała radę, więc tym razem będzie bardziej ostrożna. To jednak nie jest najlepszy sposób.

Co może pomóc po walce z anoreksją? Zaprzyjaźnienie się ze sportem. Oczywiście, najlepiej jest wszystko ustalić z trenerem personalnym. Świeżo po chorobie można się tylko dobić niektórymi treningami. Należy więc być ostrożnym. Jednak zdrowa dieta i odpowiednie treningi zawsze dają szczęście i jakąś harmonię. Da się z tego wyjść? Da się!

Na koniec artykułu życzę wszystkim zdrowia, rozwagi, a tym, którzy przeszli anoreksję chcę pogratulować! Tak trzymać, Fitnesowicze! 🙂

Jak przygotować się do ćwiczeń? MOTYWACJA dla wszystkich

41122

Wiele z Was pewnie nie raz podchodziła do ćwiczeń jak pies do jeża. Nie potrafiłyście zamknąć lodówki. Czasem udało się coś zacząć. „Coś”, czyli „poćwiczyłam dziesięć minut i tak się zmęczyłam, że potrzebuję cukru”. Tak, tak, na pewno poziom cukru spadł na tyle, żeby zaraz wcinać w ukryciu kolejną czekoladę mleczną z masą oreo w środku.
No, przyznać się. Która w swoim życiu nie obaliła kiedyś słoika Nutelli na raz? Nie bójmy się do tego przyznać. Na porażkach nauczymy się czegoś więcej. To nas w pewien sposób doświadcza.

Stwierdziłam, że muszę napisać taki post dla tych, którzy mają tak, jak powyżej napisałam. Sama kiedyś przecież zaczynałam. Tak, jak każda z Was. Pamiętam, że wtedy ciężko było się zmotywować. Dopiero teraz widzę, jak dokładnie należy to robić. Opracowałam kilka sposobów, które niesamowicie działają na mnie i powodują, że jestem w stanie zmotywować się do dalszej pracy.
Też chcecie mieć dzienną porządną dawkę motywacji? W takim razie nie ma na co czekać!

1. Facebook
Mało kto go nie ma, więc zakładam, że Ty również posiadasz swoje konto. Nawet, jeśli rzadko z niego korzystasz, znajdź takie strony, na których znajdziesz mnóstwo zdjęć z wysportowanymi ludźmi, modelki fitness, filmy z ćwiczeniami. Zaznacz, że ‚lubisz je’. Polecam, oczywiście, fejsbukową stronę Fitnesowni, ale także Michelle Lewin, Emily Skye, Motywujemy24, Fitness Girls, Power Girl Fitness czy Fitness Gurls.

2. Grupy
W grupie zawsze jest raźniej. Należąc do fitnessowych grup, łatwiej jest dostać porządny kopniak w tyłek. Łatwiej też odnaleźć właściwą drogę i nie błądzić w „tajemniczych zakamarkach fitnessu” ;).
Dlatego też zapraszam Cię TUTAJ. To grupa należąca do Fitnesowni i Save Yourself. Na pewno się w niej odnajdziesz :D.

2. Instagram
Tu dobre są dwie metody. Pierwsza: podobnie, jak na fb, znajdź fitnesski, które dadzą Ci motywację. Mogą być te wypisane w punkcie pierwszym, ale również Paige Hathaway, Laurasykora czy Diazdilya.
Druga metoda? Pod pięknym pseudonimem publikuj swoje zdjęcia (przecież nie musisz w nich pokazywać twarzy, jeśli nie chcesz). Dzięki temu będziesz miała wielki kop w dupę, żeby wstać i kolejnego dnia ćwiczyć z jeszcze większym zapałem, aby wkrótce opublikować kolejne zdjęcie, na którym będzie widać jeszcze większą różnicę. Grunt to się nie poddawać.

3. Dziennik
Załóż mały zeszycik, który zawsze będziesz miała pod ręką. Zapisuj w nim, co zjesz następnego dnia oraz jakie ćwiczenia wykonasz. Kiedy wieczorem będziesz się kładła spać, odhacz, co udało Ci się zrobić, zanotuj, co trzeba będzie poprawić (np. unikanie słodyczy, bo dziś zjadłam kolejne opakowanie landrynek). No i przygotuj zestaw na kolejny dzień.
Pamiętaj jednak o jednym dniu wolnym! Planuj wtedy troszkę odpoczynku i postaraj się znaleźć czas dla siebie. Bez tego ani rusz!

