Co Chodakowska ma wspólnego z kolanami?

O Chodakowskiej chyba już wszyscy słyszeli. Jeśli ktoś z nią trenował lub sprawdzał opinie, dobrze wie, że jej treningi okryte są wielką krytyką, szczególnie tą dotyczącą KOLAN. No i tutaj rodzi się pytanie: „Dlaczego kolana, a nie na przykład kręgosłup?”. No bo przecież wiadomo, że chodzi o kontuzje po ćwiczeniach. Na YT można znaleźć kilka filmików, które jadą po Ewie, nie zostawiając ani jednego argumentu ZA jej treningami. O co więc chodzi i czy programy Chody naprawdę są takie złe?

Co przedstawiają krytycy?
W zasadzie niedawno zabrałam się do obejrzenia kilku bardziej „fachowych” opinii na temat treningów Ewy Chodakowskiej. U jednego pana nasłuchałam się o niepoprawnej terminologii używanej przez trenerkę. No cóż… Nie wiem, czy temu panu o to chodziło, ale jakoś wydaje mi się, że większość osób lepiej zrozumie hasło „zegnij łokieć” niż „zegnij w płaszczyźnie strzałkowej”. Ale mniejsza z tym. Natomiast u innej trenerki personalnej  krytyka ćwiczeń na macie w domu sprowadziła się do niezwykle ogólnego i adekwatnego tytułu „Chodakowska zrobi ci krzywdę”. Czy jakoś tak. Trochę clickbait.

Co natomiast mówią inni trenerzy? Słyszałam o reakcjach: „Trenowałaś z Chodakowską i nie bolą cię kolana?” lub „Kolejna od Chodakowskiej… Lepiej zostaw to g”. Oczywiście z całym szacunkiem do tych trenerów, którzy tak nie mówią i szanują Ewkę – nie mówię o Was (nas) ;).

Krytyka najczęściej sprowadza się do braku profesjonalizmu (bez tłumaczenia, gdzie go brak), zerowej wiedzy, niepoprawnie wykonywanych ćwiczeń i – tu uwaga – nadwyrężaniu stawów. Szczególnie kolanowych.

Co jest na rzeczy?
Bez owijania w bawełnę (Wy też tego nie lubicie, czy tylko ja dostaję nerwicy, jak czytam artykuł, w którym odpowiedź na temat jest dopiero po wielkiej powieści wprowadzającej?) – na rzeczy są stare treningi Ewy. Pierwszym programem, o którym usłyszała cała Polska, był Skalpel. Nie trudno jest dostrzec różnice między nim a najnowszymi treningami, prowadzonymi z werwą i pełnym zestawem ważnych wskazówek. Co jest więc nie tak ze Skalpelem? Ewa nie mówi tam zbyt wiele o poprawności wykonywania ćwiczeń. Coś tam wspomina o kręgosłupie, coś podpowiada o świadomych ruchach, ale gdzieś to zostaje w tyle… i zdecydowanie za kolanami. Bo o kolanach to tam za bardzo nie ma. A kolana są ważne ;P.

Jak Ewa nie powie, to wszystko się wali
Prawda jest taka, że taki sobie zwykły przysiad niewiele osób potrafi wykonać w pełni poprawnie. Często wychodzi z tego półprzysiad lub kucanie, a to drugie to już zło wcielone. Kiedy nikt nie powie takiej początkującej osobie, że jak robi przysiad, to tak jakby miała usiąść na krześle i kolana nie mają wychodzić poza linię palców u stóp, to te osoby zrobią źle. Wiele razy. Może nawet z obciążeniem. I wyjdzie z tego kontuzja. Bo tak to się właśnie dzieje, kiedy ćwiczenie nie jest wykonywane poprawnie. Jak nie ma rozgrzewki i kolana nie są przygotowane do treningu, a na co dzień za bardzo się nie ruszają, bo siedzą ze swoim właścicielem przy biurku, to też nie ma co liczyć na zdrowe stawy po treningach.

No i tutaj muszę przyznać, że Chodzie trochę się zapomniało o takich przypomnieniach w pierwszych programach, ale dzisiaj niczego nie można jej odmówić. Treningi nagrywane obecnie są dużo lepsze i to się chwali. Tutaj wielki szacun dla Ewki, tym razem nie tylko za to, że „ruszyła poślady” wielu kobiet, ale również za to, że nie osiada w jednym punkcie i nigdy nie mówi sobie „dość”. To kobieta, która działa, wciąż się rozwija i wkłada mnóstwo energii w swoją pracę. Jest co podziwiać :).

