Batony, batoniki

No hejka, Fitnesiaki! 🙂 Jak obiecywałam na Instagramie, wstawiam wreszcie porównanie kultowych niemal fit-batonów. Listę – w miarę możliwości, pamięci i innych takich – będę uzupełniać, więc jeśli macie własne propozycje zdrowych batonów, podsyłajcie, ja je ze smakiem przetestuję i dodam do naszego zbioru ;P.

Zacznijmy od tego, że taki fit-baton to dobra przekąska, którą można zabrać ze sobą do pracy, szkoły, na uczelnię, wycieczkę czy wypad na zakupy. Część z nich zapewnia uczucie nasycenia, część zaspokaja jedynie kubki smakowe, inne traktowane są jako pożywienie po lub przed treningiem. Albo między treningami… Co kto woli. Wybór na rynku jest coraz większy, a też można zrobić je samemu, co wcale nie zajmuje dużo czasu ;). Przepisy na batony wstawię niebawem, natomiast tutaj zapraszam na artykuł o tych, które możemy zdobyć w sklepach.

Foods by Ann
…czyli batony Anny Lewandowskiej. To 8 smaków w wersji kieszonkowej i 3 w większym wydaniu. Na zdjęciu widać mój ulubiony smak, czyli właśnie jabłko & cynamon. Skład takiego batonika to: daktyle, suszone jabłko, orzechy nerkowca, orzechy brazylijskie i cynamon. Mamy jednak do wyboru jeszcze: marchew & pomarańcza, kokos & banan, truskawka & burak, kokos & kakao, kakao & malina, banan & kakao, jabłko & baobab; z dużych natomiast dostępne są: goji & żurawina, maca & kakao, dynia & matcha. Na stronie foodsbyann.com możemy zobaczyć, że miniaturki kosztują 3,89 zł, a większe wersje 5,99 zł. Ceny w różnych sklepach są zbliżone (choć mam wrażenie, że ostatnio w Relay kupowałam drożej). Dostępność jest taka, że… w niewielu miejscach je widzę :(. Są cudowne i chciałabym móc je kupić w sklepach, które mam po drodze, jednak sytuacja ma się nieco inaczej. Zawsze widzę je właśnie w Relay, zdarzyły się też w Żabce i Lidlu, ale chyba jako oferta specjalna. Dostępne są również na niektórych stacjach paliwowych (Shell?) i… cóż. Chcemy więcej! xD

Oczywiście do składu nie mam żadnych zastrzeżeń, bardzo podoba mi się inicjatywa Ani Lewandowskiej i muszę przyznać, że zaraz po tym, jak batony zostały wprowadzone na rynek, musiałam je wypróbować ;P. Jak już mówiłam, najbardziej lubię jabłko & cynamon, a na drugim miejscu stawiam kakao & malinę. Bardzo mi smakują, choć chciałabym, żeby były nieco większe. Może to dlatego, że są tak dobre xD. Zdecydowanie polecam jako szybką przekąskę na mały głód :).

Be Raw
…czyli batony Ewy Chodakowskiej. Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie, czy obie panie myślą, że jak coś ma angielską nazwę, to wygląda lepiej? No nic. Taka wolna myśl (jestem zwolenniczką polskich nazw). W kolekcji batonów Be Raw mamy cztery smaki i pozwólcie, że przedstawię je od najsmaczniejszego (wg mnie) do… smacznego, ale ostatniego xD Będą więc tak: żółty (orzechowy), niebieski (proteinowy), różowy (buraczany) i biały (kokosowy). Moja przygoda z nimi zaczęła się od tego proteinowego, który uratował mnie w wieczór, gdy obchodziłam swoje urodziny, a z przejęcia zapomniałam czegokolwiek wcześniej zjeść. Serio można się nim całkiem najeść ;). Jest największy, a jego skład wygląda tak: koncentrat białka serwatki 36%, daktyle, gorzka czekolada 14% (miazga kakaowa 86%, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, emulgator: lecytyna rzepakowa, wanilia), śliwki 10%, surowe kakao 7%, wiórki kokosowe 3,3%, proteinowe płatki 3% (koncentrat białka serwatki, skrobia z tapioki), nasiona chia (salvia hispanica) 1,7%. Ten proteinowy jest wielkości dużych batonów Lewej, a reszta obiętościowo o 5 g większa niż batony kieszonkowe. Czyli wszystko podobnie. A jak z ceną? Proteinowy kosztuje 6,99 zł, a pozostałe trzy są po 4,99 zł. Dostaniemy je w Rossmannie, ale czy jeszcze gdzieś poza stroną bebio.pl? Nie wiem.