4. Kuchenne porządki
Wyrzuć z kuchni wszystko, co jest złe dla Twojego zdrowia i w żaden sposób nie nadaje się dla osoby ćwiczącej. Tak, weź wielki worek na śmieci i wrzuć do niego wszystkie Coca-Cole, soki (które mają w składzie jedynie 100% soku i ich data przydatności jest dłuższa niż trzy, cztery dni), zupki chińskie, wody smakowe, wszystkie napoje, które nie są naturalne i zawierają dziwne rzeczy w składzie, serki (skład prawdziwego serka nie ma serwatek w proszku!) i desery. Ale również przekąski słone i słodkie.
Co powinno zostać w Twojej kuchni? Chleb razowy (lub jakiś inny, byle nie biały i nie z pszenicą i spulchniaczami), warzywa, owoce, jogurty i kefiry (prawdziwe mają żywe kultury bakterii jogurtowych/kefirowych i nie mają serwatek w proszku ani innych dziwnych emulgatorów), produkty pochodzenia ekologicznego, produkty zbożowe, czekoladę (min. 60%). Tak, CZEKOLADA! 🙂

TUTAJ opisałam dość szczegółowo, jakie są główne zasady zdrowego odżywiania.

5. Jedzenie
Zapisuj przepisy, gromadź je, zamiast codziennie błądzić po Internecie. Na Fitnesowni również od czasu do czasu znajdziesz dobre przepisy, które na pewno przypadną Ci do gustu :).
Jedz CZĘSTO i W MAŁYCH ILOŚCIACH! To jest dietetyczny klucz do sukcesu. Naprawdę. I tu nie chodzi, oczywiście o podjadanie. Po prostu zjadaj 5-6 posiłków, z czego ostatni koło 2-3 godzin przed snem.
No i wzbogać swoją dietę w błonnik 🙂 On czyni cuda.

6. Strój i wyposażenie
Dużo lepiej będziesz się czuła w staniku sportowym i spodenkach do ćwiczeń podczas treningu. Zainwestuj w coś, co da Ci pełen komfort i nie będzie odciągać od pracy.
Zakup również matę do ćwiczeń, o ile trenujesz w domu, nieduże ciężarki i stepper. To jest te kilka rzeczy, które pomoże Ci w przyjemny sposób osiągnąć swój cel.

7. CZAS
Trening powinien zabierać od 3 do 6 dni w tygodniu, dlatego, w pozostałe dni/dzień, zawsze zrób coś tylko dla siebie. Nie chodzi tu, oczywiście o cały dzień. A jedynie o chwilę dla siebie. To przecież może być choćby 10 minut. Jednak dzięki tej krótkiej chwili, możesz zyskać olbrzymią energię. Kąpiel, maseczka, body wrapping, wypad na zakupy, spotkanie z koleżankami, kino, kolacja z ukochanym. Dbaj o to. Nie zapominaj nigdy o rodzinie, przyjaciołach i miłości. Pielęgnuj to, nie uciekaj w „brak czasu”!

Mam nadzieję, że w jakiś sposób Ci pomogłam. Właśnie dostałaś na talerzu pełną motywację. Do zobaczenia!
Daj znać, czy post jest przydatny, czy coś Ci dał :). Czekam na Wasze komentarze!

Dieta CUD, czyli główne zasady zdrowego odżywiania

Czym jest dieta?
Dieta to inaczej sposób odżywiania. Sam ten termin kojarzy się tylko z utratą kilogramów, ale nie ma z nią nic wspólnego. Więc jeśli mówimy „mam jakąś dietę”, nie znaczy to, że się odchudzamy 😉

Dieta + trening.
Jak wiadomo, 70% sukcesu to odpowiednia dieta, a pozostałe 30% to sport, czyli treningi. Ilość jedzenia powinna być dopasowana do intensywności treningu oraz jego rodzaju. Kiedy zajmujemy się w większej mierze ćwiczeniami siłowymi, potrzebujemy więcej białka, natomiast jest na nie mniejsze zapotrzebowanie przy treningach cardio.

Zasady DIETY CUD.
Są proste. Chodzi o to, żeby odżywiać się zdrowo i rozsądnie. Nie zabierać sobie potrzebnych posiłków, a dobrze je układać.