Jeśli to w ogóle uznać za jakikolwiek argument, musimy pamiętać, że Choda była tak naprawdę pierwszą w Polsce trenerką, która zaciągnęła kobiety na maty, więc to ona budowała nowe ścieżki w tej dziedzinie w języku polskim. Nic dziwnego, że pierwsze programy nie były w stu procentach poprawne pod każdy względem.

Jakie są więc te treningi i czy warto po nie sięgać?
Jeśli chcemy sięgnąć po starsze programy Ewy, musimy zadbać sami o odpowiednią technikę wykonywania ćwiczeń. Dobrze jest więc zaczynać od nowszych programów albo tych z innymi trenerami, żeby zapoznać się z poprawnością robienia wszystkich ruchów.
Treningi Chodakowskiej są rewelacyjnie złożone i dobrze przemyślane, nie ma co tutaj odejmować. Jeśli o technikę chodzi, najlepszy jest u niej pilates, czyli Secret.

Spiesząc z odpowiedzią, czy warto – TAK, WARTO! Trzeba pamiętać o odpowiedniej diecie etc., etc… Ale to jak wszędzie. Bo tak naprawdę inny trener, na przykład z BeFit lub GymRa, może mieć niemal identyczne treningi jak Ewa i tego już nikt nie skrytykuje. Więc cała ta jazda jest zupełnie niepotrzebna ;).

ANALIZA PROGRAMU
Żeby nie być gołosłownym, pogadać, popisać, skrytykować, obronić i sobie pójść, rozpiszę tu po kolei analizę programu Skalpel. Chcę zwrócić tu uwagę na techniczne aspekty, bo wiecie… pohejtować każdy umie, a jak trzeba wyjaśnić, to wieje pustką. Jak już mówiłam, nowe treningi Ewy są naprawdę świetne i nie ma co się przy nich spinać, że coś jest nie tak. Stare też są naprawdę rewelacyjne, ale tak czy siak, niezależnie od treningu i trenera, z którym będziecie ćwiczyć, TRZEBA pamiętać o poprawności wykonywania ćwiczeń (nie tylko przy Chodakowskiej!).

Przez cały trening należy pamiętać o prostych plecach i napiętych mięśniach brzucha. Ewa cały czas przypomina o poprawnym oddychaniu, co jest również bardzo ważne ;).

ROZGRZEWKA
1. Wspięcia na palce. O wszystkim Ewa tutaj wspomniała. Napięte mięśnie brzucha, plecy proste, luźno ramiona, stopy skierowane na zewnątrz.
2. Unoszenie kolan – pamiętajcie o lekko ugiętych kolanach bez przeprostu.
3. Powtórka ćwiczenia z innym układem rąk – koniecznie proste plecy, lekko ugięte kolana, zbliżanie łokcie na poziomie piersi.
4. Prostowanie uniesionej nogi – noga stojąca koniecznie lekko ugięta w kolanie!, napięty brzuch.
5. Unoszenie rąk – ugięte kolana, proste plecy.

TRENING cz. 1 nogi i pośladki
1. Przysiad ze wspięciem na palce – plecy cały czas proste, patrzymy przed siebie; w przysiadzie kolana nie wychodzą poza linię stóp!!!, we wspięciu napięcie pośladków.
2. Uginanie łokci (to ten ruch w płaszczyźnie strzałkowej ;P) – napięty brzuch, proste plecy, lekko ugięte kolana.
3. Uginanie łokci 2 – jak powyżej. Można się przyjrzeć postawie Ewy, która pozycję wykonuje prawidłowo.
4. Półprzysiad i „wymachy” rękoma – kolana nie wychodzą poza linię stóp!, proste plecy (odcinek lędźwiowy nie może być pogłębiony!), wzrok skierowany lekko w dół, bez zadzierania głowy, stabilna postawa (bez kołysania się).
5. Łączenie łopatek w półprzysiadzie – jak wyżej.
6. Uginanie łokci w półprzysiadzie – jak wyżej. Ramiona równolegle z tułowiem.
7. Unoszenie rąk do boków w półprzysiadzie – jak wyżej. PROSTE PLECY (w jednej linii, bez pogłębiania lordozy w odcinku lędźwiowym i kifozy w odcinku piersiowym (czyli się nie garb i nie wypinaj tyłka)).
8. Zakrok z uniesieniem kolana – sylwetka wyprostowana, możemy pomóc sobie ruchem rąk jak przy marszu; kolano nogi, która jest w zakroku nie może dotykać ziemi!, kolano nogi z przodu nie może wychodzić poza linię stóp!
9. Przysiad ze wspięciem na palce – jak w punkcie 1.
10. Przysiady sumo ze wspięciem na palce – stopy skierowane na zewnątrz, kolana nie wychodzą poza linię stóp; we wspięciu na palce nie robimy przeprostu kolan; proste plecy bez garbienia się.
11. Odwodzenie nogi – noga stojąca musi mieć lekko ugięte kolano, sylwetka wyprostowana, napięty brzuch; kontrolowany ruch odwodzenia, bez swobodnego opadania nogi.
12. Wspięcie na palce – stopy na zewnątrz, brzuch napięty, sylwetka wyprostowana; nie wypinamy tyłka! ;P