Moja opinia jest taka, że te żółty i niebieski są nieco bardziej wyraziste w smaku, może dlatego są lepsze. Mają fajną konsystencję (nie polecam w ogóle takich fit-batonów osobom z aparatem ortodontycznym!) i są naprawdę pyszną przekąską, która na pewno wywoła uśmiech :). Tutaj również nie mam co się czepiać składu i naprawdę je polecam :D.

Dobra Kaloria
Tutaj zabrakło nam trenera do promowania, ale jeśli marka jest zainteresowana, to jestem chętna xD. Objętościowo identyczne jak te z Foods by Ann, smaki w sumie… aż tak daleko nie odbiegają ;). Mamy tutaj: chrupiący orzech, jabłko & cynamon, kakao & orzech, kawa & orzech, kokos & orzech, śliwka & ziarna. Przykładowo skład pomarańczowego kakao & orzecha to: daktyle, chrupki zbożowe (mąka kukurydziana, mąka ryżowa), orzechy nerkowca (15%), kakao (1,9%). Cena za jeden taki batonik mieści się w przedziale od 2 do 3 złotych, a dostępne są w Lidlu, Rossmannie i zdaje się, że w wielu innych miejscach ;).

Oczywiście skład perfecto, nic dodać, nic ująć. Smak rewelacyjny, a sama najchętniej sięgam po chrupiący orzech, orzech & kakao oraz kawę & orzech. Tak, tak, lubię orzechy ;P. Batoniki niczym nie odstają od batonów Lewej i Chody, tylko… no właśnie. Nie mają tak znanej osobistości, która by je promowała xD. Czy więc są gorsze? Ani trochę. I jeśli macie wybór między tamtymi a tym, zdecydowanie bierzcie Dobrą Kalorię – portfel będzie zadowolony, a smak niezwykle podobny albo nawet ten sam. No chyba że macie swój ulubiony, konkretny… to się nie wtrącam ;). Tak czy siak, sama naprawdę chętnie po nie sięgam i zdecydowanie polecam!

https://img.grouponcdn.com/stores/31hpeHGxZvPbMLwyTo7SrBJQFQjF/storespi1184011-1040x640/v1/c700x420.jpg
Fig Bar
No i tu mamy baton z USA, w przeciwieństwie do poprzednich polskich produktów. Fig Bar ma wiele różnych smaków, choć sama do tej pory spotkałam się tylko z jagodowym, malinowym i figowym. No i figowy zdecydowanie stawiam na pierwszym miejscu. Jak wygląda jego skład? Błonnik owsiany, fosforany sodu (E339), fosforany wapnia (E341), karmel (E150), kwas cytrynowy (E330), mąka pszenna razowa z pełnego przemiału, olej rzepakowy, pasta figowa, płatki owsiane, sól morska, suszony syrop trzcinowy, syrop z brązowego ryżu, wodorowęglan sodu (E500). Gorzej niż poprzednie? Tylko minimalnie. Jest zdecydowanie słodszy niż wcześniejsze propozycje i bardziej sycący (ach, te figi!). Naprawdę da się nim najeść i nie popsuje nam zdrowej diety :D. Cena rozciąga się między 2 a 3 zł, dostępny jest natomiast w Rossmannie, Hebe, Żabce, Freshmarkecie… i pewnie innych miejscach.

