Dermosan – antidotum na wszystko ;)

Trudno jest znaleźć krem idealny i o tym każda z nas dobrze wie. Jedna powie, że najlepsza jest Nivea, inna – Ziaja. Prawdę zna za to Save Yourself… A z Dermosanem łączy się ciekawa historia 🙂

Wywiad, Rubik i cera
Przez długi czas miałam problem z cerą. Nie to, że trądzik itp. Co jakiś czas była tłusta, potem sucha. Coś wyskoczyło, później skóra schodziła. Próbowałam różnych specyfików. I nic. Nic nie pomagało.
Pewnego razu oglądałam wywiad z Anją Rubik. Zapytana o kosmetyk, który stosuje  na skórę, żeby „zawsze dobrze wyglądać”, odpowiedziała: Dermosan. Zdradziła, że kiedy tylko coś dzieje się z jej skórą na twarzy, właśnie jego używa.
Pomyślałam: zwykły chwyt marketingowy. Dostała za to kasę, a sam Dermosan pewnie kosztuje milion dolarów i jest dostępny tylko za granicą. Jak bardzo się myliłam.

Carrefour i cena
Stwierdziłam, że może warto spróbować. Poszłam do Super Pharm. Nic. Żadnego Dermosanu na oczy nie widzieli. Rossmann. To samo. Jakieś przydrożne drogerie również nie miały pojęcia o jakimś Dermosanie. Koniec końców, odwiedziłam Carrefour. W dziale kosmetyków, na dolnej półeczce walało się kilka opakowań kremu, który wyglądał tak, jakby miał ze 20 lat. Przecież takie opakowania dawno wyszły z kosmetycznej mody. Zerknęłam na cenę. Niecałe 10 zł. Wow!

Działanie, próbowanie
Użyłam go już zaraz po powrocie z zakupów. Smarowałam cienką warstwą codziennie do snu. Po tygodniu było po problemie. Później używałam go tylko, kiedy coś działo się ze skórą. Skóra nabrała elastyczności, rozświetliła się, przestała być perfidnie matowa na przemian z nadmiernie tłustą. Niestety, więcej Dermosanu w Carrefourze nie widziałam.
Znalazłam go ponownie dopiero w aptece. I zdaje się, że w większości aptek można go dostać.

Inne zastosowanie
Dermosan zawiera witaminę A i E i jest dostępny w wersji pół-tłustej i tłustej. Witamina E świetnie ujędrnia skórę, poprawia krążenie i uelastycznia. Dlatego Dermosan nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie do twarzy.
Kremu można używać jako ochrony przed zimnem bądź ciepłem oraz różnymi bakteriami. Jest to codzienna ochrona dla skóry. Kiedy zimą nałożymy krem na twarz, zadziała on jak kremy na mróz. Jeśli użyjemy go latem – ochroni skórę przed słońcem. Nie cudowne rozwiązanie? Polecam jednak zimą używać Dermosanu w wersji tłustej, a latem – pół-tłustej.

Dermosan nadaje się również w walce z cellulitem. Poprawia wówczas krążenie i nadaje skórze świeżość. Dlatego też może być stosowany na różne partie ciała.

Wiele kobiet ma problem z jędrnością, elastycznością skóry, czy to ze względu na wiek, czy sytuację brzucha po ciąży. W takim przypadku na ratunek przychodzi również Dermosan.

Nie bójmy się używać tego kremu. Jeśli Wasza cera ma typ tłustej, nie znaczy to, że należy ją matować czymś o matowej konsystencji ;). Tu chodzi o zachowanie równowagi, wprowadzenie pewnej harmonii do organizmu. Skóra przyzwyczai się do reagowania w inny sposób, jeśli będzie otrzymywać właściwe składniki. Dlatego też dbajmy o nią, nawilżajmy i stosujmy kremy takie jak Dermosan.

Mam nadzieję, że Wam również ten krem będzie odpowiadał. Życzę udanych kuracji i braku problemów ze skórą 😉

PS Jestem alergikiem, a Dermosan jest dla mnie w 100% bezpieczny. Przyjaciółka, która nigdy nie mogła używać kremów (a już szczególnie tłustych) do twarzy, nie miała problemów z Dermosanem. Jej również pomógł. Myślę, że jednak warto zaryzykować i zmienić swój codzienny krem na Dermosan.