TRENING cz. 2 nogi i pośladki
1. Unoszenie bioder w pozycji leżącej – stopy można oprzeć na samych piętach (to polepszy jakość ćwiczenia), kręgosłup prosty, przylegający w całości do maty (czyli napinamy brzuch i podwijamy biodra tak, żeby odcinek lędźwiowy nie był wygięty).
2. Ruch nogi z uniesieniem bioder – mocno napnij mięśnie brzucha i jeśli zaczyna boleć odcinek lędźwiowy, opuść biodra i zadbaj o przyleganie całego kręgosłupa do maty.
3. Unoszenie, przenoszenie i krążenie nogi – proste plecy, bez garbienia się.

TRENING cz. 3 plecy i pośladki (nie wykonuj 1 punktu, jeśli masz problemy z odcinkiem lędźwiowym!)
1. Unoszenie nóg, ruch poziomy i „pływanie” – oprzyj czoło na przedramionach lub macie, patrz w dół, napnij brzuch; nie unoś nóg ponad swoje możliwości, to krótki ruch; jeśli zaczyna boleć odcinek lędźwiowy kręgosłupa, zrezygnuj z tego punktu!
2. Unoszenie nogi z podporu na kolanach – dłonie pod ramionami, kolana pod biodrami, proste plecy, bez pogłębiania lordozy w odcinku lędźwiowym, nie obracaj tułowia i bioder; jeśli ta pozycja powoduje ból w odcinku lędźwiowym, zrezygnuj z całej tej części treningu).
3. Unoszenie nogi z oparciem na przedramionach – nie wyginaj odcinka lędźwiowego, napinaj mięśnie brzucha; patrz w dół, nie zadzieraj głowy.

TRENING cz. 4 brzuch
1. Pulsacyjny ruch rąk ze spięciem brzucha – nie unoś głowy do kolan (wtedy napinasz kark i męczysz kręgosłup), ale w górę, do sufitu, żeby ruch odbywał się z mięśni brzucha; jeśli czujesz, że tracisz oparcie w mięśniach brzucha, odłóż na chwilę ramiona i głowę, weź oddech i spróbuj jeszcze raz; cały kręgosłup przyklejony do maty, nie ma miejsca pod odcinkiem lędźwiowym!
2. Naprzemienne ruchy ramion (i nóg) – nie odklejaj odcinka lędźwiowego od maty, wszystko jak wyżej.
3. Brzuszki proste i skośne do kolana – wszystko jak wyżej :), nie zamykaj łokci, nie opieraj głowy na rękach, ruch odbywa się w górę z brzucha, a nie w przód z karku ;P.
4. Spięcia brzucha – jak wyżej w poprzednich punktach ze szczególnym naciskiem na odcinek lędźwiowy!; jeśli w tej pozycji czujesz dyskomfort w okolicy bioder, ustaw nogi na wzór poprzednich pozycji 1-3, nie odklejając odcinka lędźwiowego od maty.

ROZCIĄGANIE
I tutaj wszystko gra i jest powiedziane ;P.

Jeśli mogę coś dodać do całości treningu – warto zrobić krążenia kolan przed całym treningiem w ramach dodatkowego ruchu rozgrzewki. Tak w razie czego, nigdy nie zaszkodzi ;).
Trening skończony :D. A teraz na maty i proszę się tu więcej nie czepiać ;*.

Jeśli chcecie poczytać o samej Ewie na Fitnesowni, zapraszam TUTAJ <3

Cardio Dance: roztańczony trening

Musicie mi wybaczyć prawie dwa miesiące bezczynności. Jakoś to odpokutuję :'(. Niestety, ten rok akademicki zaczął się z przytupem i uczelnia razem z pracą zabrały mi mnóstwo uwagi. Teraz jednak wracam do Was ze wcale nie byle jakim tematem :).

