Body Wrapping

body-wrapping

Zauważyłam, że bardzo dużo się ostatnio na ten temat pisze. Postanowiłam więc przybliżyć Wam ten naprawdę przyjemny temat ;).

Body Wrapping polega na wmasowaniu w skórę ujędrniającego, antycellulitowego środka i owinięciu go folią spożywczą.
Można to robić na każdej części ciała.

Body Wrap działa w ten sposób:
folia uciska skórę, dzięki czemu krążenie krwi jest pobudzane, a pory otwierają się pod wpływem ciepła. Dzięki temu wszystkie substancje aktywne balsamu mogą wniknąć w skórę. Tak, wiem, powiecie, że przecież te substancje i tak nigdy nie działają. Działają! Tylko trzeba umieć ich używać.

Celem jest ujędrnienie skóry, pozbycie się cellulitu, wyszczuplenie i wygładzenie. Ogólnie – polepszenie stanu skóry.

Chcesz zrobić z siebie wrapa w domu?
Nie ma sprawy! Przed wrappingiem, zrób peeling wybranej części ciała. Po osuszeniu, nałóż grubą warstwę swojego kremu/maści/czegokolwiek antycellulitowego. Następnie owiń szczelnie tę część folią spożywczą. Usiądź wygodnie z dobrym czasompismem/książką/serialem na 45 minut, przykryta kocykiem. Po tym czasie spłucz ciało samą wodą i posmaruj balsamem nawilżającym. Efekty powinny się pojawić po 10-15 seriach (jeśli zabieg będziesz wykonywać 2 razy w tygodniu).

Jeśli jesteś osobą, która:
– jest w ciąży,
– choruje na miażdżycę,
– ma wysokie ciśnienie (dolegliwości sercowe),
– ma problemy z nerkami,
– ma żylaki,
– jest po operacji,
– jest w trakcie infekcji;
nie rób tego zabiegu! Jeśli bardzo Ci na nim zależy, skonsultuj się najpierw z lekarzem. W innym wypadku, może dojść do poważnego uszczerbku na Twoim zdrowiu!

Po zabiegu uważaj na słońce i nie chodź na solarium przez 3 dni!

Dajcie znać, jak efekty 😉

Atrakcyjna i piękna – jak taką być i dlaczego nie zależy to tylko od wyglądu?

Jest prawie pierwsza w nocy, a ja siedzę przykuta do laptopa i piszę dla Was ten post. Dlaczego nie odłożę tego na później? Bo wiem, że przyda się. Może dzisiaj. Może nawet wczoraj. To bardzo ważny post. Nie wiem, czy nie najważniejszy na Fitnesowni. Dlatego postaram się podejść do niego profesjonalnie i przejrzyście. Zależy mi na Waszym zrozumieniu.

O czym będzie ta nota? Tak, jak w tytule – o atrakcyjności. Powinnam chyba zacząć od wyjaśnienia tego terminu, prawda? Wiem, że nie wszyscy go poprawnie rozumieją.

 

Czym jest ATRAKCYJNOŚĆ?
To inaczej seksapil, swego rodzaju erotyczność. Wiąże się nie tylko z wyglądem ciała. Ma na to wpływ również zapach, głos, postawa czy też inteligencja. To sposób odbioru drugiej osoby, złudzenie wywoływane pewnymi cechami. Jak je wywołać? Cóż, o tym za chwilę.

