DETOKS – czyli jak się pozbyć toksyn z organizmu i nie zwariować

Po co mi detoks?
Wchodzisz do sieciowej kawiarni i od razu rzuca Ci się w oczy zielony koktajl za 18,90 zł o nazwie „detox”. Przechodzisz obok siłowni, gdzie jednym z nowych haseł jest „pozbądź się toksyn!”. Otwierasz kobiecy magazyn, a w strefie z poradami widzisz owoce, miarkę i hantelki z wielkim podpisem „odtruwanie domowym sposobem”. No i rodzą się wreszcie dwa pytania. Czym jest ten detoks? Czy ja też go potrzebuję?

No, najprawdopodobniej tak. To nie jest jakiś obowiązek, ale  warto spróbować.
Taki detoks ma za zadanie oczyścić Twój organizm z nagromadzonych toksyn. Ot, taka całkiem przydatna pomoc.

Jak wygląda zatrucie?
Często można rozpoznać obecność toksyn w organizmie po niższej odporności, niespodziewanych alergiach, reakcjach alergicznych na wilgoć i grzyby/pleśnie, po BIAŁYM NALOCIE na języku, ZANIECZYSZCZONEJ CERZE lub nawet WZDĘTYM BRZUCHU.

Skąd takie oznaki? Żyjąc w zatłoczonych miastach, wdychając spaliny, pryskając się dezodorantami i perfumami, korzystając z wątpliwych podkładów, jedząc niezdrowe rzeczy, łykając tabletki lub nie uprawiając żadnej aktywności fizycznej (i tak dalej), stopniowo zwiększa się obecność toksyn w ciele, a to raczej nie jest pożądane przez nas wszystkich zjawisko.

Dieta oczyszczająca organizm
Najlepiej uchwycić się właśnie tego, choć nie jest to najprzyjemniejszy sposób ;P. Oczywiście warianty diety są różne. Należy jednak wyeliminować wszystko to, co mogłoby zatruć organizm, a najkorzystniej wychodzi się na diecie WARZYWNO-OWOCOWEJ. Jakie są jej zasady? Otóż je się TYLKO warzywa i owoce. Nic więcej. Można je piec, gotować, jeść na surowo, doprawiać ziołami. No i pije się wówczas wodę, wodę z owocami/ziołami lub herbaty ziołowe. Proste zasady, nic trudnego. Gorzej z wykonaniem. O tym nieco niżej ;).
Taka dieta powinna trwać od 1 do 30 dni. Wybór należy więc do Ciebie i Twojego organizmu. Wystarczy dostosować do potrzeb.

(Jeśli ten wariant Cię nie interesuje, nie rezygnuj z dalszej lektury ;). Są też inne możliwości!)

Ania Lewandowska – niezastąpiona trenerka i dietetyk <3 – proponuje natomiast wersję jednodniową. Poniżej wstawiam cytat z jej bloga, jednak chciałam przy okazji wspomnieć, że ta opcja jest dobrym pomysłem, kiedy chce się UTRZYMAĆ czystość organizmu. Warto więc wybrać konkretny dzień w miesiącu i systematycznie to powtarzać (np. 12 stycznia -> 12 lutego -> 12 marca etc.).

Taki dzień warto zacząć od szklanki ciepłej wody z wyciągiem z pestek grejpfruta lub cytryny (dostępne w aptece lub sklepach zielarskich), krople te możemy pić również wieczorem przed snem. Potem można wypić szklankę wywaru z gotowanego, złocistego siemienia lnianego, który rewelacyjnie wpływa na pracę jelit, wspomaga odchudzanie, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie oraz posiada wiele innych wspaniałych właściwości, o których będę jeszcze pisała :) . W ciągu dnia kawę i herbaty zamieniamy na koncentrat z buraków (sklepowy, ale w szklanej butelce, bez glutaminianu sodu) wymieszany z gorącą wodą, sok z surowych buraków lub kwas z kiszonych buraków – to są świetne odkwaszacze. Wieczorem można wypić proszek zasadowy wymieszany z wodą (w 1,5 litra wody, w temperaturze pokojowej) lub herbatę z czystka. Co na śniadanie, obiad i kolację? Tego dnia jemy przez cały dzień zupy krem (bez nabiału i innych dodatków) oraz soki warzywne. Przed snem warto wypić melisę i położyć się wcześniej spać, aby organizm mógł odpocząć i usunąć toksyny z organizmu.