Cellulit, pomarańczowa skórka – bezsilna walka?

z7195142QStajesz przed lustrem i myślisz „Wow!, schudłam”. Odwracasz się i widzisz dziwne zmarszczenia na skórze, które wcale Ci się nie podobają. Wgłębienia przy napięciu mięśni robią się jeszcze głębsze. W pewnym momencie, nie chcesz na nie patrzyć, wstydzisz się ich. Wolisz nie wychodzić na plażę, a w łóżku chowasz się pod kołdrą, żeby Twój mężczyzna nic nie wykrył. Zaczynasz szukać w Internecie informacji na temat tzw. „pomarańczowej skórki”. Wydajesz mnóstwo pieniędzy na kremy, które i tak nic nie pomagają. W końcu, poddajesz się i z braku pomysłu idziesz na chirurgię plastyczną. I i tak nie pozbywasz się na stałe swojego wroga.
Tak, to CELLULIT, którego tak panicznie się boimy i nie wiemy, jak go zwyciężyć. A więc – czym on jest? Skąd się bierze? Jak z nim walczyć? Postaram się Wam odpowiedzieć na te pytania, choć temat niełatwy ;).

Co to jest cellulit?
Po pierwsze – nie należy go mylić z cellulitisem, gdyż ten drugi to zapalenie tkanki łącznej. Tego się wystrzegajmy.
Cellulit to kosmetyczna łacińska nazwa. W medycynie znajdziemy go pod nazwą „lipodystrofia”. Lipodystrofia to nic innego, jak nieprawidłowe rozmieszczenie lipidów, czyli tłuszczów, które pojawia się wraz ze zmianami tkanki podskórnej. Dla jaśniejszego objaśnienia tej całej biologii cellulitu, pokażę to na grafice.

Aby wszystko było zrozumiałe, od razu tłumaczę. Adipocyty to komórki magazynujące tłuszcze proste.

Skąd u nas pomarańczowa skórka?
Tak, jak to widać na obrazku powyżej, w grę wchodzi krążenie, tłuszcze oraz skóra. Zaburzone krążenie często wynika z braku ruchu i otyłości. Z tymi tłuszczami to już wiemy, jak jest. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć o tłuszczyku zapraszam TU.
Jeśli idzie o skórę, należy o nią dbać, a jak wiadomo, nie każdemu to idealnie wychodzi. Najczęściej jednak nasza skóra traci swoją elastyczność poprzez niedobór wody. W końcu, to woda jest bardzo ważnym elementem człowieka i nie można o niej zapominać. Moment, w którym zapominamy o nawadnianiu się, jest tragiczny dla naszej skóry.

Nienawadniany organizm stara się sam wytworzyć wodę, opierając cały proces właśnie na tłuszczach. Tym chce wypełnić braki H2O. I to w nadmiarze. Fajnie? Raczej nie. A im mniej wody i więcej adipocytów, w których są lipidy, tym więcej sflaczałej, suchej skóry z cellulitem. A my tego właśnie chcemy uniknąć, no nie?

Jak się pozbyć cellulitu?
Krem na skórę. On się tak wchłonie, że zmniejszy komórki tłuszczowe, poprawi krążenie i uelastyczni skórę. MIT! Tak nie myślimy. To myślenie jest złe. To skreślamy ;).
Po pierwsze – trzeba nawodnić organizm! Osoby aktywne fizycznie potrzebują więcej wody, niż te, które się za bardzo nie ruszają. Dlatego w Internecie można znaleźć przeliczniki, jakie jest Wasze zapotrzebowanie na wodę. Oczywiście, tego też używajmy z głową. Chodzi generalnie o to, aby pić nie tylko wtedy, kiedy czujemy, że musimy, ale co jakiś czas. W miarę często. I pamiętajmy – herbata, kawa, soki – to nas nie nawodni! Potrzebujemy WODY, a nie produktów na wodzie opartych. Polecam pić ok. 2 litrów wody dziennie (czyli koło ośmiu szklanek).
Po drugie – poprawić krążenie, a ku temu służą ćwiczenia (najlepiej interwałowe (HIIT), aerobik (wodny również), kardio). Poza tym, należy uzupełniać niedobory witamin, a szczególnie zadbać o witaminy C, D i E. Tę pierwszą znajdziemy w owocach, takich jak cytryna. D znajduje się w słońcu, choć w Polsce, niestety, mamy jego niedobór. Tutaj polecam więc, odpowiednio do masy ciała, witaminę D w kapsułkach i tranie. Za to witaminę E znajdziemy w kremie Dermosan, który jest naprawdę niesamowity i działa cuda.

Oczywiście, jeśli możecie i chcecie, polecam też Body Wrapping. Dzięki niemu uelastycznimy skórę i pobudzimy swoje krążenie 😉

Po trzecie – treningi, treningi i jeszcze raz TRENINGI! Najlepiej się sprawdzą, jak już pisałam, cardio. Tutaj można sprawdzić cardio Mel B – uwielbianej przez wszystkich trenerki.

Mam nadzieję, że wyjaśniłam Wam wszystko, co chcieliście wiedzieć. Jeśli jednak nasuwają się Wam jakieś pytania, macie jakiekolwiek wątpliwości, piszcie o tym w komentarzach (zawsze mile widziane!). 🙂