Co czyni atrakcyjnym?
Przede wszystkim wygląd. Jednak nie jest to jedyna oraz wystarczająca cecha. Można być pięknym, ale nie atrakcyjnym. Można też być przeciętnym i bardzo atrakcyjnym. Jak to się dzieje?
Kojarzycie może wytworne panie z lat dwudziestych XX wieku? Zawsze potrafiły wyglądać niesamowicie. A przecież nie wszystkie były piękne. To samo się tyczy lat ’30, ’40, ’50 i ’60. Później coś jakby runęło. No, ale nic to. Mówimy o atrakcyjności ;).
Te panie robiły kilka rzeczy, które sprawiały, że wyglądały olśniewająco. Przede wszystkim trzeba umieć zaprezentować swoje zalety i nie być w tym nachalnym. Powiedzmy, że jakaś kobieta ma duży biust i jest to jej największy atut. Podkreśleniem będzie jasny kolor ubrania i lekko większy dekolt. Jednak kiedy taka pani włoży coś z dekoltem, z którego ten biust się wylewa, jest to nie tylko nachalne, ale już nieatrakcyjne.
A więc swego rodzaju pewność siebie i świadomość swojego ciała są pierwszym krokiem do atrakcyjności. Cóż jeszcze?
Zadbanie. Zadbany, nie niechlujny wygląd to olbrzymi plus. Utrzymanie czystości i jakiegoś ładu swojego ciała jest wielką zaletą, o której nie wolno zapominać.
Kolejna rzecz to, już abstrahując od wyglądu, psychika. Konkretne cechy mogą sprawić, że nasz rozmówca, partner czy po prostu napotkana osoba będzie miała na widoku atrakcyjność wywołaną przez intelekt.
Tak, właśnie INTELEKT! To, że potrafisz mówić o wielu rzeczach i masz przynajmniej ogólną wiedzę na tematy wszelakie daje Ci już wyższą pozycję. Tak samo jest z ciekawością świata. Jeśli jesteś zainteresowana tym, co Twój rozmówca mówi i starasz się to lepiej zrozumieć, niesamowicie plusujesz. Nie wiedziałaś? Wykorzystaj w działaniu ;).
Umiejętności. Tak, właśnie umiejętności. Im większej ilości rzeczy się chwytasz, tym jesteś ciekawszą i atrakcyjniejszą osobą. Ktoś Ci powiedział, że jesteś za stara na grę na instrumentach? Na to, żeby zrobić studia, które Cię interesują? Na naukę śpiewu czy trupę teatralną? Nie słuchaj tych osób. One podcinają Ci skrzydła. Dla przykładu podam własne doświadczenie, bo nie chcę, żebyś postrzegała mnie jako zwykłą trenerkę, która pisze dla pisania. Od wielu lat gram oraz uczę gry na pianinie. Żaden instrument nie ma limitu wiekowego. Jeśli coś takiego kiedyś słyszałyście, wyrzućcie to do śmieci natychmiast! Nie ma niczego, czego nie można by było spróbować i w późniejszym wieku. Języki? O, to jest to! Znajomość języków jest ogromnym atutem. Nic nie stracisz, możesz tylko zyskać – pamiętaj!
Tajemniczość. Tak, to jest cecha, którą w rzeczywistości wszyscy uwielbiamy. Im więcej zagadek jest w danej osobie, tym bardziej jest ona atrakcyjna. Wówczas pragniemy rozszyfrować każdy sekret. Taka już natura ludzka ;).
Podsumowując, na atrakcyjność składa się:

  • wygląd,
  • pewność siebie,
  • świadomość swojego ciała,
  • zadbanie,
  • inteligencja,
  • umiejętności,
  • tajemniczość.

Jak być ATRAKCYJNĄ?
Wszystko zaczyna się w umyśle. Tam są wszystkie nasze bariery – od nieśmiałości po nienawiść. Wiesz, co Cię hamuje? Ok, wyliczę. Nieśmiałość, brak akceptacji siebie, subiektywizm, złość na siebie i innych, nienawiść do siebie i świata. Wystarczy? Chyba tak.
Jak pokonać bariery? Mam dla Ciebie ćwiczenie. Rozbierz się do bielizny i stań przed lustrem. Zanalizuj siebie od góry w dół. Powiedz samej sobie, co widzisz. A potem postaraj się spojrzeć na siebie jak inna osoba. Popatrz tak, jakbyś oceniała kogoś innego. Wymień wszystkie zalety, wszystkie atuty. I zapisz je. Może są to oczy? Może cycki, brzuch, nogi? Może gęste włosy albo ładny nos? Wymień wszystko, co możesz. Dopisz do tego, co jest w porządku. Co jest takie, że jesteś wystarczająco usatysfakcjonowana.
A potem spójrz nie na wady, ale na to, co trzeba poprawić. Może chcesz trochę ujędrnić pośladki albo schudnąć? Może chcesz pozbyć się cellulitu lub trądziku?
Potem usiądź i pomyśl tylko o sobie. O tym, że jesteś piękna. Wiesz dlaczego? Bo podjęłaś się tego zadania. Mało tego! To, że czytasz ten post jest już wielkim krokiem naprzód. Uwierz w siebie! Jesteś niesamowita! Kto, jak nie Ty, stanie się teraz atrakcyjną kobietą? Pewną siebie i bez kompleksów? Masz w sobie wielką siłę. Tak, wiem to. Chcę, żebyś i Ty wiedziała. Stać Cię na wszystko. I zrobisz wszystko, co chcesz. Tutaj zaczyna się Twoje nowe życie. Weź mnie za rękę i chodź w tę dobrą stronę. Pamiętaj, ważne jest to, żeby się nie poddawać. Ale Ty jesteś silna i się nie poddasz. Wiem to. Piękno i atrakcyjność są w Tobie. Tylko musisz sama je dostrzec.
Zajrzyj wgłąb siebie. Tak, jesteś atrakcyjna. Masz wiele zalet. Postaraj się je podkreślić.
Wiesz, co sprawi, że będziesz jeszcze bardziej wyjątkowa? Pewność siebie! Nie bój się. Już nigdy więcej nie ukrywaj się w cieniu innych. Jesteś piękna!