~ Healthy Plan by Ann

Detoks koktajlowy
Oczyszczanie koktajlami też wchodzi w grę, a co! Tutaj też są różne warianty; sama wyróżnię dwa.

  1. Picie oczyszczającego soku codziennie 1-2 razy w ciągu dnia przez 1-2 tygodnie
    (pomysły na koktajle oczyszczające również znajdziesz u Ani Lewandowskiej, a na pewno ja również będę wstawiać coś tutaj, na Fitnesownię ;)).
  2. Kompletny detoks koktajlowy, który polecam zamówić z Juicy (podlinkowane). W tym wariancie pije się tylko koktajle. W sumie całkiem smaczna opcja ;P. Ach! Trzeba pić wodę. ZAWSZE trzeba pić wodę.

Trening
Podczas detoksu organizm może być bardzo osłabiony, ale to naturalna reakcja ;). Niemniej jednak nie wolno wówczas wykonywać ciężkich treningów, jak też tych, które bardzo angażują kondycyjnie. Najlepszym wyborem będzie więc joga lub stretching. Pamiętaj o swoim zdrowiu i to je stawiaj a pierwszym planie, a nie zaplanowany na dany dzień wycisk!

Umysł
Medytacja to coś, co niezwykle wycisza organizm, redukuje stres i uwalnia od złych emocji. Skoro już chcesz zadbać o doskonały stan swojego ciała, zadbaj też o czystość umysłu. To pozwoli Ci lepiej pracować, cieszyć się każdą chwilą życia i ukoi Twoje nerwy ;).

Co jest dla Ciebie najlepsze?
Wybór jest dowolny. Ja wspomniałam tylko o detoksie pełnym, jednak możesz również wybrać detoks polegający na wypiciu codziennie naparu z pietruszki połączonego z sokiem z cytryny, wodą i posiekaną pietruszką (natką, rzecz jasna).

Jeśli wiesz lub czujesz, że Twój organizm jest pełen toksyn, lepiej wybrać pełną dietę odtruwającą, czyli tę warzywno-owocową na przynajmniej 3 dni. W tym czasie Twój organizm będzie miał szansę wyrzucić z siebie toksyny i powrócić do zdrowia. Możesz się zdecydować na dwa tygodnie takiej diety i gwarantuję Ci, że ciało Ci za to podziękuje ;).

Uważaj na detoks, jeśli jesteś osobą chorą, masz specjalną dla swojego schorzenia dietę, jesteś w ciąży lub karmisz piersią – wówczas zapomnij o takim pełnym detoksie i jeśli w ogóle chcesz się czegoś w tym stylu podejmować, skonsultuj to ze swoim lekarzem!

Jeśli chcesz tylko odtruć swój organizm co jakiś czas, korzystaj z jednodniowych wariantów ;). Polecam też wracać do odtruwania jednodniowego raz w miesiącu, aby zadbać w pełni o swoje ciało, zdrowy wygląd i pełną wydolność.

Moje doświadczenie
Niedawno podjęłam się diety warzywno-owocowej pełnej i trwała ona 3 dni. Wyglądało to tak, że pierwszego dnia myślałam o ciastkach, czekoladzie i batonach. Serio. Nie żartuję. Byłam niesamowicie głodna, trochę słaba… Drugi dzień był luźniejszy, choć wciąż odczuwałam lekki głód. Moja twarz wypychała na wierzch wszystkie złe rzeczy, byłam nieco słabsza, nieco bolała głowa i miałam spuchnięte oko. No, normalne reakcje organizmu, choć naprawdę nieprzyjemne. Trzeciego dnia było już luźniutko. Czułam się lekka, zdrowa, pełna energii. I, co najważniejsze, najadałam się! Serio. W trzy dni można się przyzwyczaić. Minął tydzień od podjęcia się diety i organizm wciąż wyrzuca z siebie toksyny, również dlatego, że podtrzymuję działanie detoksu piciem wody z cytryną i naparem z pietruszki. Naprawdę polecam gorąco taką opcję i wiem, że chętnie wrócę do czegoś takiego, nawet może niedługo. Skóra jest dużo gładsza, ładniejsza, zdrowsza, ja mam więcej energii i czuję się lżejsza.