Muszę przyznać, że jest naprawdę smaczny i sama lubię go przekąsić :). Jak pewnie zdążyliście zauważyć, ma większą zawartość cukru niż poprzednie batony. Dlatego lepszy jest na poranne godziny, momenty stresu, wymagające skupienia czy też przed porządnym treningiem. Zdecydowanie na tak! 😀

 

Na dziś to koniec mojej listy, jednak – jak wspominałam – będę dodawać kolejne produkty, jeśli jakieś ciekawe dostrzegę ;).
Spytacie, co z Ba!, Go On!, proteinowym Snicersem czy innymi… Cóż. Większość z nich zawiera syrop glukozowo-fruktozowy i, co gorsza, tłuszcz palmowy. Czyli najgorszy cukier i tłuszcze trans w jednym. Tego wolimy unikać. Nie uznaję ich za FITbatony, a jedynie za imitację. Tyle w temacie ;*.

 


obrazek nr 1: http://czarnawisienka.blogspot.com 😉 Polecam stamtąd przepis na takie pychotki!

Anna Lewandowska – karateka i nie tylko

Lewandowska

Kiedy pojawiła się u boku Roberta Lewandowskiego, wszyscy zastanawiali się, kim jest. Później, gdy już wszyscy omówili temat ich ślubu, a ona rozkręcała swoją własną karierę, ludzie zaczęli mówić, że żeruje na nazwisku. Teraz raczej ma więcej fanów niż hejterów, a jej treningi podbijają serca Polek… i Polaków :). Czy faktycznie jest rywalką Ewy Chodakowskiej i robi to wszystko dla kasy? A może jednak sport naprawdę jest jej stylem życia i robi to z pasji? Kim więc jest Ania Lewandowska?

Ania Stachurska
Tradycyjnie i nudno zaczynając – urodziła się 7 września 1988 roku w Łodzi. Gdy była jeszcze małą dziewczynką, rodzice zaprowadzili ją na zajęcia baletu. To jej się nie spodobało. Szybko wybrała karate (po zdobyciu złota przez jej kuzynkę), gdzie zaczęła osiągać sukcesy. W 2007 roku podczas seminarium integracyjnego poznała Roberta. Mieli treningi niedaleko siebie, więc często razem z nich wracali. Anna sama śmieje się, że kiedy Lewandowski powiedział jej, że jest piłkarzem, pomyślała „picuś-glancuś, egoista” i niechętnie dała mu swój numer.

LEWAiLEWY
Robert i karate
Stachurska i Lewandowski zostali parą. On szedł naprzód ze swoją karierą piłkarza, ona zdobywała medale w karate. Skończyła studia w warszawskiej AWF, zdobyła certyfikat TRX, Insanity oraz u Jillian Michaels (WOW!). Na swoim koncie ma 38 medali – Mistrzostw Polski, Europy i Świata oraz tytuł Mistrzyni Świata w kumite drużynowym. Od 2007 reprezentuje Polskę w karate tradycyjnym. Jest zawodniczką Karate Klub Pruszków, ma 2 DAN (czyli lepiej nie wchodzić tej pani w drogę).

Karate jest nie tylko sportem, lecz także sztuką walki i pewną ideą, nauką życiową. Uczy szacunku dla innych, pokory. Zaczynamy od ukłonu do przeciwnika, oznaki uznania i szacunku do tego, co robimy. Odpowiednio musimy traktować ubiór, czyli kimono. W określony sposób je wieszamy, zawsze musi być czyste, a my wyglądać schludnie. Pewne zasady przekładam na życie codzienne, jak choćby punktualność, mobilizację, dążenie do założonych sobie celów. Samo karate ma wiele odmian. Ja preferuję kumite, czyli walkę z przeciwnikiem.
Tak powiedziała Anna o karate.

Robert od czasu do czasu przychodził popatrzyć na swoją dziewczynę, kiedy trenowała, ale, jak sama Ania mówi, nie mógł przeboleć widoku łamania nosa swojej ukochanej. Ona też wpadała do niego, aby przyjrzeć się grze w piłkę nożną. Zdarzało się, że zawody mieli w tym samym czasie. Była sytuacja, kiedy Robert miał mecz Polska-Czechy, a Ania walczyła na Mistrzostwach Świata. Po meczu Lewy zadzwonił do swojej dziewczyny z pytaniem „jak poszło?”. Wówczas zdobyła brąz, a polska reprezentacja w piłce nożnej wygrała. To zdecydowanie para zwycięzców.