UWIERZ W SIEBIE!
Tak! To właśnie wiara w siebie i w swoje możliwości daje Ci ogromną siłę. Wiesz, co chcę Ci przekazać na początek? Nawet jak podupadniesz, nawet, jeśli przestaniesz choć na chwilę w siebie wierzyć, pamiętaj, że ja w Ciebie wierzę. A za Fitnesownią, za Sofią kryje się prawdziwa osoba, która trzyma za Ciebie kciuki i pragnie Twojego szczęścia. Chcę, żebyś potrafiła dostrzec w sobie to, co ja w Tobie widzę. Twierdzisz, że Cię przecież nie znam. Mylisz się. Znam Cię. Jesteś kobietą, która jakimś trafem znalazła się na moim blogu i przegląda post o atrakcyjności. Mało tego! Jesteś już w tym momencie tekstu. To znaczy, że jednak Cię zainteresował. To znaczy też, że interesuje Cię moje paplanie o atrakcyjności. Cieszę się, że Cię tu „widzę”. Miło mi z tego powodu. I nie uciekaj. Zostań z Fitnesownią dłużej. Chcę Cię motywować do działania. Jestem też na fb. Tam mnie możesz spotkać codziennie. Możesz napisać, jeśli potrzebujesz rady czy chcesz się czymś ze mną podzielić. Nigdzie nie uciekam.
I tak, wierzę w Ciebie. Bo to właśnie Tobie się uda! Wiem, że dasz radę!

 

To tyle. Polecam Ci również książkę Beaty Pawlikowskiej „Moja Dieta Cud”. Przyda Ci się.
Zapewne jeszcze kiedyś rozszerzę temat atrakcyjności. Na pewno pojawi się tu większy wpis. Jednak jest już 02.05. A ja chcę spać ;).
Cieszę się, że jesteś tu, na Fitnesowni. Przychodź tu częściej.
Do zobaczenia!

HIT lata, czyli… zielony koktajl szpinakowy

Pijcie koktajle zamiast śniadania. To najlepszy kop energii, jaki możecie sobie sprawić z rana. I najsmaczniejszy 🙂

Przygotowanie zielonego koktajlu nie jest wcale takie trudne.

Będą Wam potrzebne:
– szpinak (jeśli nie cierpicie szpinaku, weźcie sałatę),
– surowe ogórki,
– cytryna,
– pietruszka,
– awokado lub banan.

Jak przygotować koktajl?
Szpinak powinien być dokładnie umyty (skupcie się szczególnie na tym). Nie polecam też ogórków kiszonych, małosolnych czy konserwowych. Naprawdę, wystarczy Wam surowy ogórek.
Szpinak, ogórek pokrojony w grube plastry, pietruszkę oraz awokado/banan wrzućcie do blendera. Skropcie to cytrynką (tyle, ile preferujecie). Zblendujcie i… macie własny zielony koktajl!

Jeśli chcecie go zagęścić, dodajcie troszkę naturalnego jogurtu.
Jest za mało kwaskowy? Plasterek limonki jest świetnym rozwiązaniem.
I ani mi się ważcie dodać śmietanę, mleko czy cukier!

Smacznego 😉

Dieta CUD, czyli główne zasady zdrowego odżywiania

Czym jest dieta?
Dieta to inaczej sposób odżywiania. Sam ten termin kojarzy się tylko z utratą kilogramów, ale nie ma z nią nic wspólnego. Więc jeśli mówimy „mam jakąś dietę”, nie znaczy to, że się odchudzamy 😉

Dieta + trening.
Jak wiadomo, 70% sukcesu to odpowiednia dieta, a pozostałe 30% to sport, czyli treningi. Ilość jedzenia powinna być dopasowana do intensywności treningu oraz jego rodzaju. Kiedy zajmujemy się w większej mierze ćwiczeniami siłowymi, potrzebujemy więcej białka, natomiast jest na nie mniejsze zapotrzebowanie przy treningach cardio.