Zdarza się brak motywacji, kiedy po prostu ma się dość rutynowych treningów, ćwiczeń powtarzanych po tysiąc razy, identycznych przeskoków, uderzeń, pompek i przysiadów. Zdarza się w ogóle wielka niechęć do samego fitnessu – do zwykłego cardio, interwałów czy siłowych. Jasne, można tego nie lubić. I nikt nie powiedział, że to jedyna droga do pięknego ciała!

Dzisiaj przedstawiam Wam formułę cardio dance. Zakładam, że część z Was słyszała o tych treningach, nie mogę jednak wykluczyć osób początkujących, które szukają swojej ulubionej dziedziny. Jest ktoś taki między Wami? Warto spróbować i przekonać się, czy ten rodzaj fitnessu jest dla Was, czy też wolicie inną formę. No to do dzieła!

Co to jest?
Łatwo się domyślić, że cardio dance to dynamiczny trening z wykorzystaniem tanecznych ruchów, oparty na choreografii. Dla wielu osób będzie on świetną rozrywką, a już na pewno wywoła wielki uśmiech. Oczywiście, najczęściej wykorzystywane są kroki i ruchy z tańców latynoskich. Lubicie? W takim razie powinniście spróbować ;).
Jeśli to Was jakoś zachęci, to ulubiony typ treningu dla Gwyneth Paltrow, Shakiry (a jak!), Naomi Watts czy Anne Hathaway. Wśród trenerów fitness również ktoś się znajdzie, choćby Blogilates!

Co będzie potrzebne i do czego?
Trochę miejsca, wygodne buty z miękką podeszwą (najlepsze będą te trzymające kostkę, ale zwykłe fitnessowe jak najbardziej wystarczą), równie wygodne ciuchy, które nie będą krępować ruchów, woda i trochę energii. Gwarantuję Wam, że po treningu ta energia wzrośnie ;P.
Będzie skakanie, tańczenie, obroty, „trząchanie” tyłkiem, palenie mnóstwa kalorii oraz pobudzanie dopaminy. Tak, tak, taki trening naprawdę wytwarza szczęście (jak wiele innych, ale ten chyba najbardziej).

Treningi
Dobra. Skoro już mamy przepis, teraz będzie wykonanie. Wkleję tu kilka linków, a Wy z nich do woli korzystajcie. Po coś tancerze-trenerzy tworzą te programy ;P.

Muszę przyznać, że bardzo polubiłam trening Sweaty Betty, ale wyjątkowo kusi mnie ten najdłuższy trening Deanne Berry (do tej pory tylko uważnie go przejrzałam) xD. Ostatnia propozycja to ten moment, kiedy naprawdę można się uśmiechnąć, wyluzować się i niekoniecznie powtarzać wszystkie ruchy, ale po prostu czerpać energię od tego tancerza ;P.

To co? Zabieramy się za trening? Kto podejmie się razem ze mną tygodniowego wyzwania treningów tanecznych? Szczegóły już wkrótce ;P!

DETOKS – czyli jak się pozbyć toksyn z organizmu i nie zwariować

Po co mi detoks?
Wchodzisz do sieciowej kawiarni i od razu rzuca Ci się w oczy zielony koktajl za 18,90 zł o nazwie „detox”. Przechodzisz obok siłowni, gdzie jednym z nowych haseł jest „pozbądź się toksyn!”. Otwierasz kobiecy magazyn, a w strefie z poradami widzisz owoce, miarkę i hantelki z wielkim podpisem „odtruwanie domowym sposobem”. No i rodzą się wreszcie dwa pytania. Czym jest ten detoks? Czy ja też go potrzebuję?

No, najprawdopodobniej tak. To nie jest jakiś obowiązek, ale  warto spróbować.
Taki detoks ma za zadanie oczyścić Twój organizm z nagromadzonych toksyn. Ot, taka całkiem przydatna pomoc.

Jak wygląda zatrucie?
Często można rozpoznać obecność toksyn w organizmie po niższej odporności, niespodziewanych alergiach, reakcjach alergicznych na wilgoć i grzyby/pleśnie, po BIAŁYM NALOCIE na języku, ZANIECZYSZCZONEJ CERZE lub nawet WZDĘTYM BRZUCHU.

Skąd takie oznaki? Żyjąc w zatłoczonych miastach, wdychając spaliny, pryskając się dezodorantami i perfumami, korzystając z wątpliwych podkładów, jedząc niezdrowe rzeczy, łykając tabletki lub nie uprawiając żadnej aktywności fizycznej (i tak dalej), stopniowo zwiększa się obecność toksyn w ciele, a to raczej nie jest pożądane przez nas wszystkich zjawisko.