W 2013 roku wzięli ślub, o czym było niesamowicie głośno w mediach. W końcu to najsławniejszy polski piłkarz i jego tajemnicza (jeszcze wtedy) żona.

Blog i Healthy Team
Ania założyła blog Healthy Plan by Ann. Pojawiają się na nim wpisy dotyczące zdrowego stylu życia, treningów, wiele ciekawych porad trenerskich i dietetycznych. Trenerka przyznaje, że kiedyś nie potrafiła gotować. Kiedy po raz pierwszy miała przygotować obiad dla Roberta, szybko kupiła coś z baru mlecznego (przyznała się jemu po dwóch latach). Szybko jednak załapała, o co w tym chodzi i teraz wymyśla własne, zdrowe i ciekawe, przepisy, które również można znaleźć na HPBA.

Powstał także Healthy Team. Należą do niego zarówno specjaliści, jak też zwykli fani fitnessu. Jak to działa? Anna utworzyła Healthy Team z trenerów (Katrin Kargbo, Jakub Głąb, Henryk Pepliński, Edyta Litwiniuk, Artur Żółkiewicz), fizjoterapeuty (Damian Pawlik), specjalisty do spraw żywienia człowieka i suplementacji diety (Jacek Kucharski), specjalistki do spraw marketingu i organizacji wydarzeń (Aleksandra Dec) oraz dietetyka (Łukasz Sieńczewski). Pojawiało się jednak coraz więcej osób, które chciały trenować z Anią, szczególnie po wydaniu Karate cardio. Ludzie pytali ją o możliwość dołączenia do Healthy Teamu. Stąd też powstało wydarzenie na fb, zrzeszające całą „powszechną” część Healthy Teamu. Jak więc do tego dołączyć?

Jeśli cenisz nasze zasady zdrowego życia, lubisz ruch i pozytywne nastawienie do siebie i innych – jesteś w Healthy Teamie!
To cytat z bloga Ani – odpowiedź na tysiące pytań „co zrobić, żeby być w Healthy Teamie?”.

Karate cardio
Lewandowska nagrała kilka autorskich programów, w tym Karate cardio i Karate cardio military. To świetne treningi, dzięki którym można spalić zbędny tłuszczyk, a także wzmocnić mięśnie. To treningi cardio z użyciem siły, czyli miks tego, co najlepsze :). Gwarantowany sukces!

Lewalewalewa

Lewa na co dzień
Wszyscy, którzy ją poznali, twierdzą, że to najbardziej energiczna kobieta na świecie. Zawsze pełna optymizmu i z dobrym słowem dla innych. To widać już na jej blogu oraz fanpage’u. Świetnie motywuje, uczy innych, jak cieszyć się życiem. I o to właśnie chodzi, no nie?

Mieszka z mężem w Monachium, ale, jak sama przyznaje, ciągiem udaje jej się być w domu maksymalnie tydzień. Co chwilę lata do Polski, dwa razy do roku organizuje obozy dla Healthy Teamu, trenuje karate, prowadzi szkolenia i pojedyncze wielkie treningi. Co robi w wolnych chwilach? Czyta. Uwielbia czytać i się dokształcać. Nigdy nie ma dość.

Kiedy wyjeżdża dla relaksu, nie umie się oderwać od kolejnych projektów. Robert wyłącza komórkę, Internet i odpoczywa, a ona gdzieś po kryjomu zawsze dorwie się do swojej pracy.

Razem z mężem działa charytatywnie, zbierając pieniądze na chore i potrzebujące dzieci. Fundusze, które udaje jej się uzbierać na prowadzonych treningach, przeznacza właśnie na ten cel.

 

Teraz chyba możemy sobie odpowiedzieć na pytania ze wstępu. To na pewno bardzo pracowita kobieta, pełna uśmiechu, z ogromną pasją do sportu i absolutnie zakochana w swoim mężu. Nic dodać, nic ująć. Taka właśnie jest Anna. A to, że hejterzy i tak uznają, że wypromowała się na nazwisku Roberta, że robi to dla kasy, jest nic nie warte. Wiemy, jak sytuacja wygląda i tego się trzymajmy!

A teraz marsz po płytę Ani i na trening :D.