Zasady DIETY CUD.
Są proste. Chodzi o to, żeby odżywiać się zdrowo i rozsądnie. Nie zabierać sobie potrzebnych posiłków, a dobrze je układać.

  1.   Nie jemy śmieci, czyli KFC, McDonald, cola, chipsy idą w zapomnienie. Chcemy mieć czysty żołądek, bez okropności, które przetwarzają się latami. No i bardzo ważna rzecz – wszystkie słodzone napoje typu Sprite, Mirinda, IceTea itp. powodują niesamowicie szybkie tycie. Chcemy tego? Oj, zdecydowanie nie!
  2. Kiedy robimy zakupy, patrzmy na etykiety! Jeśli jakaś nazwa składnika jest nam obca, lepiej zostawmy, sprawdźmy w domu (polecam w tym przypadku „Wiem, co jem” i „Wiem, co kupuję”) i, w razie braku jakiegokolwiek zagrożenia, przyjdźmy po ten produkt następnego dnia.
  3. Jasne pieczywo zamieńmy na ciemne. Jest lżejsze, nie obciąży aż tak żołądka i zniweluje występowanie dziwnych objawów po zjedzeniu posiłku.
  4. Jedzmy WARZYWA i OWOCE! Są bogate w te wszystkie witaminy, których potrzebuje nasz organizm. Więc zamiast szukać tabletek zawierających te witaminki, zainwestujmy w cudowne, naturalne składniki.
  5. Przed zjedzeniem wszelkiego rodzaju ziaren czy orzechów, zlejmy je wrzątkiem. W ten sposób pozbędziemy się kwasów odpowiadających za przyrost tkanki tłuszczowej.
  6. Wyzbądźmy się wszystkich słodyczy poza gorzką czekoladą. Ta ostatnia, kiedy ma minimum 60% kakao, jest naszym przyjacielem, gdyż daje dużo energii. Nie zjadajmy jej jednak więcej niż 4 kostki dziennie.
  7. Jedzmy PIĘĆ posiłków dziennie! To bardzo ważne, aby tego przestrzegać. Schemat niemalże idealny? Proszę bardzo:
  • śniadanie (do dwóch godzin po przebudzeniu),
  • drugie śniadanie/przekąska,
  • obiad,
  • podwieczorek/przekąska,
  • kolacja.

Każdy posiłek należy spożywać w odległości od trzech do czterech godzin. Pamiętajmy też o tym, aby żaden z nich nie był smażony, a gotowany lub pieczony. Śniadanie musi być pełnowartościowym posiłkiem, natomiast obie przekąski wystarczy załatwić jednym owocem, jogurtem lub sałatką. W obiedzie wyzbądźmy się sosów. Chcesz schudnąć? Nie ma siły – odstaw ten sos. Kolacja musi być najmniejsza z trzech głównych posiłków, aby nie obciążać żołądka na wieczór. Trening można zrobić na minimum pół godziny po jedzeniu.

Wiele kobiet sprzecza się, o której powinien być ostatni posiłek. Drogie Panie, godzina dotycząca kolacji to jeden wielki MIT. Bzdura. Tu chodzi o to, żeby jedzenie nie zalegało w żołądku i żeby po części je spalić przed pójściem spać. Dlatego, jeśli jemy kolację przed treningiem, nie należy się tym przejmować 😉

No i, co BARDZO WAŻNE, WODA! Nie wolno o niej zapominać! Przez niedobór wody tworzy się na przykład cellulit, a tego raczej nie chcemy. Trzeba dbać o to, aby woda była cały czas dostarczana do organizmu, dlatego proponuję ją stosować tak:

  • 2 szklanki po przebudzeniu (uaktywnia organizm bardziej niż kawa),
  • 1 szklanka przed każdym posiłkiem (wspomaga trawienie),
  • 1 szklanka przed kąpielą (obniża ciśnienie krwi),
  • 1 szklanka przed zaśnięciem (chroni przed udarem i atakiem serca).

A poza tym, zawsze, kiedy tej wody potrzebujemy. Nie zapominajmy o niej 😉

To jak? Damy radę? No pewnie, że damy! Do roboty, Dziewczyny! 😉

PS Gdybym dowiedziała się jakichś nowości związanych z zasadami naszej Fitnesowej Diety Cud, będą one na bieżąco wstawiane do postu, więc obserwujcie i przestrzegajcie 😀 Wydrukować i na lodówkę, żeby w oczy kłuło!