Dieta oczyszczająca organizm
Najlepiej uchwycić się właśnie tego, choć nie jest to najprzyjemniejszy sposób ;P. Oczywiście warianty diety są różne. Należy jednak wyeliminować wszystko to, co mogłoby zatruć organizm, a najkorzystniej wychodzi się na diecie WARZYWNO-OWOCOWEJ. Jakie są jej zasady? Otóż je się TYLKO warzywa i owoce. Nic więcej. Można je piec, gotować, jeść na surowo, doprawiać ziołami. No i pije się wówczas wodę, wodę z owocami/ziołami lub herbaty ziołowe. Proste zasady, nic trudnego. Gorzej z wykonaniem. O tym nieco niżej ;).
Taka dieta powinna trwać od 1 do 30 dni. Wybór należy więc do Ciebie i Twojego organizmu. Wystarczy dostosować do potrzeb.

(Jeśli ten wariant Cię nie interesuje, nie rezygnuj z dalszej lektury ;). Są też inne możliwości!)

Ania Lewandowska – niezastąpiona trenerka i dietetyk <3 – proponuje natomiast wersję jednodniową. Poniżej wstawiam cytat z jej bloga, jednak chciałam przy okazji wspomnieć, że ta opcja jest dobrym pomysłem, kiedy chce się UTRZYMAĆ czystość organizmu. Warto więc wybrać konkretny dzień w miesiącu i systematycznie to powtarzać (np. 12 stycznia -> 12 lutego -> 12 marca etc.).

Taki dzień warto zacząć od szklanki ciepłej wody z wyciągiem z pestek grejpfruta lub cytryny (dostępne w aptece lub sklepach zielarskich), krople te możemy pić również wieczorem przed snem. Potem można wypić szklankę wywaru z gotowanego, złocistego siemienia lnianego, który rewelacyjnie wpływa na pracę jelit, wspomaga odchudzanie, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie oraz posiada wiele innych wspaniałych właściwości, o których będę jeszcze pisała :) . W ciągu dnia kawę i herbaty zamieniamy na koncentrat z buraków (sklepowy, ale w szklanej butelce, bez glutaminianu sodu) wymieszany z gorącą wodą, sok z surowych buraków lub kwas z kiszonych buraków – to są świetne odkwaszacze. Wieczorem można wypić proszek zasadowy wymieszany z wodą (w 1,5 litra wody, w temperaturze pokojowej) lub herbatę z czystka. Co na śniadanie, obiad i kolację? Tego dnia jemy przez cały dzień zupy krem (bez nabiału i innych dodatków) oraz soki warzywne. Przed snem warto wypić melisę i położyć się wcześniej spać, aby organizm mógł odpocząć i usunąć toksyny z organizmu.

~ Healthy Plan by Ann

Detoks koktajlowy
Oczyszczanie koktajlami też wchodzi w grę, a co! Tutaj też są różne warianty; sama wyróżnię dwa.

  1. Picie oczyszczającego soku codziennie 1-2 razy w ciągu dnia przez 1-2 tygodnie
    (pomysły na koktajle oczyszczające również znajdziesz u Ani Lewandowskiej, a na pewno ja również będę wstawiać coś tutaj, na Fitnesownię ;)).
  2. Kompletny detoks koktajlowy, który polecam zamówić z Juicy (podlinkowane). W tym wariancie pije się tylko koktajle. W sumie całkiem smaczna opcja ;P. Ach! Trzeba pić wodę. ZAWSZE trzeba pić wodę.

Trening
Podczas detoksu organizm może być bardzo osłabiony, ale to naturalna reakcja ;). Niemniej jednak nie wolno wówczas wykonywać ciężkich treningów, jak też tych, które bardzo angażują kondycyjnie. Najlepszym wyborem będzie więc joga lub stretching. Pamiętaj o swoim zdrowiu i to je stawiaj a pierwszym planie, a nie zaplanowany na dany dzień wycisk!

Umysł
Medytacja to coś, co niezwykle wycisza organizm, redukuje stres i uwalnia od złych emocji. Skoro już chcesz zadbać o doskonały stan swojego ciała, zadbaj też o czystość umysłu. To pozwoli Ci lepiej pracować, cieszyć się każdą chwilą życia i ukoi Twoje nerwy ;).

Co jest dla Ciebie najlepsze?
Wybór jest dowolny. Ja wspomniałam tylko o detoksie pełnym, jednak możesz również wybrać detoks polegający na wypiciu codziennie naparu z pietruszki połączonego z sokiem z cytryny, wodą i posiekaną pietruszką (natką, rzecz jasna).