Niechętnie przyznaję, że nie warto wspominać o detoksie ludziom wokół. Pierwszego dnia potrzebna jest motywacja ze strony innych, a tej czasem braknie. Ludzie krytycznie podchodzą do takich „eksperymentów”, ponieważ ich nie znają i w ich oczach to wygląda na zupełnie głupie i niepotrzebne. Ja jednak zauważyłam efekty i jestem z nich naprawdę zadowolona. I tutaj muszę bardzo gorąco podziękować mojemu Partnerowi, Mamie i Cioci, którzy wspierali mnie, nie krytykowali, nie poddawali w wątpliwość mojej wiedzy z tego zakresu. Wiem, to tylko trzy dni, jednak pierwszy dzień serio nie jest łatwy.

Po detoksie
Nie wpadaj od razu w wir wielkich uczt. Powoli nabieraj „tempa” w jedzeniu, nie przeciążaj żołądka i całego organizmu. Nie rzucaj się na cukier i produkty niezdrowe. Zadbaj o siebie. A najlepiej pozbądź się na zawsze fastfoodów i innych świństw.

WAŻNE!
Podczas detoksu NIE WOLNO spożywać ALKOHOLU i palić PAPIEROSÓW. Palisz? Masz szansę to wyeliminować. Pamiętaj: to TY decydujesz, czy wybierzesz FAJKI czy ŻYCIE. Wszystko Ci jedno? Pomyśl o swoich dzieciach, o partnerze, o rodzicach, rodzeństwie, przyjaciołach. Wybierasz ICH czy PAPIEROSY? Zdecyduj. Bo ten detoks serio może być Twoją szansą. Trzymam za Ciebie kciuki!

Trzymam kciuki za Was wszystkich, Fitnesowicze. Niezależnie od tego, czy macie uzależnienia, czy nie. Czy jesteście na początku ścieżki zdrowego stylu życia, czy od dawna w tym siedzicie. Wspieram Was, przesyłam wirtualne buziaki i życzę wszystkiego zdrowego! 🙂 Dasz radę. Kto, jak nie Ty?

Buźka ;*.

BLOGILATES, to znaczy „spełniaj swoje marzenia”

Blogilates0

Była Chodakowska, była Lewandowska, czyli najbardziej znane trenerki w Polsce. A co ze skalą światową? No właśnie. Kobiety i dziewczęta bardzo chętnie sięgają po instruktorki ze Stanów Zjednoczonych, o których jest głośno. Najczęściej jest to Mel B, Jillian Michaels… i właśnie ona – Blogilates. Dlaczego? Myślę, że artykuł o niej wiele wyjaśni :).

Projektantka
Cassey ma pochodzenie chińsko-wietnamskie. Urodziła się jednak w Stanach, w Los Angeles 16 stycznia 1987 roku. Od dziecka miała wielkie pasje, które chciała realizować. Jak sama przyznaje, miała w sobie niezwykłą motywację, aby dążyć do spełniania swoich marzeń. A pierwszym z nich było projektowanie ubrań. Zawsze uwielbiała projektować, wymyślać różne stroje, a spełnieniem jej najpiękniejszych snów byłoby tworzenie kolekcji na czerwony dywan. Przyjaciele zawsze jej powtarzali, że jest wielką artystką, co tylko motywowało ją do dążenia do sukcesu.

Przyszedł czas, kiedy w wieku szesnastu lat oznajmiła rodzicom, że chciałaby pójść ścieżką kariery projektantki. I tu spotkała się z olbrzymim rozczarowaniem – jej ojciec z wielkim smutkiem w oczach powiedział jej tak: „nie osiągniesz sukcesu, nie będziesz mieć przyjaciół i nie zarobisz żadnych pieniędzy; nawet nie myśl o tym”. To niezwykle zraniło dorastającą dziewczynę, złamało jej wielkie marzenia i spowodowało chęć poddania się. Jak sama Cassey wspomina, to „złamało jej duszę” i zaprzepaściło największe marzenie jej dotychczasowego życia.

