Cellulit, pomarańczowa skórka – bezsilna walka?

z7195142QStajesz przed lustrem i myślisz „Wow!, schudłam”. Odwracasz się i widzisz dziwne zmarszczenia na skórze, które wcale Ci się nie podobają. Wgłębienia przy napięciu mięśni robią się jeszcze głębsze. W pewnym momencie, nie chcesz na nie patrzyć, wstydzisz się ich. Wolisz nie wychodzić na plażę, a w łóżku chowasz się pod kołdrą, żeby Twój mężczyzna nic nie wykrył. Zaczynasz szukać w Internecie informacji na temat tzw. „pomarańczowej skórki”. Wydajesz mnóstwo pieniędzy na kremy, które i tak nic nie pomagają. W końcu, poddajesz się i z braku pomysłu idziesz na chirurgię plastyczną. I i tak nie pozbywasz się na stałe swojego wroga.
Tak, to CELLULIT, którego tak panicznie się boimy i nie wiemy, jak go zwyciężyć. A więc – czym on jest? Skąd się bierze? Jak z nim walczyć? Postaram się Wam odpowiedzieć na te pytania, choć temat niełatwy ;).

Co to jest cellulit?
Po pierwsze – nie należy go mylić z cellulitisem, gdyż ten drugi to zapalenie tkanki łącznej. Tego się wystrzegajmy.
Cellulit to kosmetyczna łacińska nazwa. W medycynie znajdziemy go pod nazwą „lipodystrofia”. Lipodystrofia to nic innego, jak nieprawidłowe rozmieszczenie lipidów, czyli tłuszczów, które pojawia się wraz ze zmianami tkanki podskórnej. Dla jaśniejszego objaśnienia tej całej biologii cellulitu, pokażę to na grafice.

Aby wszystko było zrozumiałe, od razu tłumaczę. Adipocyty to komórki magazynujące tłuszcze proste.

Skąd u nas pomarańczowa skórka?
Tak, jak to widać na obrazku powyżej, w grę wchodzi krążenie, tłuszcze oraz skóra. Zaburzone krążenie często wynika z braku ruchu i otyłości. Z tymi tłuszczami to już wiemy, jak jest. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o tłuszczyku zapraszam TU.
Jeśli idzie o skórę, należy o nią dbać, a jak wiadomo, nie każdemu to idealnie wychodzi. Najczęściej jednak nasza skóra traci swoją elastyczność poprzez niedobór wody. W końcu, to woda jest bardzo ważnym elementem człowieka i nie można o niej zapominać. Moment, w którym zapominamy o nawadnianiu się, jest tragiczny dla naszej skóry.

Nienawadniany organizm stara się sam wytworzyć wodę, opierając cały proces właśnie na tłuszczach. Tym chce wypełnić braki H2O. I to w nadmiarze. Fajnie? Raczej nie. A im mniej wody i więcej adipocytów, w których są lipidy, tym więcej sflaczałej, suchej skóry z cellulitem. A my tego właśnie chcemy uniknąć, no nie?

Jak się pozbyć cellulitu?
Krem na skórę. On się tak wchłonie, że zmniejszy komórki tłuszczowe, poprawi krążenie i uelastyczni skórę. MIT! Tak nie myślimy. To myślenie jest złe. To skreślamy ;).
Po pierwsze – trzeba nawodnić organizm! Osoby aktywne fizycznie potrzebują więcej wody, niż te, które się za bardzo nie ruszają. Dlatego w Internecie można znaleźć przeliczniki, jakie jest Wasze zapotrzebowanie na wodę. Oczywiście, tego też używajmy z głową. Chodzi generalnie o to, aby pić nie tylko wtedy, kiedy czujemy, że musimy, ale co jakiś czas. W miarę często. I pamiętajmy – herbata, kawa, soki – to nas nie nawodni! Potrzebujemy WODY, a nie produktów na wodzie opartych. Polecam pić ok. 2 litrów wody dziennie (czyli koło ośmiu szklanek).
Po drugie – poprawić krążenie, a ku temu służą ćwiczenia (najlepiej interwałowe (HIIT), aerobik (wodny również), kardio). Poza tym, należy uzupełniać niedobory witamin, a szczególnie zadbać o witaminy C, D i E. Tę pierwszą znajdziemy w owocach, takich jak cytryna. D znajduje się w słońcu, choć w Polsce, niestety, mamy jego niedobór. Tutaj polecam więc, odpowiednio do masy ciała, witaminę D w kapsułkach i tranie. Za to witaminę E znajdziemy w kremie Dermosan, który jest naprawdę niesamowity i działa cuda.