Jeśli wiesz lub czujesz, że Twój organizm jest pełen toksyn, lepiej wybrać pełną dietę odtruwającą, czyli tę warzywno-owocową na przynajmniej 3 dni. W tym czasie Twój organizm będzie miał szansę wyrzucić z siebie toksyny i powrócić do zdrowia. Możesz się zdecydować na dwa tygodnie takiej diety i gwarantuję Ci, że ciało Ci za to podziękuje ;).

Uważaj na detoks, jeśli jesteś osobą chorą, masz specjalną dla swojego schorzenia dietę, jesteś w ciąży lub karmisz piersią – wówczas zapomnij o takim pełnym detoksie i jeśli w ogóle chcesz się czegoś w tym stylu podejmować, skonsultuj to ze swoim lekarzem!

Jeśli chcesz tylko odtruć swój organizm co jakiś czas, korzystaj z jednodniowych wariantów ;). Polecam też wracać do odtruwania jednodniowego raz w miesiącu, aby zadbać w pełni o swoje ciało, zdrowy wygląd i pełną wydolność.

Moje doświadczenie
Niedawno podjęłam się diety warzywno-owocowej pełnej i trwała ona 3 dni. Wyglądało to tak, że pierwszego dnia myślałam o ciastkach, czekoladzie i batonach. Serio. Nie żartuję. Byłam niesamowicie głodna, trochę słaba… Drugi dzień był luźniejszy, choć wciąż odczuwałam lekki głód. Moja twarz wypychała na wierzch wszystkie złe rzeczy, byłam nieco słabsza, nieco bolała głowa i miałam spuchnięte oko. No, normalne reakcje organizmu, choć naprawdę nieprzyjemne. Trzeciego dnia było już luźniutko. Czułam się lekka, zdrowa, pełna energii. I, co najważniejsze, najadałam się! Serio. W trzy dni można się przyzwyczaić. Minął tydzień od podjęcia się diety i organizm wciąż wyrzuca z siebie toksyny, również dlatego, że podtrzymuję działanie detoksu piciem wody z cytryną i naparem z pietruszki. Naprawdę polecam gorąco taką opcję i wiem, że chętnie wrócę do czegoś takiego, nawet może niedługo. Skóra jest dużo gładsza, ładniejsza, zdrowsza, ja mam więcej energii i czuję się lżejsza.

Niechętnie przyznaję, że nie warto wspominać o detoksie ludziom wokół. Pierwszego dnia potrzebna jest motywacja ze strony innych, a tej czasem braknie. Ludzie krytycznie podchodzą do takich „eksperymentów”, ponieważ ich nie znają i w ich oczach to wygląda na zupełnie głupie i niepotrzebne. Ja jednak zauważyłam efekty i jestem z nich naprawdę zadowolona. I tutaj muszę bardzo gorąco podziękować mojemu Partnerowi, Mamie i Cioci, którzy wspierali mnie, nie krytykowali, nie poddawali w wątpliwość mojej wiedzy z tego zakresu. Wiem, to tylko trzy dni, jednak pierwszy dzień serio nie jest łatwy.

Po detoksie
Nie wpadaj od razu w wir wielkich uczt. Powoli nabieraj „tempa” w jedzeniu, nie przeciążaj żołądka i całego organizmu. Nie rzucaj się na cukier i produkty niezdrowe. Zadbaj o siebie. A najlepiej pozbądź się na zawsze fastfoodów i innych świństw.

WAŻNE!
Podczas detoksu NIE WOLNO spożywać ALKOHOLU i palić PAPIEROSÓW. Palisz? Masz szansę to wyeliminować. Pamiętaj: to TY decydujesz, czy wybierzesz FAJKI czy ŻYCIE. Wszystko Ci jedno? Pomyśl o swoich dzieciach, o partnerze, o rodzicach, rodzeństwie, przyjaciołach. Wybierasz ICH czy PAPIEROSY? Zdecyduj. Bo ten detoks serio może być Twoją szansą. Trzymam za Ciebie kciuki!

Trzymam kciuki za Was wszystkich, Fitnesowicze. Niezależnie od tego, czy macie uzależnienia, czy nie. Czy jesteście na początku ścieżki zdrowego stylu życia, czy od dawna w tym siedzicie. Wspieram Was, przesyłam wirtualne buziaki i życzę wszystkiego zdrowego! 🙂 Dasz radę. Kto, jak nie Ty?

Buźka ;*.

Powiększanie biustu? Trening!