Biologia i początki fitnessu
Dziewczyna, która już nie wiedziała, co robić, zaczęła studiować biologię, gdyż jej rodzice twierdzili, że powinna zostać lekarzem lub inżynierem. Tam zapełniała swoje zeszyty projektami i w końcu znalazła staż jako projektantka. Jak sama przyznaje, wtedy poczuła, że żyje. Kiedy była na ostatnim roku postanowiła rzucić chemię organiczną, postawić na swoim, ponieważ dotarło do niej, że nigdy nie potrzebowała tego w życiu, nigdy nie chciała tego robić i szkoła medyczna absolutnie nie jest dla niej. Napisała o tym swoim rodzicom, którzy okazali się być przerażeni tym faktem, w końcu ich córka wybrała coś, co nie jest „pewne”, wyszła przed szereg. Zadała sobie wreszcie bardzo ważne pytania, które prawdopodobnie wpłynęły znacząco na jej późniejsze wybory.

Bardzo dużo płakałam na pierwszych latach studiów. (…) Czy żyję dla siebie? Czy żyję dla swoich rodziców? Kim teraz jestem? Ciężko mi powiedzieć, jak bardzo bolesne to było, jak bardzo było to rozrywające.

Ho postanowiła przenieść się na wschodnie wybrzeże, żeby zamieszkać w Bostonie, gdzie założyła POP Pilates. Nie odzywała się więcej do rodziców i tak samo oni nie odzywali się do niej. Zaczęła budować swoją karierę i zagłębiała się w modę i jej tworzenie. Wtedy zaczęła trenować jogę, co podnosiło ją na duchu, kiedy miała naprawdę niską samoocenę. Po sześciu miesiącach jej pracy z jogą i pilates znalazła się w magazynie Shape. Zaczęła projektować rzeczy dla samej siebie i nagrywać treningi, w których nosiła swoje ubrania.

Nigdy, przenigdy nie rezygnuj z siebie
Cassey przekonała się o tym, że marzenia się spełniają, kiedy wkłada się w nie całe swoje serce. Zaczęła się bardziej skupiać na swojej pracy instruktorki. Jej historia wciąż uderza ją falą wielu emocji, ponieważ wie, że jest mnóstwo dziewczyn takich, jak ona, które słyszą od bliskich, że nie dadzą rady. I nie dają rady, bo wierzą w słowa rodziny i znajomych.

Ta historia wciąż czyni mnie roztrzęsioną, bo wiem, że istnieje i czuje się tak, jak ja, tak wiele dziewczyn lub też chłopców, którzy… wiesz, słyszysz od najbliższych przyjaciół, rodziców, rodziny, że nie dasz rady czegoś zrobić i nie dajesz! Bo nie wierzysz w siebie, nie wiesz, że ta wiara siedzi gdzieś w tobie. A ty musisz tylko iść naprzód po to i walczyć.

Ta wypowiedź pokazuje, jak prawdziwa jest Cassey, jak bardzo zależy jej na tym, aby inni mogli nauczyć się tego wszystkiego na jej przykładzie, nie powtarzając tej historii. Ta kobieta jest prawdziwym przykładem dla wielu na to, że trzeba się trzymać własnych pasji i spełniać swoje marzenia, wierzyć w siebie i tę wiarę budować.

Nie musisz dążyć do jakichś stereotypów. Potrzebujesz tylko tego, żeby być sobą, ok? Bo tylko ty możesz odkryć, kim jesteś i być sobą w stu procentach. Wtedy osiągniesz sukces.