Oczywiście, jeśli możecie i chcecie, polecam też Body Wrapping. Dzięki niemu uelastycznimy skórę i pobudzimy swoje krążenie 😉

Po trzecie – treningi, treningi i jeszcze raz TRENINGI! Najlepiej się sprawdzą, jak już pisałam, cardio. Tutaj można sprawdzić cardio Mel B – uwielbianej przez wszystkich trenerki.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Wam wszystko, co chcieliście wiedzieć. Jeśli jednak nasuwają się Wam jakieś pytania, macie jakiekolwiek wątpliwości, piszcie o tym w komentarzach (zawsze mile widziane!). 🙂

Dieta CUD, czyli główne zasady zdrowego odżywiania

Czym jest dieta?
Dieta to inaczej sposób odżywiania. Sam ten termin kojarzy się tylko z utratą kilogramów, ale nie ma z nią nic wspólnego. Więc jeśli mówimy „mam jakąś dietę”, nie znaczy to, że się odchudzamy 😉

Dieta + trening.
Jak wiadomo, 70% sukcesu to odpowiednia dieta, a pozostałe 30% to sport, czyli treningi. Ilość jedzenia powinna być dopasowana do intensywności treningu oraz jego rodzaju. Kiedy zajmujemy się w większej mierze ćwiczeniami siłowymi, potrzebujemy więcej białka, natomiast jest na nie mniejsze zapotrzebowanie przy treningach cardio.

Zasady DIETY CUD.
Są proste. Chodzi o to, żeby odżywiać się zdrowo i rozsądnie. Nie zabierać sobie potrzebnych posiłków, a dobrze je układać.

  1.   Nie jemy śmieci, czyli KFC, McDonald, cola, chipsy idą w zapomnienie. Chcemy mieć czysty żołądek, bez okropności, które przetwarzają się latami. No i bardzo ważna rzecz – wszystkie słodzone napoje typu Sprite, Mirinda, IceTea itp. powodują niesamowicie szybkie tycie. Chcemy tego? Oj, zdecydowanie nie!
  2. Kiedy robimy zakupy, patrzmy na etykiety! Jeśli jakaś nazwa składnika jest nam obca, lepiej zostawmy, sprawdźmy w domu (polecam w tym przypadku „Wiem, co jem” i „Wiem, co kupuję”) i, w razie braku jakiegokolwiek zagrożenia, przyjdźmy po ten produkt następnego dnia.
  3. Jasne pieczywo zamieńmy na ciemne. Jest lżejsze, nie obciąży aż tak żołądka i zniweluje występowanie dziwnych objawów po zjedzeniu posiłku.
  4. Jedzmy WARZYWA i OWOCE! Są bogate w te wszystkie witaminy, których potrzebuje nasz organizm. Więc zamiast szukać tabletek zawierających te witaminki, zainwestujmy w cudowne, naturalne składniki.
  5. Przed zjedzeniem wszelkiego rodzaju ziaren czy orzechów, zlejmy je wrzątkiem. W ten sposób pozbędziemy się kwasów odpowiadających za przyrost tkanki tłuszczowej.
  6. Wyzbądźmy się wszystkich słodyczy poza gorzką czekoladą. Ta ostatnia, kiedy ma minimum 60% kakao, jest naszym przyjacielem, gdyż daje dużo energii. Nie zjadajmy jej jednak więcej niż 4 kostki dziennie.
  7. Jedzmy PIĘĆ posiłków dziennie! To bardzo ważne, aby tego przestrzegać. Schemat niemalże idealny? Proszę bardzo:
  • śniadanie (do dwóch godzin po przebudzeniu),
  • drugie śniadanie/przekąska,
  • obiad,
  • podwieczorek/przekąska,
  • kolacja.

Każdy posiłek należy spożywać w odległości od trzech do czterech godzin. Pamiętajmy też o tym, aby żaden z nich nie był smażony, a gotowany lub pieczony. Śniadanie musi być pełnowartościowym posiłkiem, natomiast obie przekąski wystarczy załatwić jednym owocem, jogurtem lub sałatką. W obiedzie wyzbądźmy się sosów. Chcesz schudnąć? Nie ma siły – odstaw ten sos. Kolacja musi być najmniejsza z trzech głównych posiłków, aby nie obciążać żołądka na wieczór. Trening można zrobić na minimum pół godziny po jedzeniu.

Wiele kobiet sprzecza się, o której powinien być ostatni posiłek. Drogie Panie, godzina dotycząca kolacji to jeden wielki MIT. Bzdura. Tu chodzi o to, żeby jedzenie nie zalegało w żołądku i żeby po części je spalić przed pójściem spać. Dlatego, jeśli jemy kolację przed treningiem, nie należy się tym przejmować 😉

No i, co BARDZO WAŻNE, WODA! Nie wolno o niej zapominać! Przez niedobór wody tworzy się na przykład cellulit, a tego raczej nie chcemy. Trzeba dbać o to, aby woda była cały czas dostarczana do organizmu, dlatego proponuję ją stosować tak:

  • 2 szklanki po przebudzeniu (uaktywnia organizm bardziej niż kawa),
  • 1 szklanka przed każdym posiłkiem (wspomaga trawienie),
  • 1 szklanka przed kąpielą (obniża ciśnienie krwi),
  • 1 szklanka przed zaśnięciem (chroni przed udarem i atakiem serca).

A poza tym, zawsze, kiedy tej wody potrzebujemy. Nie zapominajmy o niej 😉

To jak? Damy radę? No pewnie, że damy! Do roboty, Dziewczyny! 😉

PS Gdybym dowiedziała się jakichś nowości związanych z zasadami naszej Fitnesowej Diety Cud, będą one na bieżąco wstawiane do postu, więc obserwujcie i przestrzegajcie 😀 Wydrukować i na lodówkę, żeby w oczy kłuło!