Stereotyp?
Wszyscy lecimy na duże piersi, niezależnie od płci. Okej, może jest też ta garstka, która woli mniejsze rozmiary lub ich brak, ale… No, bądźmy ze sobą szczerzy. Większość mężczyzn pragnie cycków u partnerki, a też ogrom kobiet chciałoby mieć czym się pochwalić. Prawda? Prawda.

Coś posmutniały…
No dobra, powiedzmy sobie wprost, że nawet jak już rozmiar jest idealny, to pozostaje jeszcze kwestia kształtu, a ten lubi być po prostu smutny. Piersi jakoś tak opadają, sterczą, tworzą półeczkę, rozłażą się… I jak tu żyć? Na co dzień stanik, ale przecież biust najlepiej ma wyglądać podczas seksu, no nie?

A dookoła nas mity O.O
Szczególnie jeden – że piersi to sam tłuszcz. Łapię się za głowę, wznoszę spojrzenie ku niebu i krzyczę: „bzdura!”. I teraz uwaga – nie każda kobieta, gdy chudnie, traci cycki. M-m. To tak nie działa. Jedne faktycznie w piersiach mają więcej tłuszczu, który zniknie wraz z utratą wagi, ale inne mogą mieć większą powierzchnię płatów gruczołu sutkowego. I w tym wypadku piersi aż tak nie zmaleją przy chudnięciu.

Ale ja tu o chudnięciu, a my chcemy o cyckach.

Tak wygląda cyc. Więc jak go powiększyć/podnieść?

Trening czyni cuda
Przejdźmy od razu do sedna sprawy. Żeby piersi były trochę większe, należy napompować mięsień piersiowy, który widać na powyższym obrazku. A żeby napompować, trzeba zrobić serię fajnych ćwiczeń. Gotowi?

Ach! Przypominam – ciężary nie sprawią, że będziecie Hulkami, a kobietami z pięknie wymodelowanym ciałem. To tak… dla pewności.

To tylko przykład z Internetu. Ćwiczeń jest dużo więcej. A te najlepsze (z całą przedmową i mądrymi słowami) zamieszczam poniżej.

A co ze smutnymi piersiami?
Wykonujcie więcej ćwiczeń z ciężarkami tych, które wymagają uniesienia rąk nad głowę. Proste? Proste.

Żeby było jasne – trening nie zbuduje rozmiaru DD z A. Na pewno ujędrni, podniesie i nieco powiększy, ale błagam, nie wierzcie w piękne przekazy z Internetu, okej? No, chyba że z Fitnesowni ;P.

Fitnesowicze moi drodzy, życzę Wam pięknych piersi. Żeby nie opadały i rosły w siłę ;*.

Z latem umawiałam się na lipiec…

No i stało się. Zima trwała do 14 maja, od 15 zaczęło się lato. Zielonego pojęcia nie mam, gdzie podziała się wiosna, pamiętam jednak, że starała się coś powiedzieć mniej więcej w marcu. Ale kto by to pamiętał!

Szczerze mówiąc, należę do tej mniejszości, która uwielbia zimę. Dla mnie maksymalna temperatura na zewnątrz to 25 stopni (potem zamieniam się w substancję ciekłą). Mimo to lato w Polsce jest oceniane przez Amerykanów (tych z USA przynajmniej) jako NAPRAWDĘ upalne. I tak, jak my się przygotowujemy na lipiec, wyjazdy, bikini, rezerwujemy czas na trzy miesiące diety i zabijających ćwiczeń… tak nagle, ni stąd, ni zowąd, pojawia się 30 stopni w maju. Ktoś się spodziewał, że trzeba będzie włożyć szorty tak szybko? Hmm… Przecież z latem umawiałyśmy się na lipiec!

Prawda boli, a w następnej kolejności mięśnie
Wyciągasz już te szorty, zakładasz, a tu uda wciąż się stykają, brzuszek odstaje. No i co robić! Przecież nie można całe lato paradować w długich sukniach, prawda? No to jazda do ćwiczeń! I do SAMOAKCEPTACJI!

Tak się składa, że – uwaga, uwaga – jesteś piękna! Serio. A druga rzecz – da się ogarnąć w miesiąc. Tylko mogą boleć mięśnie. Tak troszkę. Ale chyba Ci zależy, no nie?

Kiedy wygląda się atrakcyjnie?
Kiedy jest się o tym przekonanym, ot co. Tak, pewność siebie rodzi atrakcyjność. Stykają Ci się uda? Widać ten brzuszek? Masz nadmiar w boczkach? A myślisz, że Marilyn się przejmowała swoimi udami? Szczerze w to wątpię.