POP Pilates i Blogilates
To największe przedsięwzięcia Cassey. Blogilates to jej blog i vlog, na którym umieszcza treningi, przepisy, porady, kalendarze ćwiczeń i zwykłe artykuły. POP Pilates to jej szkoła pilates, grupa wspaniałych instruktorów, większe treningi… No, wiele atrakcji dla zapaleńców fitness :). I co? Cassey została projektantką? Oczywiście, że tak! Projektuje odzież do treningów różnego rodzaju oraz inne akcesoria dla kobiet aktywnych. Sama uważa, że to spełnienie jej marzeń. Więc jak? Chyba warto iść do celu za swoimi pasjami, co? 😉

The „perfect” body
„The „perfect” body” to eksperyment, który zrobiła Cassey. To trenerka, która pokazuje, że nie trzeba mieć sześciopaka, żeby być wysportowanym, że naturalne jest najlepsze. Wstawiła zdjęcie całej siebie, a wśród komentarzy znalazła takie, jak „prawdziwy trener ma sześciopak i większe pośladki”, „nie masz piersi”, „jesteś tak gruba i nazywasz się trenerem?”. No, boli, nie? Po jakimś czasie wstawiła na fb kolejne zdjęcie po retuszu w photoshopie – większe piersi, chude uda, większy tyłek, wcięcie w talii… Podpisała je „wreszcie osiągnęłam cel” (czy jakoś tak). Wyobraź sobie, że znalazły się osoby, które w komentarzach napisały „wciąż za grubo”. Większość jednak gratulowała sukcesu. No cóż. Na tej podstawie Ho zrobiła film – „The „perfect” body”.

Treningi z Cassey
Oczywiście, polecam gorąco treningi z Blogilates. To energiczne, efektywne ćwiczenia, które wnoszą wiele radości. Sama trenerka jest bardzo ekspresyjna i potrafi świetnie zmotywować swoich widzów. Myślę, że Cassey jest przykładem na to, że trzeba realizować siebie i swoje marzenia, a nie podążać za utartymi schematami, nie sądzisz?

Tak więc wygląda Cassey Ho. Uważam, że jest wspaniałą motywacją dla wielu kobiet – należy brać z niej przykład i gratulować jej odwagi, bo żeby wybrać siebie w życiu, trzeba być odważnym. 🙂

RELAKS, czyli chwila tylko dla Ciebie

000

Ach, ta codzienność!
Każda z nas ma ciężkie lub po prostu złe dni. Niezależnie od tego, czy jesteś wykończona użeraniem się z dziećmi, pracą, nauką, ludźmi dookoła, problemami, z którymi musisz się mierzyć, potrzebujesz odpoczynku. Tak, ja wiem. Ty musisz być niezawodna, przecież nie możesz zostawić dzieci samych ani na chwilę, nie odłożysz pracy na później, jutro masz sześć sprawdzianów, Twoi przyjaciele zasypują Cię swoimi zażaleniami, a Ty musisz ich wysłuchać, no i pomóc!
Tak. Wiem. MUSISZ być ZAWSZE na miejscu, gotowa do akcji.
Ale odpowiedz mi na kilka pytań.
1. Czy myślisz, że Twoje dzieci są szczęśliwe, kiedy widzą Cię zmęczoną?
2. Wydaje Ci się, że dostaniesz awans, skoro ledwo widzisz na oczy, co robisz?
3. Myślisz, że osiągniesz lepsze wyniki w nauce, kiedy będziesz zarywać noce?
4. Uważasz, że świat bez Ciebie nie da rady?

Powiem wprost. Ogarnij się. Musisz dostrzec to, że kręcisz się w miejscu. Będąc zmęczoną, przepracowaną, zasmucasz innych, nie dajesz z siebie stu procent w pracy/szkole, a także jako rodzic. Masz wrażenie, że osiągniesz więcej, jeśli się bardziej przyłożysz. Uważasz, że nie idzie Ci najlepiej, bo się nie starasz.
Jeszcze raz. Ogarnij się.
Powiedz mi, czego potrzebuje człowiek, by być wydajnym?
Energii.
Skąd czerpie energię?
Z wypoczynku.
Powiesz mi teraz, że „przecież nie możesz odpocząć!”. Tak? Udowodnij mi to. Może wtedy mnie przekonasz.
Najpierw jednak przeczytaj do końca.

Nie bądź robotem! Jesteś kobietą!
Droga Fitnesowiczko. Zrozum, że przepracowanie nie służy ani Tobie, ani nikomu z Twojego otoczenia.
I zrozum jeszcze jedno. To TY jesteś panią swojego życia. To TY jesteś władczynią swojego czasu. NIKT nie ma prawa TOBIE czegoś nakazywać! Bo jesteś przede wszystkim SOBĄ!
Nie bądź robotem. Dlaczego? Spójrz, jak wielka część tego społeczeństwa udaje roboty. Stara się jak może. I nic nie osiąga. Albo osiąga, ale jakim kosztem!
Nie bądź taka, jak oni. Po co Ci to? Chcesz się unieruchomić na całe życie?
Możesz być humanistką (jak ja, zresztą), ale musisz przyznać, że w kwestii życia to logiką należy się kierować :).