  1.   Nie jemy śmieci, czyli KFC, McDonald, cola, chipsy idą w zapomnienie. Chcemy mieć czysty żołądek, bez okropności, które przetwarzają się latami. No i bardzo ważna rzecz – wszystkie słodzone napoje typu Sprite, Mirinda, IceTea itp. powodują niesamowicie szybkie tycie. Chcemy tego? Oj, zdecydowanie nie!
  2. Kiedy robimy zakupy, patrzmy na etykiety! Jeśli jakaś nazwa składnika jest nam obca, lepiej zostawmy, sprawdźmy w domu (polecam w tym przypadku „Wiem, co jem” i „Wiem, co kupuję”) i, w razie braku jakiegokolwiek zagrożenia, przyjdźmy po ten produkt następnego dnia.
  3. Jasne pieczywo zamieńmy na ciemne. Jest lżejsze, nie obciąży aż tak żołądka i zniweluje występowanie dziwnych objawów po zjedzeniu posiłku.
  4. Jedzmy WARZYWA i OWOCE! Są bogate w te wszystkie witaminy, których potrzebuje nasz organizm. Więc zamiast szukać tabletek zawierających te witaminki, zainwestujmy w cudowne, naturalne składniki.
  5. Przed zjedzeniem wszelkiego rodzaju ziaren czy orzechów, zlejmy je wrzątkiem. W ten sposób pozbędziemy się kwasów odpowiadających za przyrost tkanki tłuszczowej.
  6. Wyzbądźmy się wszystkich słodyczy poza gorzką czekoladą. Ta ostatnia, kiedy ma minimum 60% kakao, jest naszym przyjacielem, gdyż daje dużo energii. Nie zjadajmy jej jednak więcej niż 4 kostki dziennie.
  7. Jedzmy PIĘĆ posiłków dziennie! To bardzo ważne, aby tego przestrzegać. Schemat niemalże idealny? Proszę bardzo:
  • śniadanie (do dwóch godzin po przebudzeniu),
  • drugie śniadanie/przekąska,
  • obiad,
  • podwieczorek/przekąska,
  • kolacja.

Każdy posiłek należy spożywać w odległości od trzech do czterech godzin. Pamiętajmy też o tym, aby żaden z nich nie był smażony, a gotowany lub pieczony. Śniadanie musi być pełnowartościowym posiłkiem, natomiast obie przekąski wystarczy załatwić jednym owocem, jogurtem lub sałatką. W obiedzie wyzbądźmy się sosów. Chcesz schudnąć? Nie ma siły – odstaw ten sos. Kolacja musi być najmniejsza z trzech głównych posiłków, aby nie obciążać żołądka na wieczór. Trening można zrobić na minimum pół godziny po jedzeniu.

Wiele kobiet sprzecza się, o której powinien być ostatni posiłek. Drogie Panie, godzina dotycząca kolacji to jeden wielki MIT. Bzdura. Tu chodzi o to, żeby jedzenie nie zalegało w żołądku i żeby po części je spalić przed pójściem spać. Dlatego, jeśli jemy kolację przed treningiem, nie należy się tym przejmować 😉

No i, co BARDZO WAŻNE, WODA! Nie wolno o niej zapominać! Przez niedobór wody tworzy się na przykład cellulit, a tego raczej nie chcemy. Trzeba dbać o to, aby woda była cały czas dostarczana do organizmu, dlatego proponuję ją stosować tak:

  • 2 szklanki po przebudzeniu (uaktywnia organizm bardziej niż kawa),
  • 1 szklanka przed każdym posiłkiem (wspomaga trawienie),
  • 1 szklanka przed kąpielą (obniża ciśnienie krwi),
  • 1 szklanka przed zaśnięciem (chroni przed udarem i atakiem serca).

A poza tym, zawsze, kiedy tej wody potrzebujemy. Nie zapominajmy o niej 😉

To jak? Damy radę? No pewnie, że damy! Do roboty, Dziewczyny! 😉

PS Gdybym dowiedziała się jakichś nowości związanych z zasadami naszej Fitnesowej Diety Cud, będą one na bieżąco wstawiane do postu, więc obserwujcie i przestrzegajcie 😀 Wydrukować i na lodówkę, żeby w oczy kłuło!