Jeśli nikt Ci tego do tej pory nie powiedział, niech ja będę pierwsza. Chciałam Ci przekazać, że podobasz mi się taka, jaką jesteś. Lubię Twoje nogi, Twój brzuch, Twoje ręce. Naprawdę. Machniesz ręką i powiesz, że nie mogę tak twierdzić, bo Cię nie widziałam. No to Ci się sprzeciwię. MOGĘ! Bo lubię Cię, akceptuję i chcę, żebyś była szczęśliwą, pełną wiary w siebie kobietą. To co, że masz trochę więcej tu czy gdzieś indziej? Jesteś piękna tak po prostu.

Chciałabym, abyś i Ty wierzyła w siebie tak, jak ja w Ciebie wierzę. Zależy Ci na pięknym wyglądzie – zrób go sama. Nie czekaj na specjalne znaki. Zapraszam Cię na wspólną trasę właśnie teraz. Przyjmiesz takie zaproszenie?

Nie przejmuj się tym, co ktoś może o Tobie pomyśleć. Gdy patrzy na Twoje ubranie, to nie dlatego, że wyglądasz w nim grubo, jak pewnie sama często sądzisz, ale dlatego, że podziwia Twój styl. Włóż obcasy, jeśli czujesz się w nich bardziej kobieco, sukienkę, weź elegancką torebkę. Bądź taka, jaką chcesz być. Bądź najlepszą wersją siebie. I nie bój się więcej! Bo, pamiętaj, jesteś przecież piękna!

Trening w miesiąc
To jest ten moment, w których chcę Ci przedstawić szybką redukcję tkanki tłuszczowej. Wyrobimy się w ten miesiąc, nie ma co odpuszczać! Sama znasz najlepiej swoją sylwetkę i największe „problemiki”, dlatego dokładny dobór treningu pozostawiam Tobie. Jak złożyć taki trening? O tym za chwilę. Pamiętaj jednak, żeby ćwiczyć jak najczęściej, ale pozostawiać sobie jeden dzień na odpoczynek. U mnie zawsze jest to środa. Decyzja należy do Ciebie.

Nie zapomnij jednak o odpowiedniej DIECIE! Wszystko o tym znajdziesz tu -> dieta cud <-. Pewnie słyszysz to co chwilę, ale… odpowiednia dieta to 70% Twojego sukcesu. Jedz zdrowo!

Miesięczne wyzwanie
Musimy skupić się na spalaniu. Dlatego pierwsza część treningu (po rozgrzewce!) to HIIT lub cardio. Druga – mięśnie. Jak dobrać? Zaproponuję Ci sześć treningów z części spalającej i po trzy z siłowych. Możesz wybrać jeden, kilka lub ćwiczyć po kolei każdego kolejnego dnia inny. Dla tych, którzy nie są zdecydowani, jaką partię mięśni chcą ćwiczyć, przygotowałam również kilka ogólnych treningów, które można włączyć zamiast pierwszej i drugiej części.

# CZĘŚĆ PIERWSZA – HIIT

  1. Millionaire Hoy
  2. Popsugar
  3. Body Project
  4. BeFit
  5. Jillian Michaels
  6. Shelly Dose

# CZĘŚĆ DRUGA
brzuch

  1. Alicia Marie
  2. GymRa
  3. Sarahs Day

nogi

  1. Rebecca Louise
  2. Lumowell
  3. Millionaire Hoy

boczki

  1. GymRa
  2. Popsugar
  3. Blogilates

tyłek

  1. Fitness Rich
  2. Womens Workout Channel
  3. Shape iT

# PEŁNE TRENINGI (całe ciało)

  1. Popsugar
  2. Codziennie fit
  3. Monika Kołakowska
  4. Millionaire Hoy
  5. HASfit
  6. GymRa

Na dobre zakończenie naszego wyzwania – 1000 kilokalorii 😉 Oczywiście, dla chętnych. I do wyboru jeden z proponowanych.

  1. Millionaire Hoy
  2. Fitness Blender
  3. FitForceFX

Nie zapomnij o ROZGRZEWCE i ROZCIĄGANIU! Rozgrzewka to NAJWAŻNIEJSZA CZĘŚĆ TRENINGU!

POWODZENIA! 🙂

PS Tak, naprawdę możesz to zrobić. Każdego dnia jeden trening HIIT, jeden (lub dwa) na konkretne partie ciała. A jeśli wolisz, to zamiast tego masz opcję pełnego treningu całego ciała. I jeszcze raz – tak, dasz radę! ;P

PPS Wyzwanie można potraktować jako standardowe treningi i korzystać z nich ZAWSZE, nie tylko przez miesiąc czy dwa 😉