Jak się „ogarnąć”?
No właśnie. Powtarzam Ci, że masz się „ogarnąć”. Ale nie mówię, jak to zrobić. Spokojnie. Do tego w zasadzie zmierzam.

Po pierwsze – odpręż się. Mam dla Ciebie kilka sposobów na takie odprężenie. Pamiętaj, ze fitness oznacza dokładnie zdrowy styl życia, a nie rodzaj ćwiczeń ;). Dlatego właśnie piszę o tym na mojej Fitnesowni.
Po drugie – oczyść swoje myśli. To bardzo ważny element. Nie zapominaj o tym.
Wygospodaruj dla siebie przynajmniej 15 minut dziennie. Poświęć ten czas na to, co lubisz. Możesz wtedy pomalować paznokcie, wziąć gorącą kąpiel, poczytać książkę lub też wypić pyszną kawę. Nie bój się, że przez ten czas mogłabyś zrobić coś innego. Pamiętaj, że jutro tego „czegoś innego” możesz nie dać rady zrobić ponownie, jeśli nie dasz sobie szansy na odpoczynek.
So relax 😉

Ciało
Jak zadowolić ciało, odprężyć je i zadbać o nie?
To całkiem proste. Spójrz na siebie w lustro. Co widzisz? Czy coś powinnaś zmienić?
Ok.

Wszystko zaczyna się od diety. To ona reguluje wszystko w Twoim ciele. Jeśli coś jest nie tak (włosy, które się przetłuszczają zbyt szybko, cellulit, trądzik itp.), możesz to zwalić na dietę. Ale nie zostawiaj tak tego. To nie jest wymówka, a rozsądne tłumaczenie. Skup się więc na tym. Zacznij zdrowo się odżywiać. To jest bardzo ważne dla Twojego organizmu. Spróbuj również namówić na to pozostałych domowników. Będzie Wam raźniej, gdy będziecie się wspierać!

Drugą rzeczą jest coś, co ja nazywam elastycznością. Co to znaczy? To znaczy ulepszać swoje ciało treningami, ale przede wszystkim pokochać je. Co nieco o tym pisałam w nocie o atrakcyjności. Kiedy zaakceptujesz siebie, zrozumiesz, czym jest elastyczność ;).

Kolejna sprawa dotyczy rozluźnienia całego ciała, co po części łączy się ze sprawą psychiki. Skóra, jak też mięśnie i cały organizm, potrzebuje wytchnienia i odprężenia. Dlatego najlepszym sposobem jest rozciąganie. Ciało czuje się lepiej, gdy jest po dobrym stretchingu :).
Proponuję więc jogę, rozciąganie i, uwaga, CALLANETICS!

Joga jest rodzajem medytacji i ćwiczeń. Dzięki niej osiągamy relaks nie tylko fizyczny, ale też psychiczny. Nie chodzi tu absolutnie o kwestię religii. Jest to zwyczajne odprężenie umysłu i mięśni.

Stretching (rozciąganie) to, jak wiadomo, najlepsza forma na osiągnięcie ulgi po ćwiczeniach. Jednak nie tylko wtedy. Na co dzień stresujemy się, bierzemy udział w wielu wydarzeniach, a wskutek tego mięśnie napinają się. Możesz nie czuć bólu, ale wierz mi, poczujesz ulgę, gdy się porozciągasz :).

Callanetics. To bardzo ciekawy rodzaj treningu, któremu poświęcę w przyszłości większy wpis. Podczas tych ćwiczeń działają najmniejsze i najgłębsze mięśnie ciała, dzięki czemu zyskać można smukłą sylwetkę, delikatny zarys mięśni i zupełne odprężenie oraz rozciągnięcie. Niesamowite, prawda? A wystarczy godzinka!

Przykłady treningów
Podam Ci przykładowe treningi, z których, mam nadzieję, skorzystasz. Dzięki nim poczujesz się zrelaksowana i pełna energii. Gotowa? 🙂

Rozciąganie
Blogilates (nogi)
Denise Austin
Zuzka Light

Joga
Adriene
BeFit
Basia Lipska

Callanetics
Sandra Hanna

Umysł
To stąd jest to prawdziwe spięcie. Fitnesowiczki, my tak naprawdę nie wykorzystujemy większości swojego mózgu. Co ciekawe, większość odczuć naszego ciała jest wytwarzane jedynie przez umysł. Dokładniej – przez 20% naszego umysłu. Gdybyś nad tym popracowała, byłabyś może w stanie pokonać na przykład ból. I, proszę, nie piszcie mi teraz w komentarzach, że gadam bzdury. To nie moja teoria, a wyniki badań Josepha Murphy’ego (swoją drogą, polecam jego książkę „Potęga podświadomości” – tam jest wszystko dokładniej omówione). Myślę, że jemu można wierzyć :).

Umysł kontroluje całą resztę ciała. Dlatego też właśnie poprzez umysł możemy ukoić ból, rozluźnić wszystkie mięśnie, uspokoić się. Jak to zrobić? Podam Ci kilka przykładów.

Trening umysłu
Poświęcisz na to dosłownie kilka minut w ciągu całego dnia, a poczujesz się świetnie zrelaksowana. Co będzie potrzebne? Minimum dwie minuty (to zależy od Ciebie) i muzyka relaksacyjna lub po prostu cisza.

Zacznijmy od tej muzyki. Ja korzystam z rewelacyjnego portalu z muzyką między innymi relaksacyjną. TUTAJ podsyłam Ci tę stronę. Wybierz jeden z tych albumów: joga, medytacja, ocean, ogień, ptaki, sen, las. Ja szczególnie lubię jeden konkretny utwór, który zawsze pomaga mi się zrelaksować. Polecam go i Tobie. Oto ON.Nie martw się tym, że słuchasz muzyki do snu przy medytacji, a odgłosów lasu, aby się skupić. Ważne jest, aby te dźwięki Ci nie przeszkadzały, a pomagały się zrelaksować. Zawsze możesz wybrać zwykłą ciszę :).

Skoro muzyka (lub cisza) już wybrana, usiądź na piętach, a kolana lekko rozchyl. Nie odłączaj pośladków od pięt. Pięty nie mają się stykać, a jedynie palce u stóp. Wyprostuj się. Zrób kilka okrążeń ramionami do tyłu i rozluźnij je. Nie spinaj łopatek. To bardzo ważne, żebyś poprawnie wykonała tę pozycję. Wyobraź sobie, że Twój kręgosłup wieszakiem. Tak, wiem, głupio to brzmi. Ale pomaga. On jest prosty. Ty jesteś koszulką, która bezwiednie i lekko opada z tego wieszaka. Dasz radę ;).

Teraz mam dla Ciebie trzy ćwiczenia.

1 ćwiczenie
Znajdź jeden nieruchomy punkt przed sobą. Wpatrz się w niego i poświęć mu całą swoją uwagę. Nie ruszaj się i oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

2 ćwiczenie
Zamknij oczy. Skup swoją uwagę na wszystkich dźwiękach, które Cię otaczają. Wsłuchaj się we wszystko. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty.

3 ćwiczenie
Zamknij oczy. Odnajdź swój umysł i wejdź wgłąb siebie. Poczuj każdy kawałek swojego ciała, wysyłając w jego stronę myśli. Sprawdź, czy są gdzieś napięte mięśnie. Jeśli tak – rozluźnij je. Oddychaj głęboko. Pozostań tak przez dwie minuty lub do momentu, w którym odczujesz pełne rozluźnienie.

Efekt
Efektem będzie na pewno to, że będziesz wypoczęta, zrelaksujesz się, będziesz wydajniejsza, a Twoi bliscy również będą czerpać z tego radość.
Cieszę się, że dotrwałaś ze mną do końca tego postu. Mam nadzieję, że przyda Ci się i pomoże w codziennych zmartwieniach.

Do następnego wpisu! 🙂